- W 1985 roku Garbus był dostępny jedynie z zasilanym gaźnikowo motorem 1200
- W 1985 roku zaprzestano ostatecznie oficjalnej sprzedaży Volkswagena Garbusa w Niemczech
- Volkswagen Polo drugiej generacji dopiero stara się wkupić w łaski klasykowej sceny, a Garbus w sercach wielu użytkowników jest już od dawna
Dziadek się chyba trochę zapomniał. Na tle klasyków na każdą kieszeń (i jednocześnie najtańszych aut lat 80.) Garbus wygląda trochę jak czerstwy emeryt z bujnymi, ale jednak siwymi lokami, stojący przed dyskoteką w towarzystwie ubranej w dżinsy młodzieży. Nawet sympatyczny, ale jakoś nie na miejscu.
We wczesnych latach 80. Volkswagen Garbus był najtańszą propozycją w salonach Volkswagena. Samochód był o 1000 marek tańszy najtańszego Polo. Od 1978 roku był produkowany wyłącznie w Meksyku, a do swojej ojczyzny w ostatnim okresie trafiał przez port w Emden, czyli miejscu gdzie go kiedyś produkowano. 12 sierpnia 1985 roku do portu zawinął statek z ostatnią partią Garbusów do sprzedaży w Niemczech. Od 1982 roku w Wolfsburgu była nawet specjalna komórka odpowiedzialna za przygotowywanie serii specjalnych modelu. Na koniec rynkowej egzystencji przygotowała ona 3150 aut o nazwie "50 Jahre Käfer", czyli po naszemu 50 lat Garbusa. Cena 11 950 marek była umiarkowana, biorąc pod uwagę, że auto otrzymało wszystko co najlepsze z magazynu Volkswagena: kierownicę z Golfa GTI, zielone szyby, lakier srebrny metalik. Dziś wygląda to trochę jakby ubrany w kamizelkę kierowca długodystansowego autobusu, założył do tego trampki i opaskę na czoło.
Drzwi zamykają się z dźwiękiem kojarzącym się z zamykaniem sejfu, a na fotelach identycznych jak w Polo siedzi się jak na tronie, co jest trochę komiczne, gdy pasażerowie tylnej kanapy zaczną nas stukać przez oparcia kolanami. Silnik o pojemności 1,2 litra uruchamia się niezawodnie i zaczyna nucić swoją bokserowską melodię – znacznie ładniejszą niż w przypadku również tylnosilnikowej Skody.
Volkswagen Garbus to uosobienie spokoju – taki mieszczański solidny i niezbyt lotny pojazd. Skręca się nim jak ciężarówką, a od 70 km/h ciężko zaobserwować jakiekolwiek symptomy przyspieszania. W porównaniu z tak samo mocnym Polo właściwie trudno doszukać się w nim jakichś zalet. Garbus jest po prostu samochodem z innej, znacznie starszej bajki.
O 80 kg większa masa, współczynnik oporu powietrza nadwozia 0,46 i prastary układ jezdny oparty na drążkach skrętnych. Sama droga hamowania jest dłuższa o 14 metrów, a spalanie o 2 l większe. W latach 80. nie było chyba żadnego rozsądnego argumentu, by wybrać to auto zamiast Polo. A dziś?
Polo drugiej generacji dopiero stara się wkupić w łaski klasykowej sceny, a Garbus w sercach wielu użytkowników jest już od dawna. Archaiczne nawet w latach 80. nadwozie i układ jezdny tego nie zmienią, a dla wielu właśnie to stanowi jego wartość.
Volkswagen Garbus — wady i zalety
Volkswagen Garbus jest ospały, ciasny, ma słabą wentylację wnętrza i jest niepraktycznym samochodem. Jednocześnie to kawał historii światowej motoryzacji, auto, o którym powiedziano i napisano już chyba wszystko.
Odmiana "50 Jahre" jest ostatnią oficjalnie sprzedawaną przez VW w Niemczech. W 1985 roku był to już mocno przestarzały samochód i należał do tańszych rynkowych propozycji. I choć auto w limitowanej serii wyposażono w kilka ciekawych elementów (m.in. stalowe felgi ze sportowym wzorem, kierownica z Golfa GTI), Garbus pozostaje Garbusem, niezależnie od kilku dodatków. Z punktu widzenia techniki auto w jubileuszowej wersji ma duże szanse być w lepszym stanie niż inne, zwykłe egzemplarze, bo nie kupowano go po prostu do jazdy, lecz bardziej z sentymentu, czasem z chęci budowy kolekcji.
Niezależnie od wszystkiego każdego Garbusa trzeba dokładnie sprawdzić pod kątem korozji. Decydująca jest główka ramy z przodu pojazdu – korozję bardzo trudno stąd usunąć i wymaga to wyspecjalizowanego fachowca. Niestety, główka rdzewieje od środka, więc nawet postawienie właściwej diagnozy wymaga odpowiedniej wiedzy. Do zamkniętego profilu progu kierowane jest ciepłe powietrze, a to w połączeniu z wilgocią albo – jeszcze gorzej – z solą może mieć katastrofalne skutki dla nadwozia.
Także platforma podłogowa Garbusa rdzewieje od środka na zewnątrz, choć zdarzają się wyjątki. Karoseria koroduje też w okolicach bagażnika, pod tylną kanapą i przy nadkolach. Technika jest solidna, choć długotrwała jazda z pedałem gazu w podłodze prowadzi do przegrzania trzeciego cylindra, a to może zakończyć się wypaloną uszczelką pod głowicą.
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik
Auto Bild Klassik