Trzeba przyznać, że prezentacja zdjęć nowego konceptu na prywatnym profilu to nowy sposób komunikacji, ale jeśli jest się szefem takiego koncernu jak Volkswagen, to można liczyć na odpowiedni zainteresowanie. Tym bardziej że przy okazji publikacji Brandstätter zdradził też kilka istotnych informacji na temat projektu.

Volkswagen ID.X s – sportowe geny

Jak pisze Brandstätter, ID.X jest „projektem stworzonym przez grupę inżynierów pracujących nad topową wersją elektrycznego SUV-a ID.4 GTX, a którzy odkryli przyjemność w tworzeniu elektrycznych samochodów o wysokich osiągach i dlatego pozwoliliśmy im to zrobić”. I choć zastrzega, że ID.X nie jest przeznaczony do produkcji seryjnej, to to będzie stanowić doskonałą bazę pomysłów do wykorzystania podczas prac nad sportowym elektrykiem w przyszłości. Nie jest tajemnicą, że ID.3 będzie prawdopodobnie pierwszym modelem z takim napędem, w którego palecie ma być dostępna topowa wersja z oznaczeniem „R”. Jest spodziewana na rynku w 2024 roku. Wróćmy jednak do ID.X.

Volkswagen ID.X – nastawiony na osiągi

Koncept korzysta z wielu podzespołów z większego ID.4 GTX. To m.in. dwa silniki o łącznej mocy 333 KM (w seryjnej wersji SUV-a moc 299 KM), napęd na obydwie osie oraz bateria o pojemności 82 kWh. Do tego jest o około 200 kg lżejszy od „zwykłego” ID.3. To oraz specjalny tryb driftowy znany m.in. z najnowszego Golfa R mają zapewniać iście sportowy temperament modelowi. Brandstätter pochwalił się, że miał okazję prowadzić ID.X i był pod wrażeniem jego potencjału. Trudno nie być, jeśli ma się do dyspozycji taką moc i przyspieszenie do „setki” w 5,3 s.

Sam wygląd ID.X również robi wrażenie. Jego dynamiczny styl podkreślony został jaskrawo-zielonymi wstawkami w matowo-szarym nadwoziu oraz przy reflektorach i we wnętrzu. Uwagę zwracają także nowe alufelgi oraz kubełkowe fotele z onaczeniem ID.X.

Przyznacie, że taka wizja elekromobilności staje się coraz bardziej pociągająca?