Żeby sprawnie poruszać się po mieście tym Mercedesem, musisz tak jakby nauczyć się jeździć od nowa. Na początku trudno się z „dwusetką” dogadać: niemal po każdej zmianie biegów pojawia się tzw. bonanza, czyli charakterystyczne poszarpywanie – cecha bardzo miękko zawieszonego zespołu napędowego.

Gdy już dojdziecie do tego, że pedały przyspieszenia i sprzęgła muszą pracować powoli i z wyczuciem, bonanza zniknie. Pojawi się za to rodzaj perwersyjnej przyjemności z jazdy – Mercedes cichutko mruczy, a zawieszenie miękko przenosi pasażerów po nierównościach. Oczywiście, jazda po autostradzie z prędkością 120-130 km/h to żaden problem. Jeden warunek: nie wyprzedzaj!

Gwałtowne wciśnięcie gazu na 5. czy nawet 4. biegu przy 100 km/h nie powoduje ani radykalnego wzrostu hałasu, ani raptownego przyspieszenia. Właściwie nic się nie dzieje. Choć dieslowa „dwusetka” w swoich czasach była najtańszą wersją W124, to jednak pojazd ten nie należał do tanich. Mógł zachwycać solidną techniką i zastosowaniem drogich w produkcji, zaawansowanych rozwiązań – miał: podgrzewany zbiorniczek spryskiwacza, wydajny dwustrefowy system ogrzewania, sygnalizację przepalonych żarówek, układ ABS, a opcjonalnie m.in. zagłówki kanapy składane przyciskiem z miejsca kierowcy.

Tym, co technicznie wyróżniało odmianę 200D spośród innych wersji W124, były... koła. To jedyne W124 wyposażone w 6-calowe obręcze (w innych odmianach mają one od 6,5 cali szerokości wzwyż). Niestety, węższe obręcze kół to pełne, niewentylowane tarcze hamulcowe na przedniej osi. Podczas szybkiej jazdy trzeba pamiętać, że pozwolą na sprawne wyhamowanie auta z prędkości autostradowej, ale tylko raz. Zbyt częste powtarzanie ostrego hamowania spowoduje, że hamulce szybko się przegrzeją i skończą.

O charakterystyce tej wersji auta przesądza jednak silnik: dość miękko pracujący, wolnossący, 4-cylindrowy diesel z wałkiem rozrządu w aluminiowej głowicy i dwoma zaworami na cylinder, o oznaczeniu OM 601. Nasz model ma 75 KM, ale starsze wersje rozwijały 72 KM. Wizytówkami tej jednostki napędowej są niezwykła żywotność i bardzo ograniczony apetyt na paliwo – w przypadku opcjonalnego 90-litrowego zbiornika paliwa zasięg auta wynosi 1200 km.

Biała „dwusetka” ze zdjęć to egzemplarz z 5-biegową przekładnią manualną, ale jest tak tylko dlatego, że pierwszy właściciel planował dalekie podróże i zamówił taką opcję. Domyślna skrzynia biegów miała 4 przełożenia – do miasta to nawet lepszy wybór. Niezwykła, ekstremalna wręcz żywotność nie oznacza niestety, że napęd tego Mercedesa jest wieczny.

Po dwudziestu kilku latach służby może mieć jeszcze oryginalne wtryskiwacze paliwa, ale typową usterką są np. wycieki z pompy wtryskowej. Uszczelnienie wyjścia na wtryskiwacze jest łatwe i niedrogie, pełen serwis pompy kosztuje ok. 1500 zł.

Choć wiele podstawowych diesli doszczętnie zajeździli taksówkarze, ładne W124 200D wciąż trafiają się stosunkowo często. Auto w stanie zbliżonym do ideału, niewymagające inwestycji większych niż nowe klocki hamulcowe, zabezpieczenie antykorozyjne czy komplet nowych opon, z reguły jest wyceniane na ok. 15 000 zł i więcej.

Mercedes W124 - nasza opinia

Szał na W124 trwa w Polsce w najlepsze. Ofert na rynku jest sporo, ale nie łudźcie się, że za 10 000-12 000 zł kupicie idealny egzemplarz, niezależnie od silnika pod maską. Odmiana 200D nie jest może najdynamiczniejsza, ale często egzemplarze właśnie z tym silnikiem pochodzą od starszych osób, które ceniły sobie przede wszystkim komfort W124.