Dopóki BMW wytwarza serię 3, dopóty można być spokojnym o losy bawarskiego producenta. Ten model jest dla firmy bardzo ważny – jego sprzedaż stanowi aż 1/3 całości. Nic więc dziwnego, że podczas prezentacji dumni monachijczycy mówili o „najlepiej sprzedającym się aucie premium na świecie”.

Zresztą, przedstawiciele BMW nigdy nie należeli do przesadnie skromnych. Przyznajemy, że mają ku temu powody – do tej pory z taśm zjechało aż 12,5 mln „trójek” i wszystko wskazuje na to, że dzięki najnowszej serii 3 dta liczba jeszcze mocno wzrośnie.

Na starcie ustawiła się zatem 6. generacja o oznaczeniu F30 – elegancka, wysmakowana, z harmonijnymi proporcjami. Pokrywa silnika w porównaniu z poprzednikiem jest dłuższa i bardziej płaska, a przedni zwis – krótszy. Tym samym designerom udała się nie lada sztuka. Na tle najnowszego modelu poprzednik nie wygląda staro, a setki tysięcy jego użytkowników nie muszą się martwić o to, że z dnia na dzień ich samochody stały się niemodne. Mimo to nowa „trójka” wnosi świeżość i nowoczesność do oferty.

Przy okazji auto urosło – jest o 9 cm dłuższe i ciut wyższe niż E90. Rozstaw osi powiększono o 5 cm, co przełożyło się na o 1,5 cm większą przestrzeń na wysokości kolan pasażerów siedzących z tyłu. Nad głowami wygospodarowano dodatkowe 8 mm. Cóż, nie brzmi to zbyt spektakularnie i o nowym BMW nie można z pewnością powiedzieć, że uwodzi przestronnością. Za to komfort siedzenia jest na znacznie wyższym poziomie (lepiej ukształtowane fotele), a poza tym z racji powiększonych drzwi znacznie wygodniej wsiada się teraz do tyłu.

Koncepcja urządzenia kokpitu także nie jest zupełnie nowym pomysłem, ale został on szykownie przeprojektowany i wygląda jeszcze szlachetniej. Tu najwyraźniej widać wpływy serii 5. Deska rozdzielcza stała się bardziej płaska, a ekran wielofunkcyjnego iDrive’u nieprzypadkowo przypomina wyświetlacz produktów Apple’a. Oprócz wersji bazowej BMW przewidziało także trzy warianty stylizacyjne: Sport Line, Modern Line i Luxury Line. Różnice w rozwiązaniach technicznych są w nich minimalne, bardziej chodzi o stylistyczne dodatki, dzięki którym klient może zindywidualizować swój samochód. Sportowy pakiet M pojawi się mniej więcej w połowie przyszłego roku.

W momencie wprowadzania nowej generacji „trójki” do sprzedaży (luty 2012) dostępne będą 4 silniki: dwa benzynowe i dwa diesle. Szczególnie godne uwagi są nowe, 4-cylindrowe motory benzynowe. Oznaczona jako 328i dwulitrowa jednostka z bezpośrednim wtryskiem paliwa i doładowaniem Twin Scroll (na dwa cylindry przypada jeden kanał dolotowy od sprężarki) ma także zmienne fazy rozrządu (Vanos) i regulowany skok zaworu (Valvetronic).

W efekcie silnik o mocy 245 KM powinien spalać średnio 6,4 l/100 km – tak przynajmniej twierdzi BMW. Auto nim napędzane kosztuje 152,9 tys. zł. Wiosną pojawi się słabsza wersja – 320i – o mocy 184 KM i maksymalnym momencie obrotowym 270 Nm.

Silniki Diesla zostały zoptymalizowane pod kątem zużycia paliwa. I tak: jednostka 320d o mocy 184 KM ma spalać średnio 4,5 l/100 km, a szczególnie oszczędny motor 320d EfficientDynamics Edition o mocy 163 KM – nawet 4,2 l/100 km. Obydwa auta z silnikami wysokoprężnymi kosztują tyle samo (146,9 tys. zł) i do momentu uzupełnienia palety jednostek napędowych będą najtańszymi wersjami nowej „trójki”.

Wiosną pojawi się 2-litrowy diesel 316d (o mocy 116 koni) oraz 143-konne 318d, a jesienią do cennika trafi także długo oczekiwana odmiana hybrydowa, bazująca na wersji 335i (306-konny silnik spalinowy będzie wspomagany 54-konnym motorem elektrycznym). ActiveHybrid 3 powiniec zużywać średnio 6,4 l/100 km i ma mieć tryb jazdy wyłącznie na prąd. Jaki będzie wówczas zasięg auta, na razie nie wiadomo.

Wszystko to pięknie brzmi i ekolodzy z pewnością są zadowoleni, ale co z fanami monachijskiej marki, którzy wolą jednostki 6-cylindrowe? Dla nich przewidziano 3-litrowy motor 335i, bez żadnych elektrycznych „fajerwerków”. Cena wynosi 207,9 tys. zł. Wszystkie silniki, obok start-stopu, mają w standardzie także inne elementy techniki EfficientDynamics – system odzyskiwania energii, wskaźnik optymalnej zmiany biegu czy osprzęt działający tylko wtedy, gdy jest rzeczywiście używany (pompa wody, wspomaganie itd.).

Za przeniesienie napędu odpowiadają 6-biegowe skrzynie manualne i 8-stopniowy „automat” ZF. Specjalność BMW stanowi przełącznik do wyboru trybu jazdy: Comfort, Sport, Sport + i Eco Pro. W zależności od wersji i wyposażenia klawisz zmienia charakterystykę pracy silnika, ESP i zawieszenia. W ostatnim ustawieniu BMW obiecuje nawet 20-procentowe oszczędności w zużyciu paliwa.

PODSUMOWANIE - Bez designerskich eksperymentów, ale auto i tak wygląda naprawdę korzystnie, choć w stosunku do poprzednika można mówić raczej o ewolucji niżrewolucji. Samochód urósł, został lepiej wyposażony i ma oszczędniejsze silniki. Jedno jest pewne: Audi A4 i Mercedes klasy C mogą zacząć się bać, gdy w lutym „trójka” pojawi się w salonach.