Pod koniec lat 50. XX w. dyrekcja Renault podjęła decyzję o ofensywie na rynku amerykańskim. Wybór padł na roadstera. Projekt nadwozia Francuzi zlecili włoskiej firmie Carrozzeria Ghia i... był to strzał w dziesiątkę. Jeszcze zanim model Floride trafił do salonów, Amerykanie złożyli 13 tys. zamówień! A w 1960 r., kiedy w sesji fotograficznej za kierownicą Floride’a wystąpiła będąca wówczas u szczytu sławy Brigitte Bardot, autozyskało status wręcz kultowy. Dziś Renault chce powtórzyć ten sukces.

Nadwozie/jakość. Cóż, Mégane CC nie wyszedł spod ręki włoskich stylistów ani nie reklamuje go żadna słynna aktorka, ale i tak to auto stanowi ciekawą propozycję. Nadwozie – do wyboru dwa kolory: bordowy i kość słoniowa – można w niewiele ponad 20 s przekształcić z cabrio w coupé. I odwrotnie. Dwuczęściowy dach chowa się w bagażniku. Gdy „kaptur” jest złożony, pojemność kufra spada z 415 do 210 l. Wyjątkowości wersji Floride dodają detale (np. tabliczka z numerem seryjnym) oraz bogate wyposażenie(patrz tabela obok). Z przodu podróżuje się komfortowo, natomiast tylne fotele traktujcie jako dodatkowe miejsce na siatki z zakupami.

Układ napędowy/Osiągi. Downsizing w tak ciężkim aucie nie sprawdza się zbyt dobrze. Mégane CC 1.4 TCe/130 KM nie jest ani zbyt szybki, ani oszczędny. Średnie spalanie sięga 10 l/100 km – aby uzyskać deklarowane 7,3 l, trzeba jeździć bardzo delikatnie. Minus za mało precyzyjną skrzynię biegów.

Układ Jezdny/komfort. Zawieszenie zestrojono z myślą o komforcie jazdy. Renault sprawnie i cicho „połyka” większość wybojów oraz nierówności. Układ kierowniczy jest dość mocno wspomagany, co niestety pogarsza precyzję jego działania. Natomiast nie mamy poważnych zastrzeżeń do pracy i efektywności układu hamulcowego.

Koszty/Bezpieczeństwo. Niecałe 103 tys. zł to dobra cena jak na tak oryginalne, bezpieczne i bogato wyposażone auto.