• Nowy Evoque wygląda jeszcze bardziej elegancko niż poprzednik, choć wcale bardzo się od niego nie różni
  • Skórzane wykończenie wnętrza robi duże wrażenie – próżno szukać takich luksusów u konkurentów
  • Masa własna wynosi ponad 2 tony – to rzutuje na osiągi, zachowania podczas jazdy i spalanie

Evoque’a kupuje się oczami i my to dobrze rozumiemy. Wyglądem przypomina poprzednika, nawet wymiary są podobne, ale to zupełnie nowa konstrukcja. Styliści dopieścili detale, które dopełniają minimalistyczny styl, i upodobnili małego Range Rovera do większego Velara. Pokrewieństwo z „nestorem rodu” Range Roverów, czyli topowym modelem o tej nazwie, czuć szczególnie po zajęciu miejsca za kierownicą. W wersji HSE otacza nas miękka skóra – tak pieczołowitego wykończenia foteli, boczków drzwi i deski rozdzielczej nie ma żaden z konkurentów.

Kabina nie tylko zachwyca elegancją, wygodnie się też do niej wsiada. Progi są osłonięte przez drzwi, dzięki czemu nie ma ryzyka ubrudzenia eleganckiego stroju, natomiast fotele umieszczono blisko progów. Jedynie przedni pasażer ma przed swoim fotelem przeszkodę w postaci wystającej gaśnicy – w razie potrzeby jest pod ręką, ale na co dzień utrudnia wsiadanie i zabiera trochę miejsca na nogi. Poza tym jednak ani z przodu, ani z tyłu nie brakuje przestrzeni – nawet nad głową jest jej pod dostatkiem, mimo że linia dachu opada. Podczas wysiadania z kolei umieszczone w drzwiach kontrolki ostrzegają przed nadjeżdżającymi pojazdami.

Range Rover Evoque HSE D240 – mieszane uczucia podczas jazdy

A jak z wrażeniami między rozpoczęciem a zakończeniem podróży? Niestety, są one mieszane i kładą się cieniem na pozytywnych emocjach, które Range Rover Evoque wywołuje swoją urodą. Zgrzyt zaczyna się podczas obsługi systemu inforozrywki. Dwa dotykowe ekrany na środku deski rozdzielczej mają bardzo estetyczną grafikę, ale powinny szybciej reagować na polecenia. Górny ekran „domowy” można konfigurować według swoich upodobań, dolny też jest wielofunkcyjny, bo łączy w sobie sterowanie klimatyzacją, trybami jazdy, pozwala także wyświetlić panel multimediów i daje dostęp do telefonu. Menu mają przejrzysty układ, ale obsługa zbyt mocno absorbuje uwagę kierowcy. I to samo dotyczy poruszania się po menu wyświetlanym na wirtualnych zegarach. Klikasz przycisk na kierownicy i system albo zareaguje po chwili, albo zignoruje polecenie, bo nacisk palcem nie był wystarczająco dokładny.

Kierowcy towarzyszy w kokpicie jeszcze czwarty ekran, umieszczony w... lusterku wstecznym. Wyświetla on obraz z kamery ukrytej w antenie na dachu. Pole widzenia jest szersze niż w przypadku klasycznego odbicia lustra, a jakość „transmisji” – bardzo wysoka i bez zwłoki. Może to być przydatne, gdy przewozimy wysokie przedmioty, które mogłyby zasłaniać widok w lusterku wstecznym (być może wśród właścicieli Evoque’ów jest dużo handlarzy obrazów lub antyków...), lub gdy nie mamy ochoty wymieniać spojrzeń z tylnymi pasażerami. Korzystanie z gadżeciarskiego „wirtualnego lusterka” wymaga jednak trochę przyzwyczajenia. Niezależnie od tego jest też oczywiście kamera cofania.

Range Rover Evoque HSE D240 – skąd tak wysoka masa?

Nasze pomiary testowe obnażyły, niestety, pewne słabości Evoque’a. Bardzo wysoka masa odbija się niestety na osiągach i spalaniu. 2046 kg przy 4,37 m długości wskazuje na niezdrowy „indeks masy ciała”. W obliczu tego nawet diesel biturbo, osiągający 240 KM i aż 500 Nm momentu obrotowego, nie dostarcza spodziewanych rezultatów i wrażeń. Od 0 do 100 km/h Evoque potrzebował 8,2 s zamiast obiecanych przez fabrykę 7,7 s. Z tym można żyć, ale 41,1 m drogi hamowania na zimno to niepokojący wynik.

Zużycie paliwa też wypada mało korzystnie. Na naszej pętli pomiarowej 4-cylindrowy silnik potrzebował 8,3 l/100 km – więcej niż niejeden 6-cylindrowy diesel! Zaskakuje to tym bardziej, że jednostka spalinowa działa w układzie miękkiej hybrydy, która pozwala systemowi start-stop wyłączać silnik już podczas dotaczania się, np. do świateł. Jednak nie dość, że robi to z szarpnięciem, to na dodatek nie przynosi spodziewanych oszczędności. Jeżdżąc w gęstym miejskim ruchu, zobaczycie na komputerze pokładowym nawet wyniki dochodzące do 16 l/100 km! W takich warunkach ze swojej roli nie najlepiej wywiązuje się też 9-stopniowy „automat”. Oprogramowanie często zbyt długo rozstrzyga dylematy, który bieg wybrać. Pojawia się też szarpanie (szczególnie podczas redukcji), które także jest stałym punktem programu, gdy przejdzie się w tryb sekwencyjny i samemu zmienia biegi dźwignią. Silnik i skrzynia pracują harmonijniej po wybraniu trybu Eco i delikatnym naciskaniu pedału gazu. Jednocześnie jednak reakcja silnika robi się ospała.

Range Rover Evoque HSE D240 – Poza asfaltem sobie poradzi

Do zjechania z asfaltu zachęcają 3 offroadowe tryby jazdy, a także asystenci ruszania na grząskim podłożu oraz zjazdu. Prześwit wynosi 212 mm, głębokość brodzenia to aż 600 mm, natomiast kąty natarcia i zejścia odpowiednio 25 i 30,6 stopnia – naprawdę dobre parametry jak na kompaktowego SUV-a.

Być może też ten terenowy talent wymaga tak ciężkiej konstrukcji i stąd ta nadwaga. Na asfalcie czuć jednak wady tej filozofii. Bo żeby nadwozie nie przechylało się zbytnio na zakrętach, konieczne było usztywnienie stabilizatorów i rzeczywiście, Evoque zachowuje się pewnie. Na nierównościach z kolei wstrząsy są odczuwalne w kabinie zbyt mocno. Nikt nie oczekuje od Range Rovera sportowego prowadzenia, więc lekko pracującego układu kierowniczego nie punktujemy tu jako rażącej wady. Tyle że tak luksusowa marka powinna lepiej zadbać o komfort jazdy – Evoque ze standardowymi, nieregulowanymi amortyzatorami porusza się, niestety, przesadnie sztywno.

Range Rover Evoque HSE D240 – naszym zdaniem

Pragniecie Evoque’a ze względu na jego styl? Nie będę was odwodził od decyzji zakupu, przyznaję, że jego elegancja też mnie zachwyca. Ale niestety, mały Range Rover nie jeździ tak dobrze, jak wygląda. Nie jest ani szczególnie komfortowy, ani też dynamicznie porywający. Dopracowania wymagają też oprogramowanie skrzyni biegów i szybkość działania inforozrywki.

Range Rover Evoque HSE D240 – to nam się podoba

  • Wysoka jakość materiałów w kabinie
  • Ponadprzeciętne zdolności terenowe
  • Wyciszenie wnętrza

Range Rover Evoque HSE D240 – to nam się nie podoba

  • Bardzo duża masa własna psuje właściwości dynamiczne
  • Szarpiąca skrzynia biegów
  • Wysokie spalanie

Range Rover Evoque HSE D240 – wyniki testu

0-50 km/h 2,6 s
0-100 km/h 8,2 s
0-130 km/h 15,3 s
60-100 km/h 5,1 s (aut.)
80-120 km/h 7,0 s (aut.)
Masa rzeczywista/ładowność 2046/464 kg
Rozdział masy (przód/tył) 58/42 proc.
Średnica zawracania (lewo/prawo) 11,9/11,9 m
100-0 km/h (zimne hamulce) 41,1 m
100-0 km/h (rozgrzane hamulce) 40,6 m
Hałas w kabinie przy 50 km/h 54 dB (A)
Hałas w kabinie przy 100 km/h 60 dB (A)
Hałas w kabinie przy 130 km/h 66 dB (A)
Spalanie testowe (ON) 8,3 l/100 km
Zasięg 780 km

Range Rover Evoque HSE D240 – dane techniczne

Silnik: typ/cylindry/zawory diesel biturbo/R4/16
Ustawienie silnika poprzecznie z przodu
Zasilanie/napęd rozrządu common rail/łańcuch
Pojemność skokowa (cm3) 1999
Moc maks. (KM/obr./min) 240/2400
Maks. mom. (Nm/obr./min) 500/1500-2500
Przyspieszenie 0-100 km/h (s) 7,7
Prędkość maksymalna (km/h) 225
Śr. spalanie wg NEDC (l/100 km) 6,2
Emisja CO2 (g/km) 163
Norma emisji spalin Euro 6d-Temp
Skrzynia biegów aut. 9
Napęd 4x4
Pojemność bagażnika (l) 472-1156
Pojemność zbiornika paliwa (l) 65
Marka i model opon test. auta Pirelli Scorpion Zero
Rozmiar opon 235/50 R 20

Range Rover Evoque HSE D240 – wyposażenie

Wersja HSE
Reflektory LED S
Aut. klimatyzacja 2-strefowa S
Nawigacja S
Nagłośnienie 380 W (Meridian) S
Czujnik martwego pola S
Kluczyk zbliżeniowy S
Elektrycznie sterowana klapa S
Adaptacyjny tempomat S
Elektr. ster. fotele S
Lakier metalik 4210 zł
20-cal. alufelgi S

Range Rover Evoque HSE D240 – ceny i gwarancja

Cena podst. tej wersji silnikowej 199 900 zł
Gwarancja mechaniczna 3 lata
Gwarancja perforacyjna 10 lat
Przeglądy co 34 tys. km lub rok
Cena testowanego auta 284 630 zł