Z czego zrezygnowano w wersji podstawowej? Wyliczać można dość długo: brak napędu 4x4 (mamy tylko tylny), skrzynia jest manualna, a tapicerka tylko welurowa. Nie oznacza to, że podróżujemy "wozem drabiniastym". Otrzymujemy m.in. automatyczną klimatyzację, czujniki parkingowe i pełną "elektrykę". Dla wielu kierowców to w zupełności wystarczy. Z zewnątrz rzuca się w oczy odważna, nietypowa stylistyka. Ocenę - czy samochód się podoba czy nie - pozostawmy zainteresowanym. Pod względem funkcjonalnym trzeba podkreślić fantastyczną ilość miejsca. Dwa pierwsze rzędy to pojedyncze fotele oferujące "królewski" komfort. Z tyłu mamy jeszcze kanapę dla 3 osób (jednak wygodnie zasiądą tylko dwie). Gigantyczny bagażnik oferuje od 875 do ponad 3000 l! W kształtowaniu go pomaga możliwość przesuwania kanapy i foteli 2. rzędu, jednak mogłoby to odbywać się płynniej (poprosimy też o nieco łatwiejsze wyjmowanie kanapy). Pasażerowie z ostatniego rzędu mogą trochę narzekać na widoczność - przeszkadzają skośne słupki. Funkcjonalne wnętrze oceniamy jednak bardzo pozytywnie, to jeden z największych vanów na rynku. Dobry jest też układ napędowy, ale automatyczna skrzynia w vanie sprawdza się lepiej. Dieslowi i tak nie brakuje mocy, choć nie wpływa to negatywnie na spalanie - Rodius z "manualem" bez problemów "zejdzie" poniżej 10 l. Dodajmy do tego dobrze zestrojone zawieszenie. Rodius z podstawowym wyposażeniem jest wyraźnie tańszy od konkurentów, choć oferuje bardzo wiele.