Czy więc rezygnować z tych korzystnych ofert? Naszym zdaniem nie, ale trzeba wynegocjować u sprzedawcy możliwie najwyższy rabat (najlepiej w kilku salonach naraz i później wybrać najkorzystniejszą ofertę), poza tym tego rodzaju propozycje powinny rozważać osoby, które planują eksploatację samochodu przez co najmniej 3-4 lata.

W materiale przedstawiamy osiem konkretnych ofert zakupu aut segmentu B. Przy ich wyborze kierowaliśmy się nie tylko ceną i osiągami, lecz także poziomem wyposażenia oraz przestronnością wnętrz. W tabelach prezentujemy podstawowe dane techniczne, wyposażenie, warunki gwarancyjne oraz koszty ponoszone podczas zakupu i eksploatacji aut. Zastrzegamy sobie, że w związku z publikacją artykułu na początku roku niektóre ceny mogą ulec zmianie. Może również nastąpić ograniczenie dostępności konkretnych wersji silnikowych oraz wyposażeniowych z rocznika 2009. Koszty dotyczące ubezpieczenia przez 3 lata użytkowania auta mają charakter orientacyjny (wysokość składki w kolejnych latach może ulec zmianie). Również koszty związane z przeglądami mogą być inne, gdyż zależne są od sposobu eksploatacji pojazdu.

Fiat Grande Punto 1.4 44 490 zł

Ponad 2,5-metrowy rozstaw kół zapewnia Fiatowi czołowe miejsce w klasie pod względem przestronności kabiny. Jeśli chodzi o bagażnik, Grande Punto nie jest rekordzistą (Honda – 346 l), ale 275-litrowa pojemność kufra to dobra wartość w klasie. Wnętrze ma ciekawy design i jest wykonane z dobrych jakościowo materiałów. Drobne zastrzeżenia można mieć do jego praktyczności. Niektórym może przeszkadzać brak uchwytu do otwierania tylnej klapy lub próg powstały w podłodze bagażnika po rozłożeniu oparć tylnych foteli.

77-konny silnik Fiata, choć nie ma oszałamiających osiągów i nie jest zbyt nowoczesną konstrukcją (wykonany w technice dwóch zaworów na cylinder), będzie wystarczający do codziennego przemieszczania się w mieście i weekendowych wypadów.

Pod względem prowadzenia Fiat sprawuje się całkiem dobrze. Jego zawieszenie polubią osoby ceniące komfort. Tym, którzy będą chcieli 77-konnym Fiatem „pośmigać” po zakrętach, przeszkadzać mogą znaczne wychyły nadwozia na zakrętach oraz mało precyzyjny układ kierowniczy.

Świadomie proponujemy Grande Punto, choć wiemy, że kilka miesięcy temu pojawiło się Punto Evo. Nie jest to jednak zupełnie nowy model, lecz jedynie lepiej wykonana i bogatsza wersja poprzednika. Proponujemy zakup odmiany wyposażeniowej Estiva Blue&Me, gdyż mimo braku airbagów bocznych i kurtyny (nieduża dopłata) jest bardzo bogata.

Honda Jazz 1.2 52 900 zł

Prawie 53 tys. zł to kwota, za jaką można kupić auto kompaktowe. Mimo to polecamy Jazza, bo choć należy do segmentu B, w rzeczywistości gabarytami (podwyższony dach) i przestronnością wnętrza aspiruje o klasę wyżej. Pojazd ten ma jeszcze jedną pozytywną cechę, która wyróżnia go wśród rywali – praktyczność. Nie dość, że w kufrze zmieścimy aż 346 litrów bagażu, to na dodatek dysponujemy płaską podłogą po rozłożeniu tylnych siedzeń lub dodatkową przestrzenią na bagaże powstałą po pionowym ustawieniu siedziska.

Silnik Jazza ma zaledwie 1,2 litra i rozwija (bez doładowania) 90 KM mocy. Nie jest to żaden wyczyn dla specjalizującej się w tej dziedzinie Hondy. Jednostka ochoczo wchodzi na obroty, choć trzeba przyznać, że najlepiej czuje się w ich górnych partiach. Nie zachwyca za to elastyczność, zwłaszcza przy większych prędkościach na 5. biegu. Drobne słabości w dynamice zostaną użytkownikowi wynagrodzone niskim zużyciem paliwa.

Samochód prowadzi się bardzo pewnie, ale pod warunkiem, że przemieszczamy się nim po równej nawierzchni. Na kiepskich drogach auto robi się nerwowe, a jazda przestaje być komfortowa. Zakup okazuje się drogi, jednak pewną rekompensatą będzie tania eksploatacja. Przeglądy należy wykonywać co 20 tys. km, a ich koszt (mimo „japońskiego” serwisu) nie jest wygórowany. Poza tym przez pierwsze 3 lata nie musimy martwić się o ewentualne naprawy.

Hyundai i20 1.2 38 900 zł

Koreańska motoryzacja coraz pewniej wkracza na europejskie rynki. W dużej mierze jest to zasługa niskiej ceny, ale nie tylko. I20 ma zgrabną, choć nierzucającą się w oczy karoserię, pod którą kryje się całkiem przestronne (zwłaszcza z tyłu) wnętrze oraz pojemny bagażnik (295 l). Z przodu wysocy pasażerowie narzekać mogą na niezbyt dużą ilość miejsca na nogi. Na szczęście w zajęciu prawidłowej pozycji za kierownicą pomagają dobrze wyprofilowane fotele i kolumna kierownicza regulowana w dwóch płaszczyznach. Podstawowa benzynowa jednostka wystarczy do sprawnego przemieszczania się w ruchu miejskim. Powyżej 100 km/h brakuje jej jednak tchu i staje się wyraźnie hałaśliwa. Bezsprzecznie jej największym atutem jest małe zapotrzebowanie na paliwo.Układ jezdny Hyundaia i20 to udany kompromis między twardością gwarantującą należytą stabilność samochodu a miękkością wpływającą na komfort jazdy. Elektrycznie wspomagany układ kierowniczy zapewnia poprawne wyczucie samochodu. Hyundaia wyróżnia niska cena, dobre wyposażenie i wysoki poziom bezpieczeństwa (5 gwiazdek w Euro NCAP). Brakuje kilku detali, takich jak elektrycznie sterowane lusterka czy centralny zamek z pilotem, jest jednak za to aż 6 airbagów i seryjna klimatyzacja. Do tego auto ma 3 lata gwarancji, niską utratę wartości oraz korzystne ubezpieczenie (w pierwszym roku pakiet za 1350 zł).

Renault Clio 1.2 39 950 zł

Na tle prezentowanych rywali nie jest to najmłodsze auto (debiut w 2005 r.), ale dzięki zeszłorocznemu face liftingowi nabrało nieco świeżości. Wyładniało, poprawiła się jakość wykończenia oraz standard wyposażenia. Clio kosztujące niespełna 40 tys. zł ma seryjnie: cztery airbagi, radio z CD i MP3 wraz ze sterowaniem przy kierownicy oraz klimatyzację manualną. Na korzyść pojazdu przemawia także długa lista opcji, które dostępne są w atrakcyjnych cenach (ESP za 1200 zł).

Co ciekawe, francuski pojazd wg notowań EurotaxGlass’s Polska ma niską utratę wartości, a koszty jego serwisowania wypadają na tle rywali całkiem korzystnie.

Z przodu wygodnie będzie nawet wysokim osobom, choć mankamentem może okazać się brak osiowej regulacji kierownicy.

Z tyłu przestrzeń dla pasażerów jest ograniczona – mała ilość miejsca na kolana. 288-litrowy bagażnik wystarczy do przewozu weekendowych zakupów.

75-konny silnik Clio nie zachwyca dynamiką, ale cechuje go równomierne rozwijanie mocy. Choć producent zapewnia, że spala średnio 5,9 l/100 km, w teście okazało się, że potrzebuje o 0,6 l na 100 km paliwa więcej.

Podwozie Clio to poprawna konstrukcja. Auto dobrze się prowadzi i oferuje wystarczający komfort podróżowania. Niektórzy użytkownicy narzekali tylko na zbyt małe wyczucie elektrycznie wspomaganego układu kierowniczego. Za to wzorowo w teście wypadły hamulce (ze 100 km/h do zera – 37 m).

Skoda Fabia 1.4 TDI 49 000 zł

Jedyny samochód z silnikiem Diesla wśród naszych propozycji. Wybór padł akurat na mocniejszą, 80-konną wersję jednostki 1.4 TDI, gdyż oferuje ona znacznie lepsze osiągi od słabszego o 10 KM silnika TDI (różnica w przypieszeniu do „setki”: 1,6 s). Ponadto jest tańsza o 3 tys. zł od najmocniejszej wysokoprężnej odmiany 1.9 TDI/105 KM.

W przypadku Fabii postawiliśmy na motor 1.4/80 KM, mimo że mamy świadomość niskiej kultury pracy trzycylindrowca, jednak atut w postaci niskiego spalania (średnio 4,6 l/100 km) był przekonywający. Silnik nie charakteryzuje się oszałamiającym przyspieszeniem, ale dzięki 195 Nm maksymalnego momentu obrotowego zapewnia dobrą elastyczność. W ruchu miejskim auto doskonale się sprawdza – ważną rolę odgrywa lekko pracująca i precyzyjna skrzynia biegów.

Fabia oferuje dużo przestrzeni pasażerom obydwu rzędów siedzeń, a poza tym ma jeden z większych bagażników w klasie (300 l). Materiały wykończeniowe nie są najwyższej jakości, ale to typowa cecha większości aut segmentu B.

Mocny punkt małej Skody stanowi również jej podwozie. Dobrze zestrojone zawieszenie i precyzyjny układ kierowniczy pozwalają pewnie przemieszczać się autem nie tylko w ruchu miejskim. Komfort jazdy jest na zadowalającym poziomie, ale i tak w porównaniu z poprzednikiem oceniamy go jako niższy.

Ze względu na wysoką cenę Fabię 1.4 TDI polecamy kierowcom, którzy dużo jeżdżą.

Suzuki Swift 1.3 45 900 zł

Choć Swift jest już na rynku od prawie 5 lat, jego dynamiczna sylwetka nadal wyróżnia go w gąszczu aut segmentu B. Nie bez przyczyny porównywany jest, z powodu wyglądu, do kultowego Mini. Duże uznanie u płci pięknej zdobył za sprawą Joanny Brodzik, która została ambasadorem modelu.

Przestronność nie jest najmocniejszym punktem Swifta. Zwłaszcza z przodu, gdzie ilość miejsca na nogi może okazać się niewystarczająca dla wysokich osób. Przeszkadzać im będzie także brak osiowej regulacji kierownicy. Na tylnej kanapie ilość miejsca jest typowa jak w większości pojazdów segmentu B. Minusem w Swifcie jest skromny, 200-litrowy bagażnik.

Szesnastozaworowa jednostka rozwija sporą moc, ale by była dynamiczna, trzeba utrzymywać ją na wysokich obrotach. Niektórym taka charakterystyka może się podobać, bo jest zbliżona do tej, którą kojarzymy z silnikami aut sportowych. Niestety, jazda w górnym rejestrze obrotomierza powoduje wzrost hałasu i zużycia paliwa.

Pewne pokonywanie zakrętów związane jest z ograniczonym komfortem resorowania. Do charakterystyki podwozia nie pasuje mało precyzyjny układ kierowniczy. Atutami Swifta są niewątpliwie: atrakcyjna cena, bogate wyposażenie, długi okres ochrony gwarancyjnej i niewysokie koszty związane z ubezpieczeniem (w pierwszym roku gratis) oraz przeglądami. Dziwi wysoka utrata wartości mimo japońskiego pochodzenia.

Toyota Yaris 1.33 46 390 zł

Nadwozie Yarisa, podobnie jak w przypadku i20, nie rzuca się w oczy, ale – identycznie jak w Jazzie – okazuje się bardzo praktyczne. Wszystko za sprawą dużej liczby schowków oraz przesuwanej wzdłużnie kanapy (sami decydujemy o przestrzeni dla pasażerów lub na bagaż). Jeśli mowa o tylnych miejscach, to trzeba podkreślić, że mały „japończyk” oferuje tam rekordową w klasie przestronność.

Z przodu nie jest już tak różowo, zwłaszcza że w prezentowanej wersji Luna nie zamontowano dwupłaszczyznowo regulowanej kolumny kierowniczej. Kokpit z tradycyjnie już umieszczonym centralnie wielofunkcyjnym wyświetlaczem nie wzbudza emocji, a ponadto po kilku latach może nosić wyraźne ślady użytkowania (plastik łatwo zarysować).

Pod maską niepozornego „malucha” z Japonii znajdziemy nowy, ponad 100-konny silnik benzynowy. To najmocniejsza, choć nie najszybsza propozycja wśród prezentowanych aut. W porównaniu jednak z dynamiczniejszy konkurentem Toyota jest cichsza, bardziej elastyczna i zdecydowanie oszczędniejsza.

Podwozie Yarisa doskonale radzi sobie z pochłanianiem wszelkich nierówności. Zdecydowanie jednak auto nie nadaje się do dynamicznej jazdy, gdyż przy większych prędkościach nadwozie potrafi się mocno przechylić, co w połączeniu z mało bezpośrednim układem kierowniczym może być zaskoczeniem dla prowadzącego.Mimo braku bocznych airbagów wersja Luna ma dobre wyposażenie standardowe.

VW Polo 1.4 46 340 zł

Oprócz tego, że Polo jest jedną z najświeższych propozycji w segmencie B, do wyboru pojazdu VW skłoniła nas jego poprawność. Nie jest ani największy, ani najszybszy. Nie można go też uznać za tanie lub bogato wyposażone auto. A jednak od kiedy pojawił się na rynku wygrywa większość porównań.

Polo przekonuje obszernym wnętrzem. Zwłaszcza z przodu każdy bez względu na wzrost znajdzie wygodną dla siebie pozycję (seryjnie dwupłaszczyznowo regulowana kolumna kierownicza). Z tyłu znacznie więcej miejsca oferują Yaris i Jazz, ale przestrzeń jak na ten segment okazuje się i tak duża. Podobnie rzecz się ma z bagażnikiem. Nie jest rekordowo pojemny, ale 280 l to dobra wartość w klasie.

Polo wyprzedza rywali jakością użytych materiałów, wygodą siedzeń czy sposobem wyciszenia kabiny. Do jej wnętrza ledwo dociera pomruk dynamicznej i elastycznej jednostki napędowej. Przyjemność podróżowania zwiększa także lekka i precyzyjna obsługa dźwigni zmiany biegów. Zużycie paliwa jest adekwatne do mocy i osiągów auta.

Polo pewnie i dynamicznie pokonuje zakręty, w czym pomaga prowadzącemu precyzyjny układ kierowniczy. Charakterystyka zawieszenia nastawiona jest raczej na dobre prowadzenie niż na komfort podróżowania, co nie każdemu może przypaść do gustu. Podobnie jak wysoka cena oraz słaby standard seryjnego wyposażenia. Dużym pocieszeniem jest fakt, że VW po trzech latach ma najniższą utratę wartości.