Olio? Temperatura optymalna, a wskazówka ciśnienia na biegu jałowym trochę drży. Benzina? Mezzo pieno, czyli jeszcze dobrze ponad połowa zbiornika. Ciśnienie krwi u kierowcy? 200/100! Nie ma na co czekać, trzeba zacząć jazdę. Prawym palcem wskazującym (poruszając łopatką pod kierownicą) wrzucamy pierwszy bieg, gaz do oporu i opony Pirelli - dzięki kontroli trakcji - tylko lekko popiskują. Ruszamy! Przy 6 tys. obr./min włączamy 2. bieg, a później już odważniej "trójkę" przy 6,5 tys. Tor testowy Alfy w Balocco to nie zabawka i trzeba się mocno namęczyć, by z niego nie wypaść. A ten odcinek, na którym przyszło nam jeździć Alfą, jest naprawdę wyjątkowy. Szykany wykonano z wypełnionych wodą biało-czerwonych plastikowych beczek, krawężniki są gładkie jak łysina Kojaka, a punkty hamowania i skrętu chowają się za mostkami. Urzekające. Są za to dwie długie proste. Jedną spowolniono szykaną, pokonanie drugiej to zawsze jazda przypominająca lot szybowcem. Przy 7 tys. obr./min włączamy 4. bieg, po chwili "piątkę" i "szóstkę". Wszystko odbywa się błyskawicznie i sprawia dużą radość - zautomatyzowana skrzynia Cambiocorsa bardzo szybko zmienia przełożenia i nawet wrzucanie "wstecznego" nie trwa wieczność. Teoretycznie możliwości czerwonego "sportowca" kończą się przy 292 km/h. Ale już przy 240 km/h (oczywiście na zatłoczonej autostradzie) dźwięk silnika i opływającego kabinę powietrza próbują wzajemnie ze sobą walczyć. Przy czym gang jednostki V8 jest prawdziwym objawieniem, które powoduje ciągłe odwracanie się przechodniów na ulicy. 20-calowe koła stanowią wyzwanie dla każdego pęknięcia asfaltu, a układ kierowniczy pracuje z precyzją laserowych urządzeń chirurgicznych. Hamulce działają tak skutecznie, że przy próbie ich użycia oczy niemal wychodzą z orbit. Układ jezdny razem z ponadprzeciętną aerodynamiką sprawiają, że auto porusza się po drodze jak przyklejone. Nawet latanie nie jest przyjemniejsze! Załoga Alfy nie lubi tego słuchać, ale genetycznie 8C jest w połowie Maserati i w jednej czwartej Ferrari. Zawieszenie, układ kierowniczy, hamulce i skrzynia transaxle (sprzęgło przy silniku, przekładnia przy tylnej osi) pochodzą z Maserati Gran Sporta. Silnik V8 to bliski krewny jednostki, która znajduje się w Ferrari F430 - z pojemnością 4,7 l jest nawet bardziej dynamiczny niż w przypadku aut z trójzębem i skaczącym koniem. Moc nominalna ze względu na Ferrari została ustalona na poziomie 450 KM, ale tak czy inaczej w tym 2-miejscowym aucie motor radzi sobie diabelsko dobrze.Sprint do "setki" zajmuje Alfie 4,2 s, ale siłą 32-zaworowej jednostki jest maksymalny moment obrotowy - 480 Nm. Tego nie potrafi ani F430, ani Quattroporte. Skrojona na miarę w Centro Stile karoseria Competizione robi na ulicy takie samo zamieszanie, jak najnowsze kolekcje Armaniego, Prady czy Versace na wybiegach. Subiektywnie wygląda to tak: wsiadanie i wysiadanie kosztuje trochę zachodu, ale we wnętrzu jest zadziwiająco dużo miejsca. Przestrzeń na nogi jest nieco ograniczona, ale mimo wszystko wystarczająca, a widoczność w niektórych kierunkach naprawdę znakomita. Gdzie więc jest problem? Ciasne, kubełkowe fotele próbują wbić nam do środka bioder każdą nadprogramowo zjedzoną porcję makaronu. Niestety, do Polski nie trafi żaden z 500 egzemplarzy limitowanej serii. Na przeszkodzie nie stanął nawetbrak chętnych (przy cenie od ok. 160 tys. euro), lecz... serwis! Polskie przedstawicielstwo przyznaje, że szkolenie mechaników i utrzymywanie magazynu części dla kilku pojazdów byłoby po prostu zbyt kosztowne. Szkoda. Na prywatny import także nie mamy co liczyć, bo sprzedaż 8C odbywa się w dość niecodzienny sposób. Ambasadorowie Alfy sami zgłaszają się do wyselekcjonowanej grupy potencjalnych chętnych. Alfa zbudowała prawdziwie hardcorowy samochód sportowy, a nie świetnie wyglądający show car, który może korzystać tylko z dwóch pierwszych biegów. Samochód, który przypomina o wielkości firmy. O czasach, w których Ferrari było tylko nazwiskiem...