Trabant był określany Volkswagenem Garbusem z NRD, ale w Polsce zyskał bardziej prześmiewcze ksywy. Nazywaliśmy go „Fordem kartonem”, „mydelniczką”, czy po prostu „trampkiem” – wszystko to przez poszycie wykonane z duroplastu, a nie z blachy i spartańskie wnętrze. Mimo wszystko wielu z nas patrzy dziś na Trabanta z dużą sympatią, a we wschodnich Niemczech stał się prawdziwym klasykiem.

Okazuje się, że sentyment do niego mają nie tylko Niemcy, ale także Bułgarzy. Jedna z tamtejszych firm tuningowych - Vilner Garage - wzięła na warsztat egzemplarz Trabanta 601 (z silnikiem 1.1 z VW Polo) i zafundowała mu nowe… luksusowe życie.

Jego wnętrze zostało całkowicie przerobione. Wszystkie elementy konstrukcyjne są owinięte teraz materiałem i podwójną, miękką skórą. Siedzenia i deskę rozdzielczą również pokryto skórą „ivory soft” i specjalnym materiałem w kratkę. Z oryginału pozostały jedynie zagłówki. Kierownicę wymieniono na skórzany zamiennik firmy Momo.

Na większości elementów wnętrza, jak i na drzwiach, felgach oraz słupkach B, pojawił się liczba „21” – to ulubiony numer właściciela, który zlecił tuning Trabanta. Na pierwszy rzut oka Trabant z zewnątrz wygląda na oryginalny, ale pojawiło się kilka nowoczesnych akcentów, np. reflektory LED z funkcją świateł do jazdy dziennej, które mogą być także kierunkowskazami. Każdy panel został też odnowiony, a na dachu również pojawiła się grafika „21”.