Nie tak dawno napis „turbo” kojarzył się ze sportowymi drogowymi rakietami, teraz przyszła pora na zaprzęgnięcie tej technologii do oszczędzania benzyny. Moc 125 KM można by przecież uzyskać bez większych komplikacji z silnika 1.8. Bez żadnych turbin, intercoolerów czy bezpośredniego wtrysku benzyny. Ale po pierwsze, motor 1.8 nie byłby tak oszczędny, a po drugie, wymagałby wysokich obrotów, by sprawnie rozpędzić taką limuzynę, jak Skoda. A tak, napęd Superba po mocniejszym dodaniu gazu ciągnie, jakby miał przynajmniej dwa litry pojemności, a podczas spokojnej jazdy spalanie utrzymuje się na poziomie osiągów silnika 1.4 bez turbo. Jeździ jak 2.0, pali jak 1.4 Spalanie bardzo mocno zależy od stylu jazdy, ale to nie wada, lecz typowa przypadłość benzynowych silników turbo! Nie zmienia to jednak faktu, że przy odrobinie dobrych chęci i odpowiedniej dawce wstrzemięźliwości przed ostrym ruszaniem spod świateł w mieście można osiągnąć wynik 9 l/100 km. Choć przyznajemy, że nie jest to proste, bo pokusa wkręcenia Skody na wysokie obroty jest silna. Motor nie hałasuje zanadto i może nie jest tak cichy, jak w markowych limuzynach, ale odgłos jego pracy nie przeszkadza kierowcy.Przyjemność z jazdy z kompletem pasażerów, kiedy napęd będzie musiał wkładać więcej wysiłku w rozpędzanie Skody, popsuje skrzynia biegów, która co prawda działa precyzyjnie, ale przełożenia są zbyt długie. Szczególnie dotyczy to „piątki” i „szóstki”, które zestopniowano na wyrost, jakby silnik w miarę przejeżdżanych kilometrów miał się „wzmocnić” o kilkadziesiąt koni.Długie biegi osłabiają temperament turboW sumie napęd wystarcza do całkiem dynamicznej jazdy, a podczas wakacyjnej rodzinnej eskapady można przecież jechać spokojniej. Pasażerowie i tak będą zachwyceni, bo o takiej swobodzie ruchów w większości konkurencyjnych aut mogliby tylko pomarzyć. Podobnie jak w poprzedniej generacji Superba, „daniem firmowym” jest tylna kanapa. Ilość miejsca na kolana i stopy, jaką oferuje podróżującym tam pasażerom, jest imponująca. W zasadzie już dla samej przestronności z tyłu warto kupić tę Skodę. Przecież cenowo Superb sytuuje się w klasie średniej, gdzie w niektórych autach (Renault Laguna, Peugeot 407, Citroën C5, a nawet Audi A4) jest o trzy numery ciaśniej. Z przodu też będzie ponadprzeciętnie przestronnie, a wrażenie podróżowania wielkim autem potęguje odsunięty od kierowcy i pasażera kokpit. Takiego podejścia do projektowania wnętrz mogłoby się od Skody uczyć przynajmniej kilka konkurencyjnych marek. Z kolei Czesi powinni zajrzeć do Mazdy 6 czy Forda Mondeo i zobaczyć, że samo odsunięcie fotela bardzo daleko od pedałów nie gwarantuje jeszcze możliwości zajęcia wygodnej pozycji wysokiemu kierowcy – w Superbie nie dosięgnie on do kierownicy, która ma zbyt mały zakres regulacji poziomej. Poza tym jest ona zbyt mocno pochylona i żeby wygodnie prowadzić, trzeba ją opuścić do dolnej pozycji. Jednak wtedy zasłania zegary. Niby niewinne niedopatrzenie, ale skoro Skoda chce się szczycić swoją superprzestronnością, to warto nie zapominać o detalach.ESP, ekran dotykowy i ksenony w standardzieWyposażenie Superba jest luksusowe. Cztery elektrycznie sterowane szyby, system kontroli stabilności ESP i komplet airbagów już nie wystarczą, by konkurować ze Skodą. Bo w testowanej wersji Ambition auto ma jeszcze ksenony i radio z dotykowym ekranem! Zabrakło nam możliwości sterowania radiem z koła kierownicy.A jaka jest odpowiedź na postawione na początku pytanie? Jak zrobić, by tak dobre auto nie konkurowało z A4 albo Passatem? Sposób jest prosty: styl. Bo czy zakochany w wyszukanym, ekskluzywnym designie Audi esteta uśmiechnie się na widok takiego niezgrabnego limuzyno-hatchbacka, jak Superb? Niekoniecznie. Ale jego portfel zrobi to na pewno!PIERWSZE WRAŻENIETrzeba wsiąść do Superba 1.4 TSI, by uwierzyć, że tak filigranowy silniczek poradzi sobie z prawie półtoratonowym samochodem. Samo auto jest olbrzymie, ma gigantyczny bagażnik, a pod względem przestronności tylnej kanapy nie ma sobie równych nawet wśród reprezentacyjnych limuzyn. Stabilna jazda, rozpustne wyposażenie i wrażenie prowadzenia promu transkontynentalnego. Trochę nudno, ale poza tym super(b)!