Znamy już model Pride (Mazda 121), Clarusa (626), teraz przyszła kolej na Rio - auto, którym dalekowschodni producent obiecuje zerwać tradycyjne więzy z Mazdą.

Najnowsze Rio jest w całości dziełem Koreańczyków (abstrahując od kilku szczegółów) i trafia dokładnie w dość obleganą klasę Golfa, ale od niemieckiego konkurenta jest sporo tańsza

Za najuboższą wersję trzeba zapłacić w Polsce 39 900 zł. Pierwsze wrażenie jest podobne, jakie mieliśmy zasiadając do samochodów japońskich jeszcze przed dziesięcioma laty (co należy rozumieć jako komplement).

Już wtedy auta te imponowały bardziej jakością materiałów niż prostymi chwytami designerskimi. Pod maskami pracowały niezawodne i wytrzymałe silniki. Układy jezdne spełniały swoje zadanie i żadne przeszkody nie były dla nich nie do pokonania.

Nowe Rio prezentuje pod względem designu coś więcej niż Japończycy, gdy wkraczali na europejskie rynki.

Specjaliści od nadwozi określają "323" jako sportowe kombi, Rio jest połączeniem kombi i coupé

Z przodu obydwu aut odnajdujemy spore podobieństwa. Obydwaj konkurenci "patrzą" na ujednolicony świat samochodów poprzez gładkie szkła reflektorów (Rio niestety wzrokiem, to znaczy światłem rozproszonym).

Z tyłu zaczynają się jednak różnice i ciężko będzie pomylić nową Kię bądź Mazdę z innymi autami. Różnice zarysowują się przy silnikach i hamulcach. Na zatrzymanie się ze 100 km/h Mazda potrzebuje aż 42,7 metrów. Jednak w porównaniu z Kią jest to wynik rewelacyjny.

Auto z Korei musi mieć co najmniej 46,4 metra czystej drogi. I to pomimo zastosowania ABS-u i EBD (elektronicznego rozdzielnika sił hamowania). Przy porównaniu silników przyznaliśmy początkowo więcej punktów jednostce Kii.

Z tej samej pojemności udało się wykrzesać większą moc i to przy mniejszym spalaniu (Kia 6,7 l, Mazda 7,5 l na 100 km). Mimo mniejszej mocy to jednak Mazda uzyskuje większą prędkość maksymalną (177 km/h).

Czy jest to wynik lepszej aerodynamiki "323", czy może dane podawane przez Kię są zbyt optymistyczne? Jedno jest pewne. Silnik Rio pracuje głośniej, a dźwięki są mniej przyjemne dla ucha (co wiąże się również z wygłuszeniem auta).

Przełożenia skrzyni biegów są dłuższe, wsteczny wyje niemiłosiernie, a sama zmiana jest mniej precyzyjna niż u Mazdy.

Układ jezdny Mazdy jest lepiej dopracowany

O ile "323" nawet w pełni załadowana jest łatwa do opanowania w szybkich zakrętach, Rio w identycznej sytuacji ma już pewne kłopoty (patrz zdjęcie wyżej). Również pod względem komfortu podróżowania Kia nie prezentuje podobnego poziomu.

Odgłosy pracy zawieszenia i szum opon docierają do wnętrza auta. Zupełnym nieporozumieniem jest wyposażenie Kii. W cenniku polskiego przedstawicielstwa nie znaleźliśmy nawet elektrycznych szyb i lusterek.

Niepokoi także brak (nawet w opcji) poduszki dla pasażera oraz poduszek bocznych. Obrotomierz jest w wyposażeniu tylko droższych wersji. Ceny rozpoczynają się od 39 900 zł (poduszka powietrzna kierowcy, wspomaganie kierownicy i immobiliser), a kończą na 54 700 zł (wyposażenie najtańszej wersji plus ABS, obrotomierz, klimatyzacja, automatyczna skrzynia biegów).

Mazda 323 F (hatchback) z silnikiem 1,5 litra zniknęła z oferty na Polskę w zeszłym roku. Aby przybliżyć ceny, porównaliśmy wersję sedan. Cena modelu podstawowego wynosi 56 700 zł. W wyposażeniu standardowym znajdziemy dwie poduszki powietrzne, ABS, centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby z przodu i lusterka. Klimatyzacja wymaga dopłaty.

Podsumowanie

Dużo wyższa cena, dużo lepsze wyposażenie - coś za coś. Pod względem kosztów Kia wydaje się łakomym kąskiem w stosunku do Mazdy. Po bliższym przypatrzeniu się cennikowi Rio jesteśmy jednak rozczarowani.

Nowy model na rynku, a standardy wyposażenia z początku lat 90. Brak poduszki dla pasażera (nie mówiąc już o bocznych) to w klasie Golfa ciężka wpadka (tym bardziej że wcześniejsze modele jak np. Shuma były lepiej wyposażone).