Odnowione Audi A8 nadal pozostaje w tyle za Mercedesem S, ale spodoba się tym, którzy doceniają jego wizerunek: limuzyny o sportowym zacięciu, z seryjnym napędem na cztery koła.

Audi A8 nadwozie

Audi A8 ma karoserię zbudowaną wokół przestrzennej ramy wykonanej z aluminium, dzięki czemu niegdyś było lżejsze od konkurentów. Dziś straciło tę przewagę, gdyż Mercedes i BMW też stosują lekkie materiały. Kabina A8 jest wykonana starannie, a po liftingu zyskała lepszy system multimedialny – z większą liczbą opcji aktywnie korzystających z Internetu.

W standardzie w A8 jest montowana 3-miejscowa tylna kanapa, biznesowe fotele wymagają jednak dopłaty. Irytuje wybierak skrzyni biegów, czasem trudno trafić we właściwy tryb jazdy. Wymaga przyzwyczajenia.

Audi A8 wyposażenie

Należy uznać, że jest bogate. W standardzie są LED-owe reflektory, elektrycznie sterowane fotele (bardzo wygodne), skórzana tapicerka i nawigacja. Lista opcji jest długa, a dodając je, łatwo podwoić cenę auta. Przykładowo, przednie fotele z masażem kosztują 9000 zł.

 Foto: ACZ / Auto Świat

Audi A8 układ napędowy

Napęd na cztery koła to standard w A8 z 3-litrowym dieslem o mocy 258 KM i 8-biegowym automatem. Audi w tej wersji przyspiesza do 100 km/h w 5,9 s nawet, gdy nawierzchnia jest mokra. W trudnych warunkach Audi A8 łatwo poradzi sobie np. z Porsche Caymanem. Duży moment obrotowy pozwoli zaś swobodnie wyprzedzać w trasie, zachowując przy tym spalanie na rozsądnym poziomie, czyli – nawet przy szybkiej jeździe – około 10 l/100 km.

Napęd na cztery koła w Audi A8 jest stały, a centralny mechanizm różnicowy w normalnych warunkach przenosi na tylne koła 60 proc. momentu obrotowego. Gdy jednak zostanie wykryty poślizg jednej z osi, większość momentu trafia na tę o lepszej przyczepności. W opcji jest dostępny tylny sportowy dyferencjał, dzięki któremu moment może być przesyłany między prawym a lewym kołem tak, by zwiększyć stabilność na zakręcie.

 Foto: ACZ / Auto Świat

Audi A8 koszty

Audi A8 kosztuje mniej niż BMW 7 czy Mercedes S z napędem 4x4 i porównywalnym dieslem. Tylko czy kilka tysięcy różnicy ma znaczenie w aucie za ponad 300 tys. zł?