Tym razem było odwrotnie, bo to klient - warszawski przedsiębiorca taksówkowy - sam zgłosił się do firmy i pomógł stworzyć potrzebny mu samochód. Strata mocy po montażu instalacji CNGKryteria były jasne: pojazd miał być przestronny i tani w eksploatacji. Jako podstawę do modyfikacjiwybrano Seaty Toledo i Alteę. Co ciekawe, w przedbiegach odpadła wersja z oszczędnym silnikiem TDI. Przeciwko dieslowi przemawiają wyższe koszty zakupu oraz serwisowania. Benzyniak sporo pali, ale... można go przerobić na gaz. Modernizacja wykonana pod kątem eksploatacji w przedsiębiorstwie taksówkowym polegała na zamontowaniu nietypowej na polskim rynku instalacji na gaz ziemny (CNG). O ile w przypadku normalnego klienta "z ulicy" typową reakcją firm motoryzacyjnych po przerobieniu auta na gaz byłoby odebranie gwarancji, o tyle przy kliencie, który zamawia setki samochodów, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej... Importer Seata nie tylko zgodził się na montaż instalacji, ale nawet wsparł klienta w staraniach o homologację tej modyfikacji. Efekt musiał się spodobać - samochód trafił do polskiej oferty Seata.Bez hiszpańskiego temperamentuJak więc jeździ "gazownia"? Już po pierwszych metrach czuć taksówkowy rodowód. Samochód rusza stosunkowo ociężale i niezbyt chętnie przyspiesza. Strata mocy w porównaniu do jazdy na benzynie jest odczuwalna. Można się o tym boleśnie przekonać w czasie pierwszych kilometrów jazdy. Silnik domyślnie uruchamiany jest na benzynie, dopiero po rozgrzaniu automatycznie układ zasilania przełącza się na gaz. Jeśli samochód po prostu się toczy, usłyszymy tylko charakterystyczny dźwięk otwierania się zaworu gazowego. Gorzej, gdy moment ten zastanie nas w czasie wykonywania jakichkolwiek manewrów - silnik na chwilę wyraźnie słabnie, pod obciążeniem może zgasnąć. Później mocy przybywa, ale do dynamicznej i płynnej jazdy jest jej ciągle za mało. Hiszpańskiego temperamentu nie poczujemy też podczas pokonywania zakrętów. Kierowca, nawet jadąc w pojedynkę, ciągle ma wrażenie, że prowadzi załadowane auto. Winne są trzy wielkie, ciężkie, stalowe butle zajmujące znaczną część bagażnika. Nie tylko pogarszają prowadzenie samochodu, ale też ograniczają jego walory użytkowe. Pasażerowie podróżujący w wygodnym i starannie wykonanym wnętrzu nie mogą zabierać ze sobą zbyt dużego bagażu. Deskę rozdzielczą zaprojektowano ciekawie i ergonomicznie, czego nie można powiedzieć o przełączniku instalacji gazowej. Jego obsługa lub choćby sprawdzenie poziomu gazu w butlach wymaga "zanurkowania" pod deskę rozdzielczą. O wszystkich niedogodnościach można jednak łatwo zapomnieć w czasie wizyty na stacji tankowania gazu ziemnego. Za napełnienie zbiorników, na których da się przejechać w zależności od stylu jazdy od 200 do 300 km, wydaliśmy zaledwie 34 złote! Na szczęście nie zrezygnowano z normalnego zbiornika benzyny. To ważne, bo jak na razie w Polsce jest zaledwie ok. 30 ogólnodostępnych stacji tankowania gazu ziemnego.Na hamowniTestowany przez nas Seat Toledo wyposażony był w zamontowany w Polsce, włoski, sekwencyjny wtrysk gazu ziemnego firmy Bigas. Silnik zasilany gazem pracuje poprawnie, chociaż ubytek mocy jest wyczuwalny - po przełączeniu na gaz moc spada o ponad 12 KM (84,2 zamiast 96,8 KM), a moment obrotowy o 19 Nm (116 zamiast 135 Nm). Jest to o tyle uciążliwe, że nawet przy zasilaniu benzyną ten model Seata nie grzeszy temperamentem. Na szczęście przynajmniej przebieg krzywych mocy i momentu pozostał bez zmian. Nie odnotowaliśmy też żadnych innych niepokojących symptomów - silnik pracował równo, obroty nie falowały, w trakcie testu nie zapalały się kontrolki sygnalizujące usterki.PodsumowanieW roli taksówki Seat Toledo sprawdza się nieźle, oczywiście pod warunkiem, że pasażerowie nie mają zbyt dużego bagażu. Jeśli ktoś spodziewa się po tym aucie temperamentu, jaki sugeruje dynamiczna stylistyka, będzie rozczarowany. W codziennej eksploatacji przeszkadza skromna sieć stacji tankowania CNG.