• Montaż SKD oznaczał, że skręcano to, co wcześniej rozkręcono
  • Testowaliśmy Nexię sedan i hatchback w topowym wyposażeniu
  • Nowoczesne, dynamiczne silniki o mocy 90 KM lubiły benzynę
  • Rodzinne auta w dobrej cenie, ale dla mniej wymagających

Z tym montażem w Lublinie to była – mówiąc kolokwialnie – ściema. Chodziło o uniknięcie cła, wymyślono więc montaż uproszczony SKD. Polegało to na tym, że gotowe samochody statkami transportowano z Korei do portu w Słowenii, tam ekipa mechaników z Polski rozkręcała te auta na główne podzespoły (silnik, zawieszenie), które przewożono do Lublina. Tu montowano auta na gotowo. Ten system pozwalał na uniknięcie wysokiego cła. Nasze testowe Nexie w topowym wydaniu kosztowały po ok. 40 tys. zł. To nie było tanio, ale Daewoo, promując swoje samochody, dawało dogodny, niskooprocentowany (9,9 proc.) kredyt, oferowało także bardzo tanie OC (410 zł) oraz opcjonalne AC w wysokości 4,4 proc. wartości auta (nieco poniżej 2 tys. zł). To wszystko powodowało, że Nexie cieszyły się dużym zainteresowaniem i do Redakcji trafiało dużo pytań, czy warto je kupić.

Stąd zrodził się pomysł na test długodystansowy 10 tys. km, podczas którego chcieliśmy dokładnie sprawdzić, jak spisują się koreańskie Nexie. Testowaliśmy równolegle dwie wersje nadwoziowe: sedan GLX i hatchback GTX. Obie wyposażone były w nowoczesny silnik 1.5 litra 16V o mocy 90 KM z wtryskiem wielopunktowym.

Oto tekst z "Auto Świata" z kwietnia 1997 r., gdy obie Nexie przejechały po 5 tys. km.

Test dwóch Nexii 1.5 Foto: Auto Świat
Test dwóch Nexii 1.5

Daewoo Nexia sedan i hatchback – zalety i wady

Dwie Nexie 1.5 GLX i GTX otrzymane przez naszą redakcję od Centrum Daewoo do testu przejechały już po 5 tys. km. Dystans ten pozwala dokonać pierwszych ocen tych samochodów.

Przypomnijmy: oba samochody wyposażone są w silniki o poj. 1,5 litra osiągające moc 90 KM. W wyposażeniu posiadają m.in. wspomaganie układu kierowniczego, ABS, poduszkę powietrzną dla kierowcy, klimatyzację i centralny zamek. Różnią się rodzajem nadwozia.

Nexia 1,5 GLX to samochód w wersji sedan. Z założenia przeznaczony dla kilkuosobowej rodziny, przewożącej spore bagaże. Przesadą byłoby stwierdzenie, że jest to auto oferujące obszerne wnętrze. Przede wszystkim jest ono zbyt wąskie. Średniej postury kierowca i siedzący obok niego pasażer nie mają zbyt wiele miejsca na przednich fotelach. Również z tyłu pasażerowie nie mają zbytniej swobody.

Można wytłumaczyć to tym, że dla bardziej licznych rodzin i niekoniecznie szczupłych osób Daewoo ma w swojej ofercie Espero. Nie oceniamy natomiast materiałów wykończeniowych wnętrza, deski rozdzielczej czy przełączników, gdyż nikt nie ukrywa, że są to podzespoły wymagające już unowocześnienia, głównie pod względem estetycznym. Trzeba jednak powiedzieć, że w testowanym egzemplarzu wszystkie elementy były dobrze spasowane, nie skrzypiały, ani nie trzeszczały.

Główna różnica pomiędzy wersją GLX i GTX leży w tyle nadwozia. Sedan oferuje naprawdę spory, bo ponad 500-litrowy bagażnik. Hatchback pozwala co prawda przewieźć znacznie mniej (390 l), ale i tak jest to sporo w porównaniu do konkurencji. Dodatkowe plusy to ułatwiająca załadunek pokrywa bagażnika, która sięga w obu modelach do zderzaka, i możliwość otwierania bagażnika zarówno z zewnątrz, jak i od środka.

Daewoo Nexia – nowoczesny i dynamiczny silnik, ale sporo pali

Podczas jazdy Nexia spisuje się dobrze. Nie można mieć zastrzeżeń do dynamiki silnika. Jest on także dość elastyczny i pozwala spokojnie wykonywać manewr wyprzedzania. Podczas jazdy w mieście lubi jednak spore dawki paliwa – potrzebował ponad 10 l benzyny bezołowiowej na 100 km. Na trasie poza miastem wystarczało ok. 7,5 l na 100 km. To wynik zupełnie dobry.

Podczas spokojnej jazdy po gładkiej nawierzchni z prędkością około 120 km/h wewnątrz auta jest cicho. Daje się jedynie odczuć niezbyt dobre wyciszenie zawieszenia. Drgania przy pokonywaniu dziur i nierówności na jezdni przenoszone są na nadwozie. Poza tym Nexię prowadzi się płynnie, nie można narzekać na wygodę siedzeń. Tapicerka mogłaby oczywiście być wykonana z bardziej nowoczesnych i eleganckich materiałów.

Plusem samochodu jest wspomaganie układu kierowniczego. Działa wyjątkowo miękko. Można odnieść wrażenie, że aż zanadto wyręcza kierowcę z obowiązku manewrowania kierownicą. Przy wyższych prędkościach pogarsza się przez to wyczucie samochodu. Docenić też trzeba ABS, gdyż seryjnie montowane w Nexiach opony nie zapewniają najlepszej przyczepności. Wiele osób zaraz po kupnie Nexii zmienia je choćby na wyprodukowane w Polsce. Z innych denerwujących kierowcę niedogodności trzeba wspomnieć o zacinaniu się pokrywy korka wlewu paliwa. Od czasu do czasu, żeby go skutecznie otworzyć przy tankowaniu, trzeba podnieść klapę bagażnika i pociągnąć za przeznaczony do tego celu sznurek.

Daewoo Nexia – cena rozsądna, ale auto nienowoczesne

Kupujący Nexię powinien sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest to samochód nowoczesny. Dlatego też ma taką, a nie inną cenę. Sylwetka może się podobać mniej lub bardziej. Dużo zależy też od koloru auta. Niektóre prezentują się zupełnie ładnie. Podstawowym atutem testowanej Nexii jest silnik. Moc 90 KM, dwa wałki rozrządu zapewniają przyzwoite osiągi i niezłą elastyczność. Sprzedawane obecnie auto jest objęte trzyletnią gwarancją, co również jest ważnym argumentem przy decyzji o jego zakupie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że odczucia osób będących właścicielami Nexii co do jej walorów i wad mogą być odmienne od naszych. Po pierwszym artykule na temat Nexii otrzymaliśmy wiele listów i telefonów, w których samochód ten poddawany był druzgocącej krytyce. Ludzie narzekają na niską jakość wykończenia, kłopoty z układem elektrycznym, zapłonem. W testowanych przez nas samochodach nie mieliśmy do tej pory takich problemów. Pojawiały się również opinie bardzo pozytywne. Argumentem, który ostatecznie decyduje o zakupie tego samochodu, jest w naszych realiach zawartość portfela. A Nexia wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu tych, którzy chcą mieć rodzinne auto za rozsądne pieniądze.

Daewoo Nexia po 25 latach – trudno spotkać na drodze

Dziś, 25 lat od naszego testu, niełatwo spotkać Nexię na naszych ulicach i drogach, mimo że w latach 1995-98 zmontowano w Lublinie 40,8 tys. egzemplarzy. Nexie naprzód zniknęły z miast, jako "zagazowane" trafiły na tzw. prowincję, gdzie zostały zajeżdżone do końca. W ofertach sprzedaży znaleźliśmy zaledwie kilka egzemplarzy w cenie ok. 4-6 tys. zł. Tym bardziej warto przypomnieć ten model, korzeniami sięgający Opla Kadetta, bo odegrał pewną rolę w zmotoryzowaniu Polski w drugiej połowie lat 90.