Wprowadzenie Qashqaia do sprzedaży było skokiem na głęboką wodę w wykonaniu Nissana. Podczas gdy w Europie klienci raz po raz sięgali po dobrze znane hatchbacki, sedany i kombi, japońska marka zaproponowała samochód, który łączył w sobie właściwości miejskiego auta klasy kompakt z zaletami SUV-a.

Od chwili pojawienia się na światowych rynkach 5-miejscowy Qashqai i jego 7-osobowa wersja - Qashqai+2 znalazły uznanie ponad miliona klientów. W międzyczasie, pod koniec 2009 roku, bestseller Nissana przeszedł face lifting, który trwale wyeliminował drobne dolegliwości wieku dziecięcego.

Teraz Nissan postanowił wyposażyć swojego "wędrowca" w nowy ekwipunek, co powinno przysporzyć mu kolejnych zwolenników i pomóc producentowi w realizacji ambitnego planu. Jednym z założeń strategii "Nissan Power 88" jest uzyskanie przed 2016 rokiem miana najlepiej sprzedającej się azjatyckiej marki w Europie i Nissan jest na dobrej drodze ku spełnieniu swojego życzenia.

Pierwszym nowym elementem, który ma stanowić oręż w walce o klientów jest silnik. Miejsce 2,0-litrowego diesla w gamie Qashqaia i Qashqaia+2 zastąpi nowy silnik dCi w wersji Pure Drive o pojemność 1,6 litra, który zostanie skonfigurowany z ręczną skrzynią biegów. 130-konny motor generujący 320 Nm maksymalnego momentu obrotowego i wyposażony w system Start/Stop będzie oszczędniejszy i bardziej ekologiczny niż jego poprzednik. Producent zapewnia, że z każdym przejechanym kilometrem do atmosfery trafi 119 g CO2, a średnie spalanie auta w cyklu mieszanym wyniesie mniej niż 5 l/100 km.

Mieliśmy już okazje sprawdzić osiągi auta z nowym silnikiem podczas jazdy w normalnym ruchu na terenie malowniczej Andaluzji. Wskazania licznika średniego zużycia paliwa nieco odbiegają od danych producenta. Podczas testu nasze Qashqaie spalały ok. 6,5 l/100 km, przy czym trzeba nadmienić, że spora część trasy obfitowała  w serpentynowe odcinki dróg ulokowanych w Górach Betyckich.

Nowe diesle dobrze radziły sobie ze zróżnicowanymi poziomami terenu, każdorazowo pozwalając japońskim crossoverom na zgrabne osiągnięcie zamierzonego wierzchołka bez niechcianej zadyszki. Moc 130 KM wystarcza Qashqaiowi z napędem na jedną oś na przyspieszenie do setki w niecałe 11 s i rozpędzenie się do maksymalnej prędkości rzędu 190 km/h. (Qashqai+2 rozpędza się do setki w 10,3 s). Tym, co może początkowo denerwować w kierowców, którzy będą pokonywali pierwsze kilometry za kierownicą japońskiego "wędrowca", może być specyficzna charakterystyka pracy zespołu napędowego przy niższych obrotach. Wskazówka obrotomierza znajdująca się powyżej wartości 1500 oznacza, że wszystko pójdzie bez przeszkód i samochód przyspieszy tak, jak się tego spodziewany. Jednak gdy obroty spadną poniżej wspomnianej wartości, musimy pamiętać, że silnik będzie potrzebował chwilę, nim się rozkręci.

Foto: Onet
Nissan - system AVM

Drugą technologiczną nowością w wyposażeniu modelu Qashqai jest system AVM, czyli zespół kamer znajdujących się z przodu, tyłu i po bokach auta, które ułatwią parkowanie. Around View Monitor daje kierowcy możliwość zobaczenia samochodu z perspektywy "lotu ptaka" na ekranie znajdującym się w kokpicie. Dotychczas takie rozwiązanie było oferowane tylko w pojazdach z wyższej półki, a więc podobnie jak z wprowadzeniem Qashqaia na rynek, tak i tym razem Nissan ponownie wychodzi przed szereg. Za przywilej łatwiejszego parkowania będzie trzeba zapłacić dodatkowo ok. 350 euro.

Na tym jednak oferta Nissana nie kończy się. Od przyszłego roku Qashqaie z benzynowym silnikiem 1,6 o mocy 117 KM zostaną wyposażone w bezstopniowe przekładnie CVT.

Czy to wystarczy, aby utrzymać czołową pozycję w swoim segmencie? Czas pokaże…