Ewolucję stylizacji karoserii widać, tego nie da się ukryć. Ma ona jednak raczej charakter kosmetyczny. Na szczęście przedstawiciele Fiata nie ukrywają, że zakres prac projektantów był ograniczony. Mają jednak wytłumaczenie dla tej sytuacji. Twierdzą, że poprzez delikatną modyfikację designu uszanowali dotychczasowy styl Pięćsetki i sprawili, że o zmianie świadczy nie rewolucja, a szczegóły.

Włosi są prawdopodobnie jedynymi z najlepszych PR-owców na świecie. Właśnie dlatego o przeprojektowaniu listewki nad grillem pieszczotliwie nazywanej wąsami potrafią opowiadać godzinami. Niewiele krócej trwa ich wypowiedź dotycząca nowych reflektorów oraz zmienionego kształtu zderzaka. Zastanawiać może jedynie fakt, że nie zauważyli jednej prawidłowości. Za sprawą kawałka kolorowej płytki z plastiku, zapalone tylne lampy nowej Pięćsetki w nocy łudząco przypominają reflektory zamontowane w MINI.

Czy to źle, że Fiat poszedł asekurancką drogą Volkswagena i prezentując „nowy” model postawił jedynie na lifting? Być może kierowcy spodziewali się nieco większych zmian, jednak Włochom ciężko się dziwić. W ciągu 8 lat produkcji Fiat 500 sprzedał się w ilości 1,9 miliona egzemplarzy i zapracował na tytuł lidera w swoim segmencie na rynku europejskim. Producent bazując na biznesowym rachunku zysków i strat nie miał zamiaru zepsuć idealnej recepty na sukces dodając jeden gadżet stylistyczny za dużo.

1900 nowych części - tylko gdzie one są?

Włosi chwalą się, że świeżo zaprezentowany Fiat 500 ma około 1900 nowych części. To ponoć stanowi aż 20 procent całej konstrukcji auta. Skoro przeprojektowanych elementów nie widać na zewnątrz, można zadać pytanie gdzie tak właściwie się ukrywają. Być może są schowane w nowym systemie multimedialnym. Dotykowy ekran umieszczony na szczycie konsoli centralnej wygląda efektownie. Poza tym jest w stanie skomunikować się ze smartfonem (zarówno Apple, jak i Android) oraz daje dostęp do portali społecznościowych.

Zaraz obok multimedialnego ekranu największą nowością w kabinie pasażerskiej są elektroniczne zegary. Ciekawe zestawienia kolorystyczne i efektowna grafika sprawiają, że te są czytelne. Wnętrze - identycznie jak karoseria - nie przeszło gruntownej modernizacji, ale to w zasadzie żadna strata. Nie ma obecnie drugiego samochodu na rynku, który miałby tak ładną konsolę centralną. Deska rozdzielcza ze wstawkami z polerowanego plastiku i niesamowity detal w postaci dopracowanej gałki zmiany biegów będą umilać podróż oraz przywołują klimat retro.

Za kierownicą nowego Fiata 500 siedzi się dosyć wysoko. O ile kobiety w tej pozycji powinny poczuć się idealnie, o tyle problem z ustawieniem fotela z całą pewnością będą mieli mężczyźni. Jeżeli chodzi o jazdę małym włochem, wrażenia są naprawdę pozytywne. Układ kierowniczy w normalnym trybie (nie city) pracuje ciasno, dzięki czemu kierowca otrzymuje wystarczającą ilość informacji dotyczących sytuacji na drodze i czuje się pewnie nawet przy większych prędkościach.

Fiat 500 - wbrew pozorom auto kierowcy!

Zawieszenie dodatkowo poprawia stabilność jazdy. Jest twarde i sprawia, że mały hatchback świetnie trzyma się drogi. Przy resorowaniu należy jednak zrobić dwa zastrzeżenia. Po pierwsze jego konstrukcja jest identyczna jak w poprzednim Fiacie 500. Producent nie pokusił się na żadne zmiany. Po drugie sztywne nastawy polubią osoby ceniące dobre prowadzenie. Kierowcy stawiający na komfort będą narzekać na twarde tłumienie nierówności i podskakiwanie auta na większych uskokach.

Model testowy był wyposażony w najsłabszego benzyniaka o pojemności 1,2 litra. Według danych producenta 69-konny silnik rozpędza ważącego około 900 kilogramów Fiata 500 do pierwszej setki w 12,9 sekundy. Prędkość maksymalna to 160 km/h. W cyklu miejskim spalanie oscyluje w granicy 6,2 litra. Podczas spokojnej jazdy poza terenem zabudowanym Włosi określają zapotrzebowanie na paliwo na zaledwie 4,2 litra.

8-zaworowa konstrukcja spod maski białej Pięćsetki świetnie pamiętająca początek lat dziewięćdziesiątych sprawdza się, jednak wyłącznie podczas jazdy w mieście. Oczywiście 69 koni mechanicznych nie czyni z Fiata hot-hatcha do wyścigów spod świateł, ale do całkiem dynamicznej jazdy do sklepu czy pracy całkowicie wystarczy.

Problem z 1,2-litrowym benzyniakiem zaczyna się w sytuacji, w której kierowca zapuści się poza teren zabudowany. Podczas podjazdu pod niewielką górkę Fiata 500 trzeba utrzymywać na drugim biegu. Nie dość, że auto staje się wtedy głośne, to jeszcze nadal przyspieszenie pozostawia wiele do życzenia. W warunkach jazdy pozamiejskiej z całą pewnością lepiej sprawują się modele wyposażone w jednostkę TwinAir. 0,9-litrowy silnik ma 85 lub 105 koni mechanicznych.

Kierowcy z całą pewnością oczekiwali od Włochów nieco większych zmian. Ich brak nie powinien jednak spowodować, że odwrócą się od marki i Fiata 500. Historia sukcesu miejskiego hatchbacka z całą pewnością będzie trwała dalej. A to dowód na to, że być może w segmencie oldskulowych przedstawicieli segmentu A rewolucja stylistyczna wcale nie jest pożądana.