Wizualnie nowy Mercedes GLC w porównaniu z poprzednią generacją zmienił się nieznacznie. To zrozumiałe - obecna stylistyka Mercedesa została dobrze przyjęta przez klientów, więc nie zdecydowano się na głębsze modyfikacje, by po prostu nie „przedobrzyć". Z reguły odświeżone auto najłatwiej poznać po oświetleniu, i tak też jest w tym przypadku. Przednie lampy LED (w standardzie) mają inny układ świateł, a w tylnych (również diodowe) pojawiły się „kostki” zamiast pionowych linii. Wprawne oko zauważy jeszcze zmienione wypełnienie osłony chłodnicy, przeprojektowane zderzaki i nowy wzór aluminiowych felg. Ich rozmiar 19 cali, ale opony mają wysoki profil (235/55), więc nie trzeba na nie zbytnio uważać wjeżdżając na krawężnik. Chromowane końcówki układu wydechowego ładnie się prezentują, ale są atrapami (to nie powinno dziwić w dzisiejszych czasach).

Mercedes GLC 200 4Matic – akcja aktualizacja

Myli się jednak ten, kto myśli, że nowy Mercedes GLC to tylko drobne zmiany stylistyczne. Większość modyfikacji znajdziemy bowiem w kabinie i pod maską. Mianowicie na środku deski rozdzielczej „doczepiono” większy ekran dotykowy (10,25”) od najnowszego systemu multimedialnego MBUX. Teraz z samochodem można komunikować się głosowo, rozpoczynając zdanie od „Hej, Mercedes”. Niestety, w nowym Mercedesie GLC obsługa działała gorzej niż w Mercedesie A klasy, którą jeździłem nieco wcześniej. Np. na komendę „wyłącz nawigację” system notorycznie wyłączał... wentylację.

Do doskonałości mu daleko, chociaż działa przyzwoicie na tle konkurencji. Niemniej jednak należy traktować go jako zabawkę, a nie podstawowe narzędzie do obsługi. W tym celu nadal lepiej korzystać z ekranu dotykowego lub nowego touchpada na konsoli centralnej. Do sterowania multimediami (i komputerem pokładowym) służą również gładziki na ramionach nowej kierownicy. To również nowoczesny gadżet, ale też nie sprawdza się idealnie (nie działa precyzyjnie).

W nowym Mercedesie GLC kierowca ma przed sobą w pełni cyfrowy zestaw wskaźników w postaci wyświetlacza o przekątnej 12,3”. Wygląd prezentowanych informacji można zmieniać (dostępne są trzy: klasyczny, sportowy, progresywny). Jakość obrazu jest wysoka. Co jeszcze? Pod klapką, skrywającą uchwyty na kubki, pojawiło się również miejsce na smartfon z bezprzewodową ładowarką. To przydatne rozwiązanie, jeśli masz telefon obsługujący standard Qi. Mercedes poszedł z duchem czasu i swój kolejny model wyposażył w porty USB-C. Rozumiem to, ale brak nawet jednego zwykłego gniazda USB, to już przesada. Trzeba korzystać z przejściówek... Plus z kolei za różne możliwości ozdobienia wnętrza. Zamiast notorycznie brudnej błyszczącej czerni, można zażyczyć sobie drewniane dekory. Moim zdaniem czarny matowy jesion z widocznymi i wyczuwalnymi w dotyku słojami wygląda naprawdę dobrze.

Mercedes GLC 200 4Matic – elektryczny pomocnik

Wraz z liftingiem w nowym Mercedesie GLC wiele zmieniło się w gamie jednostek napędowych, w której pojawiły się nowe generacje silników czterocylindrowych (benzynowe i diesla). Pamiętacie jak jeszcze nie tak dawno śmiano się z tego powodu z Volvo? W nowym Mercedesie GLC, z wyjątkiem wersji AMG, również nie uświadczycie już motorów o większej liczbie cylindrów. SUV w wariantach GLC 200 (testowany) i GLC 300 silnik 2.0 turbo otrzymał układ tzw. „miękkiej hybrydy”, czyli dodatkową 48-woltową instalację elektryczną z niewielką baterią oraz rozrusznik z napędem pasowym, który jest zintegrowany z alternatorem. Taki zestaw jest coraz częściej spotykany w nowych modelach samochodów, które muszą spełniać coraz surowsze normy emisji spalin. Pozwala on na uzyskanie niektórych funkcji hybrydowych, takich jak odzysk energii z hamowania, chwilowy wzrost momentu obrotowego czy funkcja „żeglowania” z wyłączonym silnikiem (np. podczas zjeżdżania z górki czy dojeżdżania do czerwonego światła). Cel jest jeden – ma się nam jeździć przyjemniej i oszczędniej. Tyle teorii, a jak wygląda rzeczywistość?

Pierwsze wrażenie zza kierownicy nowego Mercedesa GLC jest pozytywne. W środku jest bardzo cicho, co potwierdziła również trasa biegnąca autostradą. Podstawowy benzyniak osiąga maksymalnie 197 KM i 320 Nm – to sporo, ale nie przesadnie dużo jak na SUV-a, wyższego i cięższego np. od sedana klasy średniej. Mimo to nowy Mercedes GLC całkiem szybko się rozpędza, system 4Matic sprawnie przekazuje napęd na obie osie, choć seryjny, 9-stopniowy „automat” momentami wydłuża zmiany biegów. Zdarza mu się także szarpnąć przy próbie szybkiego ruszenia po jeździe do tyłu, czyli po przełączeniu dźwigni z trybu „R” na „D”. Skrzynia zdecydowanie lepiej pracuje w trybie jazdy „Sport”. Tradycyjnie obsługuje się ją przy pomocy dźwigienki za kierownicą, która w samochodach innych marek służy do sterowania wycieraczkami. Łatwo można poznać, czy ktoś wcześniej jeździł już Mercedesem. Korzyścią jest większa ilość miejsca na konsoli centralnej. Interesujący fakt – po otwarciu drzwi kierowcy, skrzynia automatycznie przełącza się w tryb parkingowy. Wygodnie i bezpiecznie.

Osiągi nowego Mercedesa GLC nie są złe (7,9 s do „setki”), ale większych oszczędności nie widać. Zużycie paliwa w zakorkowanym mieście, jakim niewątpliwie jest Warszawa, wyniosło 11-12 l. Niewiele niższe spalanie uzyskuje się na autostradzie (11 l/100 km). Trasa mieszana dała rezultat: 8,5 l, a najniżej poza miastem udało się zejść do 7,5 l. Niby nie są to specjalnie wysokie liczby, jednak dla jeżdżących naprawdę dużo lepszym wyborem nadal będzie diesel. Zbiornik o zwiększonej do 66 l pojemności pozwoli rzadko jeździć na stację. Pochwalić należy dobrą pozycję za kierownicą, nienaganną widoczność i całkiem precyzyjny układ kierowniczy. Nowym Mercedesem GLC jeździ się naprawdę przyjemnie.

Mercedes GLC 200 4Matic – moim zdaniem

Ładny, wygodny i praktyczny – taki pozostał Mercedes GLC, więc zapewne nadal będzie częstym wyborem u osób szukających wszechstronnego samochodu z segmentu premium. W przypadku tego auta trudno wykazać w czym jest znacznie lepszy od konkurencji, ale z drugiej strony równie trudno wytknąć mu bardzo poważną wadę. Być może w tym tkwi sekret jego sukcesu?

Mercedes GLC 200 4Matic – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1991 cm3, R4, t.benz. + "mild hybrid"
Moc 197 KM przy 5500-6100 obr./min
Moment obrotowy 320 Nm przy obr./min
Skrzynia biegów i napęd aut. 9 b./4x4
Prędkość maksymalna 215 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,9 s
Średnie zużycie paliwa 8,5 l/100 km (dane producenta)
Pojemność bagażnika 550-1600 l
Masa własna 1800 kg
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi 4656/1890/1639/2873 mm
Cena testowanej wersji 252 900 zł