Samochód opatrzony był numerem startowym 722, co oznaczało godzinę startu załogi (7.22). Aby upamiętnić ten sukces, stuttgarcka firma zdecydowała się na specjalną odmianę SLR-a - 722 Edition. Pod maską pojazdu znajduje się 650-konny, doładowany silnik V8, który powstaje w fabryce AMG w Affalterbach. Rozpędzenie auta do 100 km/h wprawnemu kierowcy zajmuje 3,6 s, a po 10,2 s na prędkościomierzu będzie już 200 km/h. Prędkość maksymalna wynosi 337 km/h.Mozolne poprawianie ideałuPrzed konstruktorami firmy postawiono nielada zadanie - poprawić samochód, który uchodzi za jeden z najbardziej wyrafinowanych technicznie na świecie. Nic więc dziwnego, że charakter zmian ma raczej kosmetyczny wymiar. Zmniejszono prześwit o 10 mm, amortyzatory są teraz bardziej twarde, tarcze hamulcowe jeszcze większe (średnica 390 mm, dotychczas 370 mm), a alufelgi o nowym wzorze mają aż 19 cali (dotychczas 18). Modyfikacje zewnętrzne także nie mają rewolucyjnego charakteru - inaczej ukształtowany przedni spoiler i tylny dyfuzor zapewnią jeszcze lepsze trzymanie się podłoża. Niewprawiony obserwator rozróżni serię specjalną po emblemacie tuż nad "skrzelami". Oficjalna sprzedaż auta rozpocznie się już 11 lipca. Oczywiście Mercedes nie liczy na ustawiające się pod salonami kolejki - już "zwykły" SLR kosztuje 435 tys. euro (ok. 1,7 mln zł). Seria specjalna ma być raczej propozycją dla bardzo zamożnych kolekcjonerów, którzy wraz z nabyciem superbolidu trafią do elitarnego "SLR Club".Zatem w myśl zasady "jeśli pytasz o cenę, to znaczy, że cię nie stać", producent nie podaje, ile za samochód trzeba zapłacić. Nie podejrzewamy jednak, by 150 sztuk "722" zbyt długo czekało na nabywców.