Gdyby oceniać pojazdy tylko po wyglądzie, SUV Mitsubishi byłby murowanym faworytem każdego porównania. Na szczęście uroda to niejedyna zaleta tego auta. Ma ono ponadto przestronne wnętrze i czytelne przyrządy, a obsługa, poza kilkoma wyjątkami, nie wymaga uprzedniej lektury instrukcji.

Outlander prowadzi się bardzo pewnie jak na SUV-a, bez nadmiernych przechyłów na zakrętach. Zestrojenie układu jezdnego jednoznacznie świadczy o tym, że ten model został stworzony do poruszania się po asfalcie. Układ napędowy z możliwością wyboru trybu (na przód, na cztery koła z blokadą sprzęgła międzyosiowego oraz z automatycznym dołączaniem tylnej osi) sprawdzi się też podczas jazdy po błotnistych lub nieodśnieżonych drogach. W trudny teren z powodu ograniczonego prześwitu i braku reduktora lepiej się nie zapuszczać.

Silnik wywołuje mieszane uczucia. To stary znajomy – 140-konna volkswagenowska dwulitrówka z pompowtryskiwaczami. Z racji bardzo niskiej kultury pracy motor ten dawno już popadł w niełaskę w rodzimym koncernie. W dużym i ciężkim Outlanderzeprzy niskich obrotach jednostce napędowej wyraźnie brakuje siły, a przy wysokich wytwarzany przez nią hałas staje się uciążliwy.

Za to podczas pokonywania długich tras cieszy niskie zużycie paliwa. Jeśli komuś podoba się to auto, przed podjęciem decyzji o zakupie radzimy przejechać się też wersją z peugeotowskim silnikiem 2.2 (156 KM). Jest droższa, ale jednocześnie zdecydowanie cichsza i bardziej dynamiczna.