Choć tak dużo mówimy o emisji „zabójczego” dwutlenku węgla, to jednak samochody sportowe zwykle z każdą kolejną generacją robią się coraz cięższe i mocniejsze, a przez to – co tu dużo mówić – spalają dużo benzyny. Takie są modelami M3 i M5, które pod maską mają potwornie silne jednostki napędowe, ale mimo to auta te przestały być zabawne. Są ciężkie, napakowane technologiami i moim zdaniem za dużo myślą za kierowcę. A M5 zyskało nawet stały napęd na cztery koła. Na tym tle małe M2 można uznać za tryskającego hormonami nastolatka na tle ględzących o bezpieczeństwie i rozsądku 40-latków. Pewnie ktoś powie, że ci dorośli są rozsądniejsi, bardziej pragmatyczni i kupią M5, ale jeśli mowa o zabawie na torze wyścigowym to ja jednak wybrałbym coś mniejszego i zwinniejszego: M2.

BMW M2 – nastolatki dbają o wygląd

Na początek jednak uwaga. Do testów otrzymaliśmy „stare” M2, czyli w wersji podstawowej. Teraz do kupienia jest już tylko M2 Comptetition, które ma mocniejszy, 410-konny silnik. Nasz egzemplarz, jak przystało na nastolatka, ma jednak mnóstwo szpanerskich gadżetów. Nie jest to jednak elektronika, lecz detale, które zadbają, o wygląd i nastrój. To cała litania akcesoriów M Performance, które można dorzucić do M2, by podrasować jego wygląd i poprawić to, jak auto jeździ.

Zacznijmy od samochodowej biżuterii. Spójrzmy zatem na czarny, błyszczący grill z emblematem M2, czarne „skrzela”, rzucające się w oczy obudowy lusterek, czy też efektowne naklejki BMW Motorsport. W sumie kosztuje to około 5 tys. zł, ale dzięki tym drobiazgom M2 wygląda o wiele ciekawiej. Kolejna sprawa to odpowiednio ukształtowane karbonowe nakładki na progi, wykonane z tego samego materiału tylny dyfuzor oraz umieszczony na pokrywie bagażnika niewielki spoiler, a także przednie „płetwy” pod zderzakiem. To kolejne 16 tys. zł, lecz te akurat elementy nie tylko ozdabiają, ale też – jak zapewnia BMW w swoich materiałach – poprawiają sposób, w jaki powietrze opływa nadwozie. Przy dużych prędkościach to naprawdę ma znaczenie.

BMW M2 – więcej emocji, więcej sportowych wrażeń

Kolejne akcesoria są jeszcze bardziej wyrafinowane i przydadzą się w trakcie jazdy. Najdroższy dodatek to sportowy wydech z karbonowymi końcówkami. Kosztuje ponad 17 tys. zł, ale jeśli ktoś nie specjalnie liczy się z pieniędzmi, to naprawdę warto w niego zainwestować. W trybie miejskim wydech brzmi dobrze, ale przełączeniu w tryb torowy, za pomocą specjalnego pilota, klang silnika przyprawia o dreszcze. I nie jest generowany sztucznie w głośnikach, jak to bywa coraz częściej w ugrzecznionych sportowych wozach. Tu hałas jest prawdziwy, a ponieważ przewyższa dopuszczalne normy, to – jak zaznaczają ludzie z BMW – ten tryb można włączać tylko na torze.

Kolejne drobiazgi to sportowa kierownica ze szpanerskim wyświetlaczem rodem z wyścigówki, wykonane ze stali nierdzewnej pedały oraz detale z karbonu i alcantary. Dzięki nim wnętrze zwykłego M2 staje się bardziej rasowe, choć np. wyświetlacz na kierownicy ma też praktyczną funkcję: ułatwia wybór właściwego biegu, jeśli automatyczną przekładnię przestawimy w tryb ręcznej zmiany biegu. Na końcu listy dodatków znajdziemy jeszcze jedną ważną modyfikację, która ma naprawdę duży wpływ na prowadzenie auta: to kosztujące ponad 11 tys. zł gwintowane zawieszenie. Dzięki niemu M2 jest nieco twardsze niż standardowe, ale też pozwala na zdecydowanie więcej. Dzięki niemu samochód zachowuje się stabilniej na zakrętach, choć oczywiście wszystko ostatecznie zależy od ustawień, na jakie się zdecydujemy przed jazdą.

BMW M2 – jest naprawdę szybki

No dobrze, akcesoria są ciekawe i windują cenę testowego M2 w rejony zarezerwowane dla nieźle wyposażonego M3. W sumie kosztują grubo ponad 60 tys. zł, a przecież ten egzemplarz i tak nie należał do tanich, bo jego standardowe wyposażenie wzbogacono o opcje za ponad 55 tys. zł. W konsekwencji „nasze” BMW M2 kosztuje prawie 400 tys. zł i... cóż, nie jest warte tych pieniędzy, choć robi wielkie wrażenie i jeździ naprawdę świetnie. Nawet na ciasnym torze to małe i zwinne auto z silnikiem o mocy 370 KM radzi sobie znakomicie, bez problemu wchodzą w zakręty i trzymając się zadanego kierunku. Gdy pozostawimy włączony tryb sportowy z plusem, mamy sporo swobody, ale gdy przesadzimy z gazem, wyjście z opresji ułatwi elektronika. A jeśli postanowimy zasmakować jazdy bez pomocników? Wystarczy skorzystać z odpowiedniego przycisku. Wtedy, BMW chętnie wejdzie w drift, a gdy śmielej wcisnąć gaz – nawet zadymi z opon. Rzecz jasna to samo potrafi auto w podstawowej cenie, czyli za niemal 280 tys. zł. M2 umie też wspaniale przyspieszać. Jego 3-litrowa rzędówka o sześciu cylindrach ma wprawdzie turbo, ale czas oczekiwania na jego włączenie jest bardzo krótki. Moc i moment obrotowy dostajemy więc do dyspozycji niemal od ruszenia, od około 1400 obr./min. W konsekwencji M2 osiąga setkę w około 4,5 sekundy. Na co dzień krótsze czasy przyspieszenia są bez znaczenia.

BMW M2 – czy warto je kupić?

Pewnie, że warto. Co za pytanie. Moim zdaniem to BMW z emblematem „M” jest najlepsze z gamy sportowych aut bawarskiej marki. Najbliżej mu do genów M Sportu, dzięki zwinności, szybkości, lekkości. Czy trzeba jednak dorzucać wszystkie wspomniane dodatki, windując tym samym cenę M2? Nie koniecznie. Jeśli chodzi nam o szybkość na torze, warto dopłacić za gwintowane zawieszenie. Jeśli cenimy wygodę, dobrze też dorzucić 7-biegową, dwusprzęgłową skrzynię, która, prawdę mówiąc, działa lepiej niż niedopracowana ręczna przekładnia. Wrażenia akustyczne spotęguje za to sportowy wydech. Nie są to tanie rzeczy, ale jeśli ktoś wydaje na auto niemal 300 tys. zł, to pewnie dodatkowe kilkadziesiąt nie będzie wielkim problemem. A pozostałe akcesoria? Cóż, choć niektóre z nich rzeczywiście poprawiają aerodynamikę, to znaczenie tych zmian dla przeciętnego kierowcy jest zerowe. Karbonowe spoilery, dyfuzory, „płetwy” i inne gadżety przede wszystkim poprawiają wygląd. Jeśli to jest dla nas ważne, oczywiście warto po nie sięgnąć, bo są zrobione porządnie i rzeczywiście prezentują się świetnie.

BMW M2 – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2979 cm3, R6, turbo benz.
Moc 370 KM przy 6500 obr./min
Moment obrotowy Nm przy 1450-4750 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 7-biegowy automat dwusprzęgłowy, napęd na tył
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,5 s
Średnie zużycie paliwa 7,9 l/100 km (producent)
Masa własna 1570  kg
Cena od 297,7 tys. zł (wersja Competition)