Koreańczycy zapatrzyli się na Tiguana – nie mamy co do tego najmniejszych wątpliwości. Dlaczego? Następca ix35 – Hyundai Tucson – w porównaniu ze swym poprzednikiem nieco urósł. Auto jest dłuższe i szersze dokładnie o tyle, żeby osiągnęło wymiary obecnego VW Tiguana.

W stosunku do ix35 design samochodu stał się nieco bardziej dynamiczny, choć to nas nie zaskakuje – auto zbudowano wokół charakterystycznego grilla i przód wyszedł całkiem nieźle. Z tyłu jest poprawnie, choć raczej nie odkrywczo.

No cóż, ten Hyundai ma się podobać na całym świecie, więc nie może być zbyt radykalny. W środku Tucsona zrobiono duże postępy w stosunku do poprzednika (zresztą jak w każdym nowym Hyundaiu). Wszystko jest przejrzyście zaprojektowane, materiały mają świetną jakość, podobnie jak ich spasowanie – podczas jazdy nic nie skrzypi.

Pewnego przyzwyczajenia wymaga mnogość klawiszy przy wyświetlaczu, panelu klimatyzacji i drążku zmiany biegów – w sumie 31 plus dwa pokrętła. Dość szybko można się zorientować, o co chodzi, ale wielofunkcyjne pokrętło i ekran pewnie bardziej uporządkowałyby kokpit Tucsona. Do dyspozycji mamy masę schowków i półek, a przestronność na przednich fotelach jest wzorowa.

Co ciekawe, również z tyłu nikt nie powinien mieć powodów do narzekania. Do tego bagażnik – przy normalnym położeniu kanapy ma 513 l, a po jej rozłożeniu jego pojemność wynosi 1503 l. Powstała powierzchnia jest zupełnie płaska. W wyposażeniu Tucsona pojawiło się wszystko, co jest oferowane w tej klasie. Mamy więc elektrycznie otwieraną tylną klapę, podgrzewaną kierownicę i rozpoznawanie znaków drogowych.

W naszym samochodzie znalazła się też jeszcze jedna nowość koreańskiej marki – doładowany silnik benzynowy z bezpośrednim wtryskiem, o pojemności 1,6 litra i mocy 177 KM. Za przeniesienie napędu na obie osie odpowiada 7-stopniowa, dwusprzęgłowa skrzynia Hyundaia. Zespół napędowy bardzo spójnie pracuje i dopiero szybkie jazdy autostradowe spowodowały, że zabrakło mu nieco tchu.

W czasie dynamicznego podróżowania auto spalało ok. 10 l/100 km. Wystarczyło jednak nieco delikatniej obchodzić się z pedałem gazu, żeby zużycie spadło poniżej 9 l/100 km. Pod względem zawieszenia Tucson nie należy z pewnością do aut, które są nastawione przede wszystkim na komfort.

Sprężyście zestrojony układ powoduje, że nawet na ostrych zakrętach auto nie wychyla się na boki, co pozytywnie wpływa na odczucie bezpieczeństwa przez podróżujących. Układ kierowniczy mógłby mieć nieco mniejszą siłę wspomagania – dobrze współgrałoby to z zawieszeniem. Z drugiej strony jednak w SUV-ie nie spodziewaliśmy się precyzji znanej z aut sportowych. Przewidujemy, że Tucson w podstawowej wersji będzie kosztował ok. 80 000 zł.

Hyundai Tucson - nasza opinia

Alternatywa dla Tiguana? Bez wątpienia tak, pytanie tylko: ile Tucson będzie kosztował? Nie przesadzałbym też z określaniem go mianem auta premium – na to jeszcze za wcześnie.