• 0-160 km/h Golf przyspiesza w 27,8 s, a Kadett 25,3 s
  • W slalomie i podczas testu łosia Golf przechyla się wyraźniej niż Kadett 
  • W porównaniu z Golfem II Kadetta nie można nazwać pojazdem długowiecznym

Trzeba przezwyciężyć strach przed dotknięciem! Olaf z ciekawością przygląda się komorze silnika Golfa, a Volker patrzy na silnik Kadetta.

Olaf: To nie fair! Twój Golf ma 16 zaworów, a będzie konkurował z o 14 koni słabszym, 8-zaworowym Kadettem.

Volker: Wbrew pozorom takie zestawienie jest sprawiedliwe.

Rzeczywiście, Volker ma dużo racji. Po zmierzeniu osiągów obu aut okazało się, że GSi momentami jest nawet szybszy od GTi, zwłaszcza jeśli chodzi o elastyczność. Ma większą pojemność, korzystniejszy przebieg krzywej momentu obrotowego, bardzo dobrą aerodynamikę nadwozia.

Olaf: GSi nie tylko może się pochwalić niskim współczynnikiem oporu Cx 0,30. Dzięki swojej niewielkiej powierzchni czołowej (0,56 m2) w 1984 roku samochód był najbardziej opływowym, seryjnie produkowanym autem świata!

Volker: Teoretycznie masz rację, bo Cx Golfa to 0,34, więc nieco gorzej. Ale wiesz jaką Golf ma zaletę? On nadal może taki opór wzbudzić, bo przetrwał. W przypadku Kadetta można mówić bardziej o oporze aerodynamicznym kostki złomu.

Olaf: O, już nie przesadzaj. Pod tym względem różnica wcale nie jest aż tak duża. Co, może Golfy nie gniły?

Volker: Dobra, nie ma co gadać. Samochody same jeździć nie będą. Wsiadamy!

Obydwaj idą do Golfa. Olaf prowadzi i na „trójce” rozpędza auto do 140 km/h – silnik kręci się wtedy do 6800 obrotów.

Volker: Ależ on brzmi!

Olaf: Podoba ci się? No, może ten dźwięk jest trochę agresywniejszy niż w Oplu, ale żeby się tak nim zachwycać? Olaf jeździ jeszcze chwilę po torze.

Volker: No i?

Olaf: Jestem uspokojony. Szczerze mówiąc bałem się trochę tego spotkania. Fani VW zawsze tak piali na temat wersji 16V, że oczekiwałem rasowego, sportowego auta. A ostatecznie wychodzi na to, że Golf GTI to zwykły kompakt z lat 80., z trochę mocniejszym silnikiem i lepszym układem jezdnym. Uważam, że układ kierowniczy nie jest bezpośredni, prawie ciastowaty, a ruchy drążka biegów długie. Po prosu praktyczny youngtimer do jazdy na co dzień. Zupełnie tak samo jak Kadett.

Volker: To przejedź jeszcze slalom. I to tak szybko, jak potrafisz!

Olaf: Ok, tył lekko zamiata, ale da się to łatwo kontrolować i jazda naprawdę sprawia przyjemność. Przynajmniej gdy asfalt jest suchy. Przesiadamy się?

Volker wsiada do GSi i z miejsca zaczyna pokonywać slalom: Jest trochę inaczej niż w Golfie. Twardziej, lepiej czuć auto jeśli chodzi o prowadzenie, ale kierownica kręci się ciężej. Po slalomie przejeżdża test łosia. Gdy przy pełnym skręcie odejmę gazu, tył zaczyna delikatnie uciekać – muszę przyznać, że ten samochód jest bardziej aktywny jeśli chodzi o jazdę na granicy przyczepności.

Olaf: Chyba się przesłyszałem – czy to znaczy, że GSi jest według ciebie bardziej sportowym autem?

Volker: Jeśli chodzi o układ jezdny tak. Silnik nie jest już tak zachwycający, nie wkręca się tak łatwo na obroty i nie brzmi za dobrze. Do tego samochód jest twardszy, mimo wąskich i dość wysokich opon. 185/65 – też mi topowy model sportowy!

Olaf: Najwyraźniej wystarcza, żeby dało się bezpiecznie jeździć. A do tego spalanie w Oplu jest o pół litra mniejsze.

Volker: Oj przestań już wysuwać takie niedorzeczne argumenty! Kogo obchodzi, że usportowiony samochód spala o pół litra benzyny więcej. Przecież to tylko papierowe dane, a i tak najwięcej zależy od stylu jazdy. Ale tego, że Opel gorzej hamuje nie da się tak łatwo obronić.

Olaf: Mamy tu dwa sportowe i nawet całkiem przyjemne w jeździe klasyki, a ty chcesz się kłócić o detale? Jakoś przy GT i tym twoim śmiesznym SP2 tego tematu nie poruszaliśmy.

VW-Volker: Bo auta były z zupełnie innego okresu. Gdy w latach 80. Golf II wchodził do produkcji, ludzie zaczęli na poważnie dostrzegać niebezpieczeństwa i zagrożenia: Aids, konflikt atomowy, dewastacja lasów Amazonii. W latach Opla GT królowały narkotyki, seks i Rock ’n’ Roll. Bezpieczeństwo w samochodzie? Ten temat dopiero się przebijał.

Olaf: Posiadacze Opli GT marzyli, by za kierownicą Corvetty przejechać przez całe Stany, ale dla większości właścicieli to było nieosiągalne.

Volker: A dziś marzymy, by znów było jak w szalonych latach 70. Może nawet nie musi to być podróż przez Amerykę, ale długie włosy, ładne dziewczyny to już co innego! Miło pomarzyć, ale wróćmy do naszego porównania. To co, uznajemy, że GTi zwyciężyło?

Olaf: Szczerze powiedziawszy – jako sportowy samochód Golf specjalnie do mnie nie przemawia. Ale poza tym muszę przyznać, że we wnętrzu ma więcej miejsca niż Opel, robi wrażenie ciut lepiej wykonanego, trochę lepiej kompensuje nierówności, ale jest też droższy od Kadetta. Dobre auto.

Volker (wyraźnie zadowolony): Opel też nie wszystkie auta miał złe!