Nadwozie/jakość. Niezależnie, czy mamy do czynienia z wersją One, Cooper czy sportową Cooper S, sylwetka Mini zawsze zachwyca. W topowej JCW znajdziemy m.in. czarny dach i lusterka, sportowe fotele i trójramienną kierownicę. Wystarczy jeszcze zamówić czarne pasy na pokrywie silnika, pakiet aerodynamiczny i (koniecznie!) czerwony lakier, by wszyscy oglądali się za tym miniautem.

Układ napędowy/Osiągi.Brytyjski tuner dzięki kilku zabiegom (sprężarka Twin Scroll, wtrysk paliwa z wyścigowej wersji Mini Challenge) podwyższył moc Coopera S ze 175 do 211 KM. Co ciekawe, tak wysoka wartość dostępna jest w szerokim zakresie obrotów. Efekt: niezależnie od tego, na którym biegu jedziemy i gdzie aktualnie znajduje się wskazówka obrotomierza, po wciśnięciu gazu trzeba naprawdę mocno trzymać kierownicę. Momentu 260 Nm (przy overboost 280 Nm) nie wytrzymałaby seryjna skrzynia, dlatego JCW ma wzmocniony ten podzespół. Przekładnia odporna jest nie tylko na przeciążenia silnika, lecz także nie boi się brutalnej ręki kierowcy. Skoki lewarka są krótkie, a włączenie biegu pewne.

Układ Jezdny/komfort. Już seryjne zawieszenie w Cooperze S nie gwarantuje wiele komfortu, ale to sportowe w testowym aucie było naszym zdaniem zbyt sztywne na publiczne (zwłaszcza polskie) drogi. Samochód na zakrętach trzymał się jak przyklejony, ale pod warunkiem gładkiej jak stół nawierzchni.

Koszty/bezpieczeństwo. Do wysokiej mocy silnika dostosowano również hamulce. Choć ze względu na zimową aurę nie dokonaliśmy pomiarów, to i tak wyraźnie czuć lepszą skuteczność. Oprócz kompletu airbagów o bezpieczeństwo dba także system DSC z funkcją DTC. JCW jest drogi, ale szokuje fakt, że przy tej cenie klient musi dopłacić za światła przeciwmgielne i komputer pokładowy.