Już 33 lata minęły od debiutu pierwszego BMW seryjnie wyposażonego w turbo. Doładowany napęd modelu 2002 z 1973 roku osiągał moc 170 KM. Aby nikt nie przeoczył dynamicznego coupé, było ono prowokacyjnie pomalowane. BMW wraca po latach do turbo 3 dekady firma nie miała w ofercie sportowego modelu z turbodoładowanym silnikiem. Jedynym benzynowym modelem ze sprężarką była zaprezentowana w roku 1980 limuzyna klasy wyższej 745i. Niektórzy, chcąc wtedy wyrazić uznanie, pogwizdywali, naśladując odłos zaworu wylotowego regulatora powietrza doładowującego.

Słysząc "turbo", od razu wyobrażamy sobie nierównomierny rozwój mocy i nieprzyzwoicie wysokie zużycie paliwa

Do takiego wizerunku znakomicie pasuje nasz srebrno-metaliczny fotomodel, pięknie odrestaurowane 2002 turbo z roku 1973. Pomimo perfekcyjnie wyregulowanego 4-cylindrowego silnika auto spala 14 l benzyny wysokooktanowej na 100 km. Samochód pokazuje prawdziwą moc dopiero od około 4000 obr./min, a kontrolować jej rozwój jest równie trudno, co siłę uderzenia młotem kowalskim. Nowe dziecko bawarskich inżynierów jest zupełnie niepodobne do pierwszego turbo w rodzinie. Aby wyeliminować typowe wady auta z turbiną, konstruktorzy zaprzęgli do pracy najnowszą technikę, a nawet poszli o krok dalej - stworzyli pierwsze BMW z podwójnym doładowaniem!

Przyjrzyjmy się mu dokładniej. Na początek krótko o wyglądzie

Pomimo wielu stylistycznych zabiegów ciągle coś zakłóca harmonię kolejnej wersji nadwoziowej "trójki". Na przykład zbyt rzucające się w oczy, grube słupki środkowe. W eleganckim coupé szyby boczne powinny stanowić jednolitą, płaską taflę. Albo tył zbyt przypominający limuzyny Lexusa lub Audi. Kierowcy Mercedesów znają już zalety podajników pasów. W BMW elektrycznie wysuwane ramię czasami jednak omija pas.

Także to coupé oferuje oczywiście wszelkie wady aut tego typu

Na przykład pasażerowie dwóch tylnych, indywidualnych siedzeń mają mało miejsca, a ciężkie drzwi utrudniają wysiadanie. Za to nowy samochód ma duży, praktyczny bagażnik oraz najlepsze wnętrze w historii serii 3, a także zaawansowaną technikę oświetleniową. Na przykład seryjne reflektory ksenonowe ze świałami do jazdy w dzień w pierścieniach wokół soczewek, automatyczną kontrolę świateł drogowych (dopłata 130 euro), światła tylne w technice LED oraz przyjemne lampki oświetlające podłoże w pobliżu pojazdu po otwarciu drzwi, zainstalowane w ich tapicerce (dopłata 240 euro).

Jednak to wszystko jest niczym w porównaniu z napędem 335i

BMW z dwiema turbinami nie przystaje do nieokrzesanego wizerunku pojazdów z turbodoładowaniem. Konstruktorom udało się nawet całkowicie wyeliminować efekt "turbodziury". Dwie relatywnie małe i szybkie sprężarki w połączeniu z bezpośrednim wtryskiem benzyny zapewniają elastyczność znaną tylko z dużych diesli lub silników V8. Auto jest mocne już od 1000 obrotów, a w zakresie 1300- -5000 kierowca ma do dyspozycji moment obrotowy o wartości 400 Nm. Silnik pracuje tak, jakby nie miał sprężarki 6-cylindrowy napęd jest dziełem sztuki inżynierskiej. Jednostka pracuje cicho i bez wibracji. Silnik bez protestów wykonuje polecenia kierowcy, wkręcając się aż do 7000 obr./min. Przy tym wcale nie sprawia wrażenia wysilonego. Napęd bardzo spontanicznie reaguje na ruchy pedału gazu. Bez ociągania, natychmiast przekazuje ogromną moc na tylne koła. Bez wątpienia ten silnik jest wzorem kultury pracy dla innych turbodoładowanych jednostek. Podobnie jak przekonstruowana, automatyczna skrzynia przekładniowa. 6-stopniowy "automat" przełącza biegi bardzo miękko i szybko, a od prędkości 80 km/h całkowicie bez opóźnień. Chyba żadna automatyczna przekładnia nie reaguje na dodanie gazu tak spontanicznie. Zmiana przełożeń w trybie manualnym małymi, aluminiowymi dźwigienkami przy kole kierownicy staje się intuicyjna już po kilku kilometrach (kciukiem dokonujemy redukcji, palcem wskazującym zmiany na wyższy bieg).

Nowe coupé także doskonale się prowadzi

Umożliwia ostre pokonywanie zakrętów, znakomicie trzyma się jezdni, a jego układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny. Producentowi sugerowalibyśmy jednak wyposażanie modelu w inne ogumienie. Seryjnie stosowane, z możliwością kontynuowania jazdy po przebiciu, powoduje zakłócenia podczas jazdy na wprost i obniża komfort. Dla fanów coupé i turbo te drobiazgi nie będą warte wzmianki. Na pewno z niecierpliwością oczekują oni na auto, które w sprzedaży ma się pojawić we wrześniu.