Hyundai Kona Hybrid to pełnoprawna, klasyczna hybryda. Oznacza to, że auto niczego nie udaje, jak modele typu "mild hybrid", w których "elektryk" w minimalnym zakresie wspomaga silnik spalinowy. Nie jest to też najbardziej zaawansowana hybryda typu plug-in, którą można naładować z zewnątrz i przejechać nawet 50 km bez zużycia kropli paliwa. Koreańczycy postawili na sprawdzone rozwiązanie, które rzeczywiście obniża spalanie i nie wymaga od użytkownika dodatkowej aktywności i dostępu do infrastruktury (gniazdka lub ładowarki).

Hyundai Kona Hybrid – oszczędnie i bez wycia

Napęd hybrydowy Hyundaia Kony ma 141 KM mocy systemowej i składa się z wolnossącego silnika benzynowego 1.6 GDI, silnika elektrycznego i akumulatora litowo-jonowego o pojemności 1,56 kWh. Znamy go już z siostrzanej Kii Niro. "Elektryk" jest całkiem mocny (44 KM), więc potrafi zastąpić motor spalinowy podczas ruszania, spokojnej jazdy czy utrzymywania prędkości (mocno podnosi moment obrotowy całego układu – do 265 Nm). Oczywiście, ikonę "EV" na zestawie wskaźników najczęściej widzimy podczas przemieszczania się po mieście. Wtedy też bateria najskuteczniej jest ładowana energią odzyskiwaną w czasie hamowania (nie trzeba tak często używać standardowych hamulców).

Osiągi nie powodują szybszego bicia serca – są po prostu wystarczające (11,3 s do "setki" i 8,9 s w zakresie 80-120 km/h), bo nie oto w tym aucie chodzi. Tutaj liczy się przyjemna i oszczędna jazda. I rzeczywiście, zapewnienia producenta nie były na wyrost – w Warszawie (bez zbytniego starania się) zużycie paliwa nie chciało przekroczyć 5,0 l/100 km. To bardzo dobry (czyt. niski) wynik. Zaledwie 38-litrowy zbiornik starcza na długo. Plusem tej hybrydy jest też dwusprzęgłowa skrzynia biegów, która nie powoduje jednostajnego, głośnego "buczenia" podczas przyspieszania, jak w przypadku skrzyń bezstopniowych.

Hyundai Kona Hybrid – kolorowo i plastikowo

Wróćmy jeszcze do wspomnianego liftingu, po którym Hyundai Kona prezentuje się bardziej elegancko. To zasługa nowego pasa przedniego, m.in. z szerszym grillem i zmienionymi lampami głównymi LED. Prezencję poprawiają też nowe tylne lampy i przeprojektowany zderzak. Nie sposób pominąć jeszcze oryginalnego lakieru nadwozia ("Surfy Blue") w połączeniu z czarnym dachem, a także 18-calowych felg aluminiowych o wyszukanym wzorze.

Kokpit Kony nie jest już aż tak "designerski". Można nawet powiedzieć, że wnętrze samochodu jest mocno plastikowe, ale to w końcu najmniejszy SUV/crossover Hyundaia, więc nie należy oczekiwać wykończenia w stylu Mini. Na plus, że deska rozdzielcza jest czytelna i przyzwoicie spasowana. W najbogatszej wersji Premium nie można narzekać na wyposażenie – mamy np. indukcyjną ładowarkę smartfonu oraz cyfrowe zegary z ekranem o przekątnej 10,25 cala (nowość). Co ciekawe, taki sam rozmiar ma dotykowy wyświetlacz do obsługi multimediów.

Systemów i aktywnych asystentów kierowcy mamy całą masę, ale fajnym bajerem, o którym warto wspomnieć, jest informowanie o odjechaniu poprzedzającego pojazdu – przydatne na światłach, jeśli się zagapisz. Dla zapominalskich pojawia się informacja przy wysiadaniu, by sprawdzili, czy nie zostawili kogoś lub czegoś na tylnej kanapie. Co przeszkadza? Zbyt czuły alarm o pojeździe znajdującym się w tzw. "martwym polu" – chyba jeszcze nigdy tak często nie towarzyszyło mi irytujące pikanie w trakcie jazdy podczas zmian pasa.

Mała bateria zmieściła się pod kanapą, dzięki czemu nie ogranicza przestrzeni w kabinie. Z tyłu mamy prawie płaską podłogę, więc na upartego całkiem znośne warunki podróżowania będzie mieć piąty pasażer. Bagażnik ma przyzwoitą pojemność (374 l) i zmieścimy w nim bagaże na weekendowy wyjazd. Gorzej jest z przewożeniem małych zakupów, bo projektanci zapomnieli o przydatnych haczykach, do których można przymocować np. niewielką torbę.

Zbliżamy się do końca, więc pora zajrzeć do cennika. Ceny nie są szczególnie niskie, bo Koreańczycy nie muszą już przyciągać do swoich salonów promocjami. Hyundai Kona Hybrid kosztuje od 101 500 zł. Testowana wersja Premium to wydatek 123 500 zł.

Hyundai Kona Hybrid – moim zdaniem

Hyundai doskonale wie, jak projektować auta miejskie zgodne z obowiązującymi trendami. Kona jest tego kolejnym dobrym przykładem - nieco wyższa, odważnie zaprojektowana, w dodatku z napędem hybrydowy. Potwierdzają to statystyki sprzedaży - Kona szybko stała się jednym z najpopularniejszych modeli Hyundaia. Tylko ta nazwa. Może lepiej brzmiałoby Hyundai "Konan"? Tak tylko sobie myślę...

Hyundai Kona Hybrid – dane techniczne

Pojemność i rodzaj silnika 1580 cm3, benzynowy R4 + elektr.
Moc systemowa 141 KM/5700 obr./min
Skrzynia biegów i napęd aut. DCT 6b/na przednie koła
Prędkość maksymalna 161 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,3 s
Średnie zużycie paliwa 5,1 l/100 km (dane producenta)
Masa własna/ładowność 1376 kg/504 kg
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi 4205/1800/1565/2600 mm
Pojemność bagażnika 374-1156 l
Pojemność zbiornika paliwa 38 l
Gwarancja 5 lat bez limitu km
Cena od 123 500 zł