• Sprzedaż auta do komisu? Jest szybka, ale średnio opłacalna, tak samo, jak zostawienie auta w rozliczeniu
  • Samodzielne polerowanie lakieru jest czasochłonne i wymaga wprawy, ale ładnie błyszczące auto jest od razu nieco więcej warte!
  • Dobre zdjęcia to podsta- wa sukcesu, bo wiele osób kupuje samochód oczami i emocjami

Bezwypadkowy, jedyny taki, full opcja, igła, bez wkładu finansowego – jeżeli masz zamiar napisać coś takiego w ogłoszeniu, to dwa razy się zastanów. Po pierwsze, takie sformułowania brzmią mocno handlarsko i sprawiają, że ogłoszenie niknie w tłumie. A po drugie – upewnij się, że stan samochodu faktycznie jest tak idealny, jak deklarujesz. Wystarczy, że kupujący przyjedzie z daleka, wykryje kilka poważnych wad i... lekko się wkurzy. Gdy trafisz na kogoś krzepkiego, możesz mieć problem, pół biedy, jeśli skończy się tylko na obsmarowaniu twojego ogłoszenia gdzieś w internecie.

Zwłaszcza dziś, gdy dostęp do mediów społecznościowych jest tak powszechny, jak nigdy, a handel samochodami przeniósł się z gazet i giełd do sieci, ważne jest to, żeby uniknąć jakichkolwiek oskarżeń ze strony kupujących. Ogłoszenie porządnie obsmarowane w kilku miejscach (fora, grupy itd.) jest skazane na porażkę, i to niekiedy na długie miesiące. Pokazujemy zatem, jak się przygotować i co zrobić przy aucie, żeby sprzedać je szybko, łatwo i przyjemnie.

Oczywiście, są i wyjścia dla leniwych, bo samochód można oddać w rozliczeniu, wstawić do komisu albo go wręcz komisowi odsprzedać i mieć wszystko w nosie. Tyle tylko, że taka usługa kosztuje, a najwięcej ugrasz, sprzedając auto samemu. Tym bardziej że klienci bardzo chętnie kupują od tzw. sprzedawców prywatnych (którzy faktycznie się nimi okazują!), a do handlarza nie każdy ma ochotę zaglądać. Nie do końca słusznie, bo są komisy i komisy, ale tendencja jest z pewnością bardziej pozytywna w przypadku ogłoszeń prywatnych.

Dokumentacja i oszacowanie wartości używanego auta

Zaczynamy od zgromadzenia wszystkich dokumentów: począwszy od karty pojazdu i dowodu rejestracyjnego, na ewentualnych rachunkach z warsztatów i książce serwisowej oraz instrukcjach obsługi kończąc. Im więcej dokumentów, tym lepiej – łatwiej zainteresować klienta. W przypadku wyjątkowo wysokich lub ważnych faktur robimy zdjęcie i dołączamy je do ogłoszenia. Nawet jeśli nie podniosą one wartości twojego samochodu, to na pewno choć trochę wyróżnią go z tłumu.

Ważne, żeby rachunki i faktury miały pokrycie w rzeczywistości – dodatkowym atutem może być np. raport z ASO, poświadczający oryginalny przebieg. Szacowanie wartości to nieco trudniejszy etap, bo wielu sprzedających ma tendencję do zawyżania ceny ze względów sentymentalnych. Niestety, biznes to biznes i trzeba się od sprawy zdystansować. Jeżeli nie masz dostępu do informatorów rynkowych (np. Eurotax; ale uwaga – ceny w nich zawarte bywają zaniżone, zwłaszcza w przypadku nietypowych samochodów!), odpal internet i porównaj swoje ogłoszenie z innymi, już wystawionymi. Na tej podstawie będziesz mieć jakieś rozeznanie, ale oprócz tego musisz wziąć pod uwagę kilka dodatkowych zmiennych.

Wartość auta nieco podnoszą następujące aspekty:

- pochodzenie z polskiego salonu;

- bezwypadkowość;

- udokumentowane przebieg i historia serwisowa,

- bogate wyposażenie, choć... w niewielkim stopniu tzw. full wypas na pewno szybciej sprzeda auto. Czy drożej? Nie zawsze!; - odmiana po ewentualnym face liftingu;

- jak najmniejsza liczba poprzednich właścicieli.

Wartość auta obniżają:

- skazy, wgniecenia, uszkodzenia lakieru;

- za wysoki przebieg. Tak zwana granica bólu (czyli oczekiwania klientów) w przypadku małych i kompaktowych aut to z reguły 200 tys. km, dla większych

– nieco ponad 200 tys. km. Pod żadnym pozorem nie ulegaj jednak pokusie zaniżania stanu licznika, bo nawet wysoki, ale dobrze udokumentowany przebieg może być atutem. Dobrze udokumentowany, czyli np. na podstawie prawdziwych faktur i oryginalnej książki serwisowej;

- ubogie wyposażenie;

- niefachowe przeróbki (np. lampy, dziwne felgi, spoilery, naklejki); - import z USA może być pewną przeszkodą, bo zła fama ciągnąca się za takimi autami – oczywiście, nie zawsze słusznie – sprawia, że o temacie „rozbitków” i „powodzian” z USA słyszeli już nawet najwięksi laicy.

Po uwzględnieniu powyższych czynników i przeanalizowaniu sytuacji rynkowej można śmiało kalkulować cenę. Wskazówką może też być np. wartość, na jaką samochód był ubezpieczony. Pamiętaj, że w przypadku ceny ważny jest złoty środek: zbyt tanie samochody są traktowane podejrzliwie, z kolei po zbyt drogie z danego rocznika mało kto dzwoni. Przy ustalaniu ceny zostaw sobie ewentualne pole do negocjacji, bo każdy kupujący lubi coś urwać i gdy mu się to uda, na pewno będzie miał poczucie bardzo dobrze załatwionego interesu.

Mycie, czyszczenie i detailing - dzięki temu łatwiej sprzedać auto

Zanim zaczniesz robić zdjęcia, poświęć kilka chwil wnętrzu i karoserii. Jeżeli lakier jest ładny i niezniszczony, wystarczy porządne mycie ręczne plus wosk i twój pojazd będzie błyszczeć. Zmatowiały lakier można spróbować przepolerować samemu (to samo dotyczy m.in. zmatowiałych lamp), ale jeśli nie czujesz się na siłach, możesz zlecić wykonanie usługi na mieście.

Obejrzyj lakier pod kątem wgniotek, bo czasem lepiej zainwestować 300 -500 zł w naprawę smart, niż potem słuchać, że cena powinna spaść o tysiąc lub dwa, bo przecież tu wszystko jest podziurawione! Dobre mycie i nabłyszczanie nie zaszkodzi też felgom ani plastikom, natomiast w przypadku komory silnika zdania są podzielone: jedni lubią, gdy silnik się błyszczy, inni uważają, że to tuszowanie wycieków.

Wnętrze: tu sprawa jest prosta. Jeśli nie chcesz słuchać marudzenia, pozbądź się – nie omijając bagażnika – wszystkich śmieci i niepotrzebnych gadżetów, w tym np. baniek po oleju. Kolejny krok to odkurzanie, nie zaszkodzi umyć też szyb od wewnątrz. Wymiana dywaników, mieszka i gałki biegów czy nawet obszycie kierownicy mogą już za to zostać odczytane jako próba ukrycia przebiegu.

Zrób ładne zdjęcia do ogłoszenia

Ładne zdjęcia, czyli zrobione za pomocą aparatu fotograficznego – no, chyba że masz świetnego smartfona z high-endową kamerą. Samochód powinien być sfotografowany z czterech stron: oba boki, przód i tył, z czego najlepiej zawsze pokazać dwa z nich naraz (samochód pod skosem, tzw. perspektywa 3/4).

Dopilnuj, żeby w kadrze nie znajdowały się żadne niepożądane obiekty, np. śmietniki czy inne samochody. Wybierz dobre światło, bo rozmazane zdjęcia nocne są absolutnie nie do przyjęcia. We wnętrzu pokaż deskę, fotele i bagażnik oraz te detale, które mogłyby podnieść atrakcyjność/cenę twojego samochodu.

Jeżeli pojazd ma jakieś defekty, też je sfotografuj – nie musisz ich udostępniać w ogólnym ogłoszeniu, ale pokażesz je ewentualnemu nabywcy, zanim ten zdecyduje się na przyjazd. Otwartość naprawdę jest w cenie.

Napisz dobre ogłoszenie

Foto: Auto Świat
Ci, którzy nie kupują tylko oczami, będą chcieli też dowiedzieć się czegoś merytorycznego na temat twojego samochodu – tworząc poprawne sty- listycznie i merytorycznie ogłoszenie, znacznie im w tym pomożesz.

Dziś, gdy 99 proc. handlu używanymi samochodami odbywa się przez internet, nie masz w zasadzie wyjścia, zwłaszcza gdy zależy ci na czasie. Warto wybrać co najmniej dwa portale – jeden płatny i jeden darmowy – a także zareklamować się np. poprzez media społecznościowe i fora dedykowane danej marce. Te ostatnie sprawdzą się jednak tylko wówczas, gdy dany egzemplarz zdążył już na danym forum zaistnieć (galeria, posty itd.), bo ogłoszenia od osób, które ledwo zdążyły się zarejestrować, nie są z reguły mile widziane.

Najgorsze, co możesz zrobić, to wykorzystać gotowy szablon, np. taki używany przez handlarzy. Dobre ogłoszenie to takie, które zostało napisane merytorycznie, ale jednocześnie w prosty i przystępny sposób, z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji (wbrew pozorom wielu potencjalnych klientów zwraca na to uwagę!). Od zwrotów wymienionych na początku naszego tekstu na pewno trzeba trzymać się z dala, bo wielu kupujących, widząc coś takiego, od razu zamyka ogłoszenie i idzie dalej.

Liczą się fakty, czyli np. cena (czy jest do negocjacji?), forma płatności, termin ważności opłat (OC, badania – ma znaczenie głównie w przypadku tańszych aut), wyposażenie i ewentualna historia serwisowa. Inna metoda to stworzenie nietypowego ogłoszenia, zawierającego – lub opowiadającego – jakąś niezwykłą historię związaną z autem. Gdy całość jest oryginalna i okraszona nietypowym opisem, ma szansę stać się tzw. viralem i zainteresować samochodem wielu potencjalnych kupujących.

Jazda próbna i negocjacje z kupującym

Foto: Auto Świat
Podczas jazdy próbnej nie musisz wpuszczać kupującego za kółko, ale będzie to mile widziane. Można poprosić o okazanie blankietu prawa jazdy.

Bez jazdy próbnej ciężko kupić samochód, ale pamiętaj, że to ty jako sprzedający decydujesz o tym, czy i na jakich warunkach się ona odbędzie. Jeżeli odniesiesz wrażenie, że klient jest tu tylko po to, żeby przejechać się twoim autem, możesz spokojnie odmówić. Gdy już wyjedziecie na ulicę, nie musisz koniecznie wpuszczać kupującego za kierownicę, choć jest to mile widziane. Nie prowadź negocjacji przez telefon, lecz dopiero na miejscu, najlepiej po oględzinach i jeździe próbnej. Nasza rada: zaznacz już w ogłoszeniu, że nie będziesz dyskutować ceny przez telefon – wypytywanie o pieniądze przed przyjazdem na miejsce z reguły zdradza handlarza.

Podczas samej jazdy radzimy jechać spokojnie i bez szaleństw, przy okazji wyraźnie podkreślając wszystkie mocne strony auta. Nie zaszkodzi sięgnąć po jakąś pozytywną anegdotę związaną z danym egzemplarzem. Jeżeli klient chce sprawdzić auto w serwisie, to należy mu to umożliwić. Odległość do warsztatu i sprawa rozliczenia się z mechanikiem to kwestie do ustalenia, jednak przyjęło się, że ten ciężar bierze na siebie raczej kupujący.

Umowa i formalności z kupującym

Foto: Auto Świat

Ostatni etap to sporządzenie umowy, po jednym egzemplarzu dla obu stron, lub wystawienie faktury VAT. Wraz z autem kupujący powinien dostać: wszystkie kluczyki, dowód rejestracyjny, polisę OC i kartę pojazdu. Sprzedający ma obowiązek w ciągu 14 dni zgłosić sprzedaż ubezpieczycielowi i przekazać mu dane nabywcy.

30 dni mamy na to, żeby poinformować o zbyciu wydział komunikacji, w którym pojazd był zarejestrowany. W ten sposób z pewnością unikniesz kłopotów, gdyby nabywca, korzystając z twoich numerów rejestracyjnych, dopuścił się jakiegoś zabronionego czynu! Niestety, mało który sprzedający o tym kroku pamięta.

Naszym zdaniem

Żeby dobrze – czyli drożej niż średnia rynkowa – sprzedać auto, trzeba się czasem nieco wysilić. Na pewno warto, bo różnica w cenie między zmęczonym a ładnie wyszykowanym samochodem może sięgać nawet 10 proc.! Dotyczy to jednak „zwykłych”, lekko zaniedbanych aut – kupie złomu i tak nic już nie pomoże.