• Wygląd to teraz mocna strona jednego z najważniejszych modeli Toyoty w Europie
  • Napęd hybrydowy (silnik 1.5 produkowany w Polsce) świetnie sprawdza się w ruchu miejskim
  • Mała Toyota imponuje oferowanym wyposażeniem i bogatym pakietem systemów bezpieczeństwa

Toyota Yaris czwartej generacji to jeden z ciekawszych motoryzacyjnych debiutów 2020 roku, i to nie tylko w segmencie aut miejskich (zaprezentowano ją już w 2019, ale trzeba było trochę poczekać aż trafi do polskich salonów). Ten jeden z najważniejszych modeli Toyoty w Europie w końcu ma jakiś wyraz i robi sporo pozytywnego zamieszania, wyglądając prawie jak hot hatch. To zasługa „napompowanych” tylnych nadkoli, dużej osłony chłodnicy, 17-calowych obręczy kół, atrapy dyfuzora oraz dwukolorowego nadwozia (najbogatsza wersja Premiere Edition). Kilka osób nawet zadało mi pytanie, czy to ten nowy, sportowy Yaris. Oczywiście, to lekka przesada, ale z daleka można się pomylić. Design GR-a jest dużo ostrzejszy, a do tego testowany egzemplarz nie posiada efektownego zakończenia wydechu. By być precyzyjnym, to z tyłu w ogóle nie widzimy rury wydechowej, bo to – a jakże w przypadku Toyoty – wersja hybrydowa.

Nowa Toyota Yaris – hybryda sprawdza się w mieście

Czy to źle? Oczywiście, że nie. Jeśli wystarczy Ci tylko efektowny styl i nie oczekujesz (nie potrzebujesz w mieście) wygórowanych osiągów, a w zamian wolisz wydawać mniej na paliwo i ograniczać lokalną emisję CO2, to jest to auto dla Ciebie. Czwarta generacja napędu hybrydowego Toyoty pozwala na jeszcze dłuższą i szybszą jazdę na prądzie (nawet do 130 km/h), co oznacza bardzo niskie spalanie. Nie jest to hybryda typu plug-in, więc mała bateria ładowana w trakcie jazdy nie umożliwia podróżowania na prądzie przez kilkadziesiąt kilometrów, jednak w Yarisie ikonka informująca o trybie „EV” zapala się naprawdę często. Do tego „automat” (e-CVT) i jazda w korkach staje się nawet przyjemna. Spalanie w takich warunkach nie przekracza 4,5 l/100 km – to bardzo dobry wynik.

Nieco gorzej jest podczas mocniejszego przyspieszania i przy wyższych prędkościach – wtedy negatywnie daje o sobie znać warkot trzycylindrowego silnika (robi się też głośniej we wnętrzu ze względu na przeciętne wyciszenie). Co ciekawe, jednostka 1.5 Dynamic Force jest produkowana w zakładach Toyoty w Jelczu-Laskowicach. Benzyniak ma 92 KM, a elektryk - 80, ale łączna moc napędu hybrydowego nie jest ich sumą i wynosi 116 KM. Osiągi są przeciętne. Do miasta wystarczą, w trasę też można się wybrać, ale nie oczekujmy cudów. Yaris Hybrid przyspiesza od 0 do 100 km/h w 9,7 s. Zdecydowanie lepiej jest z osiągnięciem prędkości 50 km/h – od zera wyraźnie pomaga silnik elektryczny (podczas wcześniejszego testu redakcyjny pomiar dał wynik 3,3 s).

Nowy Yaris prowadzi się zdecydowanie lepiej i pewniej od poprzednika, ale nie wymagajmy od niego sportowych właściwości. Pomimo dużych, 17-calowych obręczy kół w testowanym egzemplarzu zawieszenie dobrze radziło sobie z większością drogowych „przeszkód”. Co istotne, kierowca Toyoty Yaris ma świetną widoczność (duża przednia szyba, nisko poprowadzona linia bocznych okien). Gorzej jest z polem widzenia do tyłu, ale kamera cofania dostępna jest już od drugiej w kolejności wersji Comfort.

Nowa Toyota Yaris – dużo wyposażenia, przeciętnie z ilością miejsca

Kokpit Yarisa zaprojektowano nowocześnie, ale nie jest on udziwniony, raczej minimalistyczny. Rolę centrum sterowania pełni ośmiocalowy ekran dotykowy. Nie zapomniano przy tym o wygospodarowaniu różnych przegródek i schowków na drobne przedmioty. Efektownie prezentują się cyfrowe zegary w tubach, pośrodku których znalazł się wyświetlacz komputera pokładowego. Mała Toyota może zaimponować wyposażeniem. Stacja bezprzewodowego ładowania smartfonu czy tak rozbudowany wyświetlacz na przedniej szybie (HUD) jeszcze nie tak dawno można było spotkać tylko w autach wyższych klas. Spore wrażenie robi też długa lista systemów bezpieczeństwa. O segmencie B przypominają materiały wykończeniowe. W zdecydowanej większości są twarde i nieprzyjemne w dotyku. Dobry przykład stanowi kierownica, która dobrze leży w dłoniach i ładnie wygląda. Niestety umieszczone na niej przyciski po wciśnięciu... trzeszczą.

A jak jest z przestronnością? Jeśli chodzi o miejsca dla pasażerów, to nie jest pod tym kątem źle. Czterem osobom powinno być wygodnie, o ile pasażerowie z tyłu nie będą zbyt wyrośnięci. Od konkurencji odstaje pojemność bagażnika. Bateria do zasilania silnika elektrycznego znajduje się przy tylnej osi, pod kanapą (informują o tym kratki wentylacyjne pod siedziskiem), mimo to wpłynęła na rozmiary przestrzeni bagażowej – wynosi 286 l do rolety. Solidniejsza mogłaby być podłoga bagażnika. Na plus, że zmieszczono pod nią zapasowe koło dojazdowe, a nie zestaw naprawczy.

Nowa Toyota Yaris – moim zdaniem

Toyota zrobiła duży krok naprzód. Nowy Yaris nie jest pozbawiony wad, ale w końcu do dobrego auta miejskiego dodano atrakcyjny wygląd. Napęd hybrydowy świetnie sprawdza się w mieście, czyli w warunkach, do których został stworzony. Pochwały należą się także za rozbudowaną ofertę wyposażenia i układów bezpieczeństwa. Biorąc to wszystko pod uwagę, cena auta, choć nie jest niska, to nie wydaje się wygórowana na tle konkurencyjnych modeli. Hybryda kosztuje od 78 900 zł (w testowanej wersji - 91 900 zł).

Toyota Yaris Hybrid Premiere Edition – dane techniczne

Pojemność i rodzaj silnika 1496 cm3, benz., turbo R3 + elektr.
Moc systemowa 116 KM
Skrzynia biegów i napęd aut. e-CVT/na przednie koła
Prędkość maksymalna 175 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,7 s
Średnie zużycie paliwa 4,3 l/100 km (dane producenta)
Masa własna/ładowność 1080 kg/535 kg
Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi 3940/1745/1500/2560 mm
Pojemność bagażnika 286 l
Pojemność zbiornika paliwa 36 l
Gwarancja 3 lata lub 100 tys. km (5 lat/100 tys. km na ukł. hybrydowy)
Cena od 78 900 zł (testowana: 91 900 zł)