Po pierwszych jazdach testowych Freetrackiem możemy śmiało stwierdzić, że nie jest to na pewno auto do off-roadu, za to jest on z pewnością udanym pojazdem typu all-road, a więc takim, który bez trudu poradzi sobie na nawet bardzo marnej drodze. Może być więc doskonałym samochodem rekreacyjnym, ale też stanowić interesującą (choć dość drogą) propozycję np. dla osób mieszkających w górach czy też z racji obowiązków zawodowych często podróżujących "daleko od szosy". Tym bardziej, że w każdych warunkach zapewnia wysoki komfort. Freetrack bazuje na Altei XL, odróżnia go jednak bardziej agresywny design nadwozia, które wyposażono w potężne zderzaki oraz plastikowe osłony nadkoli. Kolejny wyróżnik to opony w rozmiarze 225/50 na 17-calowych obręczach kół. W porównaniu ze zwykłą Alteą prześwit auta zwiększono o 40 mm - wynosi on 160 mm. Siła napędowa przekazywana jest na koła za pośrednictwem układu Haldex z elektronicznym sterowaniem. W normalnych warunkach jazdy napędzane są wyłącznie koła przednie, co pozwala m.in. ograniczyć zużycie paliwa. W razie wykrycia poślizgu jednego z kół elektronika włącza blokadę mechanizmu różnicowego, kierując do 50 proc. mocy na koła tylnej osi. Do standardowego wyposażenia należy układ stabilizacji toru jazdy ESP. Freetrack dostępny będzie z dwoma silnikami - benzynowym i wysokoprężnym. Oba mają pojemność 2 l, turbodoładowanie i wykorzystują technikę bezpośredniego wtrysku, oba też zadowolą nawet bardzo wymagających kierowców. W drugiej połowie przyszłego roku w sprzedaży pojawić ma się jeszcze wersja ze słabszym silnikiem TDI i napędem tylko na koła przednie. Freetrack z napędem 4x4 pojawi się na rynku polskim we wrześniu br., wtedy poznamy też cenę auta. Na razie wiemy tylko, ile kosztuje w Hiszpanii, gdzie odbyła się jego prezentacja. Zapłacić trzeba tam 29 900 euro, niezależnie od rodzaju silnika (26 500 euro za oferowaną tam już odmianę 4x2). Wyposażenie standardowe obejmuje m.in. 6 airbagów, system multimedialny i dwustrefową klimatyzację.