• Range Rovera napędza V8 BMW o mocy 530 KM. Maska Maybacha też kryje V8, ale konstrukcji Mercedesa – o nieco mniejszej pojemności, lecz wyższej mocy
  • Siedzenia Maybacha mają większe możliwości, ale Range też mógłby takie mieć – po prostu w tym egzemplarzu ich zabrakło
  • Range Rover oferuje więcej offroadowych trybów jazdy, natomiast Maybach – tych asfaltowych
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Mercedes klasy S w wersji T? Audi A8 jako Avant? Rolls-Royce... kombi? Zdarzały się takie unikaty i prototypy, ale poza Porsche z Panamerą ST żadna marka nigdy nie odważyła się seryjnie produkować luksusowej limuzyny w praktycznym przebraniu – szkoda! Co innego luksusowy sedan w skórze giga-SUV-a. Choć mało kto potrzebuje szoferskiego wozu zdolnego przedzierać się przez piaszczyste, błotniste czy skaliste bezdroża, to argumenty prezencji i przestronności są niezbite.

A jeśli w danym towarzystwie więcej niż jedna osoba już jeździ dobrze dopasionym Mercedesem GLS-em czy Range Roverem, to żeby się wyróżnić (i ich przyćmić), należy iść na całość. Mercedes dwa lata temu dojrzał do oferowania topowego SUV-a pod marką Maybach i już wiemy, że na nim nie poprzestanie. Range Rover z kolei wydłużoną wersją LWB rozpieszczał jeszcze w poprzedniej generacji i takową oferuje też w obecnej.

Oba te SUV-y są po prostu potężne. Range ma 5,25 m długości i 3,2 m rozstawu osi, Maybach – 5,2 i 3,14 m. Toczą się na 23-calowych kołach. I ważą odpowiednio 2,6 i 2,8 tony. Jeśli można tu dopatrywać się jakiejkolwiek powściągliwości – to w Range’u. Może nie tyle we wspaniałym matowym lakierze Sunset Gold, wymagającym 48 000 zł dopłaty, co w kunszcie minimalizmu form. Range Rover nie potrzebuje wielu ozdobników, jest wierny sprawdzonym proporcjom i zachwyca nową interpretacją klasycznych kształtów.

Maybach woli błyszczeć – chrom ścieli się gęsto, polerowane cienkoszprychowe felgi też wydają mi się bardziej biżuteryjne niż te w Range’u. O ile Brytyjczycy ograniczają się do małego napisu "Autobiography" na drzwiach, o tyle Niemcy stawiają na liczne oznaczenia z podwójnym "M", podkreślające wyraźnie, że "to nie są tanie rzeczy". Ale elegancji też nie mogę GLS-owi odmówić, zwłaszcza w zieleni szmaragdu kosztującej... 0 zł! Spokojnie, można też zaszaleć i wydać 93 000 zł na dwukolorowe lakierowanie nadwozia.

Przeczytaj także: test SUVa Rolls-Royce'a

Dla równowagi skórzana tapicerka tego Maybacha kosztuje łącznie 186 000 zł ekstra. Fakt, jest bardzo przyjemna w dotyku, a obszycia sięgają licznych zakamarków, z podsufitką i półką bagażnika włącznie. Do tyłu kabiny wkraczam godnie po elektrycznie wysuwanym stopniu. Ma nośność 200 kg i magicznie pojawia się w momencie otwarcia zamków bądź drzwi. Ale bez obaw, kostek nie połamie – gdy tylko wyczuje opór, od razu się cofa. Sprawdzałem.

Fotel jednym naciśnięciem można zamienić w quasi-szezlong. O przyjęcie pozycji półleżącej oczywiście łatwiej po prawej stronie, bo choć miejsca jest dużo, to jednak od pewnego momentu przedni fotel wymaga odsunięcia. Lewe siedzenie jednak też wyposażono w podnóżek. Udogodnień jest tu wiele, jak na Maybacha przystało. Podgrzewanie nie tylko siedzeń, lecz także podłokietników. Wentylacja foteli. Sześć trybów masażu. Mięciuteńkie podparcie łydek i jeszcze delikatniejsze pod głową. Dla poczucia hygge są też skórzane poduszki leżące luzem – to, gdyby ktoś nie chciał doregulować fotela, tylko po prostu oldskulowo sobie coś podłożyć pod plecy.

Rozkładane stoliki to opcja, jakoś trzeba czasem na te luksusy zarobić, a nie tylko leżeć. Schowek na kocyk by się jeszcze przydał (mówi ona), lodówka jest (zawsze się z niej cieszę i rzadko korzystam), lecz kieliszków brak – więc z toastu nici. Ekrany inforozrywkowe mogłyby już mieć zintegrowane aplikacje do streamingu filmów i seriali – no ale nie mają. Pozostaje odsłuch na 27-głośnikowym Burmesterze. Audiofilski system jest tak zaprojektowany, że w czasie odtwarzania muzyki, np. ze Spotify, w brzmieniu nie umykają mi niedostatki jakościowe i co rusz próbuję regulować tony. Tu trzeba źródła o wyższej jakości.

Przeczytaj także: test Mercedesa-Maybacha S 680

Range Rover mniej "karze" za streaming muzyki przez Bluetooth, gra cieplej aż 35 głośnikami Meridiana. Część z nich jest umieszczona w zagłówkach i ma aktywnie redukować szum – jak w słuchawkach. Pokładową rozrywkę natomiast Range rozwiązał w ten sposób, że do złącza HDMI jest po prostu podpięty mały dongle Google Chromecast, który pozwala oglądać Netflixa, YouTube itp. na ekranach w oparciach – ale to już inicjatywa opiekuna parku prasowego, nie fabryki. Jest też schowek, który pewnie by zmieścił kompaktowy kocyk.

Zamontowane w tym egzemplarzu fotele są obszerne, oczywiście, też indywidualnie regulowane, wygodne niczym klubowe, i miejsca tyle, że da się wyciągnąć nogi, ale... to jeszcze nie jest top of the range – nie mają one bowiem podnóżków i nie są oddzielone od siebie stałą konsolą. Takowe umeblowanie, ze stolikami i innymi bajerami, jak masaż, za dopłatą mieć też można. Tu na miejscu piątego pasażera elektrycznie wyjeżdża podłokietnik kryjący ekran sterowania umilaczami.

Co z napojami? Lodówka tkwi pod podłokietnikiem z przodu, a uchwyty na kubki ujawniają się po odsunięciu fornirowanej osłonki. Szpanersko, choć te elektrooperacje trochę trwają. Range także ma skórzaną podsufitkę i mam wrażenie, że w jego wnętrzu jeszcze intensywniej pachnie skórą. Ale jeśli ktoś tego nie lubi, to są też do wyboru szlachetne tkaniny marki Kvadrat. Do wsiadania i wysiadania zawieszenie się obniża, wysuwanego stopnia nie ma, za to próg jest wąski, osłonięty i zawsze czysty. Solidna brytyjska szkoła.

Jak wiemy z ostatnio powtarzanych doniesień, śp. Jej Królewska Mość nie ograniczała się tylko do bycia wożoną, chętnie też sama siadała za kierownicą Land i Range Roverów. Zatem wzorem Elżbiety II przesiadam się do przodu.

Range Rover przyjmuje swojego dowódcę typową command position. Siedzę wysoko i blisko bocznej szyby, by podczas manewrowania w terenie móc się wychylić przez okno i obserwować przednie lewe koło. To tradycja, choć oczywiście w takich sytuacjach pomaga już technologia, czyli kamery.

Range Rover LWB P530 i Mercedes-Maybach GLS 600 – Range z silnikiem BMW

Przez szybę czołową widzę długą maskę, pod którą pracuje 4,4-litrowe V8 konstrukcji BMW – historia lubi się powtarzać. 530 KM i 750 Nm z lekkością porusza ogromnego Range’a. Póki nie zajdzie taka potrzeba, nie mam ochoty dociskać gazu do końca, ale "w razie W" Range na 0-100 km/h potrzebuje raptem 4,7 s. Jak ten kolos potrafi dać całą naprzód – good God!

Wrażenie robi też stabilność prowadzenia. Siedmiostopniowo skrętna tylna oś nadaje zwrotność i poręczność, jakiej tak ogromny wóz mieć nie ma prawa – a jednak; może to koneksje z dworem królewskim. Doceniam to tak samo podczas parkowania, w mieście, jak i na łukach. W nich też Range Rover znacznie mniej niż poprzednik się przechyla, aczkolwiek gdy zbyt prędko wchodzę w zakręt, opony przypominają, że są wielosezonowe i terenowo-asfaltowym kompromisem. Czuję, że prowadzę potęgę, która zdaje się niemal unosić nad jezdnią – komfort pneumatyki jest iście arcy.

Range Rover LWB P530 i Mercedes-Maybach GLS 600 – Range jest bardziej offroadowy

Choć bardzo chciałem zabrać oba SUVy w teren, to jednak wolałem nie ryzykować utopienia łącznie 2,2 mln zł w błocie. Ufam, że Range Rover dałby radę: oferuje więcej trybów jazdy offroadowych niż asfaltowych, ma reduktor, większy prześwit i aż 90 cm głębokości brodzenia. Oryginalnym rozwiązaniem jest czujnik brodzenia.

Maybach skupia się nieco bardziej na drodze. Tu można wybierać między ustawieniami Comfort, Maybach, Sport i Curve. Ten drugi, szoferski można by rzec, pozwala perfekcyjnie dozować gaz i maksymalnie upłynnia współpracę miękkohybrydowego V8 4.0 o mocy 558 KM z dziewięciobiegową skrzynią.

Zawieszenie jeszcze łagodniej niż w Range’u tłumi... No właśnie, jakie nierówności? Kamera je wychwytuje i sygnalizuje adaptacyjnym stabilizatorom, amortyzatorom i miechom powietrznym moment, w którym koło się przez nie przetoczy, by zminimalizować wstrząsy. Zarazem opcjonalny układ e-Active Body Control pozwala dynamiczniej pokonywać zakręty, gdy wybierze się tryb Curve – zawieszenie potrafi nachylić nadwozie ku wewnętrznej łuku do 3° względem osi pionu.

Ciekawostka: ten sam system odpowiada za funkcję "odkopywania się", czyli... podskakiwanie. Używaną głównie dla szpanu (vide Instagram). Mimo nieskręcających tylnych kół prowadzenie Maybacha wydało mi się odrobinę płynniejsze, harmonijne i bezpośrednie.

Range Rover LWB P530 i Mercedes-Maybach GLS 600 – ławeczka w bagażniku

A jak podróżują bagaże? W obu przypadkach – na wytwornej wykładzinie i pod skórzanymi półkami. W GLS-ie walizki konkurują o przestrzeń z lodówką. W oferującym większy litraż Range’u inżynierom udało się zmieścić pod podłogą pełnowymiarowe koło zapasowe (Brytyjczycy nie żartują z terenowymi zdolnościami). Wymyślili też sprytną przegrodę bagażnika, która rozłożona w jedną stronę może pełnić funkcję organizera (np. na butelki wina), a w drugą – oparcia ławeczki, bowiem dolna część klapy odchyla się w dół i może służyć za siedzisko. Na jedno i drugie da się położyć poduszki i tak podziwiać przyrodę. Ciekawe, czy królowa brytyjska też by sobie tu siadała...

Range Rover LWB P530 i Mercedes-Maybach GLS 600 – nasza opinia

Rozstrzygnąć ten pojedynek? Kwestia gustu. Gdybym miał prowadzić – wolałbym Maybacha, który w tym konkretnym przypadku miał też więcej do zaoferowania z tyłu. Gdybym miał posiadać, podziwiać i być w nim widzianym – wybrałbym Range’a, który w tej generacji dokonał ogromnego postępu technicznego i zachował klasę.

Range Rover LWB P530 First Edition i Mercedes-Maybach GLS 600 Foto: Igor Kohutnicki / Auto Świat
Range Rover LWB P530 First Edition i Mercedes-Maybach GLS 600

Range Rover LWB P530 i Mercedes-Maybach GLS 600 – dane techniczne

Model Range Rover LWB P530 First Edition (Autobiography) Mercedes-Maybach GLS 600
Silnik benz. biturbo V8 benz. biturbo V8 + mild hybrid
Pojemność skokowa 4395 cm3 3982 cm3
Moc 530 KM przy 5500 obr./min 558 KM przy 6000 obr./min + 22 KM
Moment obr. 750 Nm przy 1800 obr./min 730 Nm przy 2500 obr./min + 250 Nm
Napęd 4x4 4x4
Długość/szerokość/wysokość 5252/2047/1870 mm 5205/2030/1838 mm
Rozstaw osi 3197 mm 3135 mm
Pojemność bagażnika 713-2601 l 520 l
Masa własna 2626 kg 2785 kg
Prześwit 294 mm 215 mm
Maks. głębokość brodzenia 900 mm 600 mm
0-100 km/h 4,7 s 4,9 s
Prędkość maks. 250 km/h 250 km/h
Śr. spalanie WLTP 12,0 l/100 km 12,0 l/100 km
Emisja CO2 272 g/km 273 g/km
Cena (testowanego egzemplarza) 1 006 540 zł 1 204 462 zł