W kabinie Mercedesa klasy C zamiast lansowanych przez konkurencję obłości spotkasz kanty i prostokąty jak za dawnych lat. Wnętrze jest bardzo udane, podobnie jak całe auto. Bo to, co dzieje się po mocnym wciśnięciu gazu, przeniesie najspokojniejszego nawet kierowcę na granice przepisów ruchu drogowego. Niecałe 7 s do „setki” to wynik godny wyścigówki.

Tyle że prowadząc tego Mercedesa, nie będziesz musiał się szarpać z biegami, jak w większości samochodów o sportowych osiągach. Po zmianie świateł na zielone po prostu wciśniesz gaz i zostawisz wszystkich z tyłu! Takie szaleństwa mają swoją cenę, bo podawane przez producenta średnie spalanie znacznie wzrasta przy wykorzystaniu maksymalnych osiągów silnika. Tylko że na naszych drogach nie bardzo jest gdzie się taką mocą cieszyć... Jakieś „ale”? Tak. Zawieszenie jest za twarde jak na trójramienną gwiazdę.