Logo

Przetestowałem nową, najdroższą Toyotę. Tanuki 636 kosztuje pół miliona złotych

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Toyota wprowadza na rynek kampera Tanuki 636, mającego cenę około 500 000 zł, co czyni go najdroższym modelem w ofercie.
  • Tanuki 636 oferuje wygodną przestrzeń dla rodziny z dwoma łóżkami i wszechstronnym układem wnętrza.
  • Wnętrze kampera charakteryzuje się luksusowym wykończeniem, nowoczesnymi systemami bezpieczeństwa oraz dużą ilością miejsca do przechowywania.
  • Kamper napędzany jest dieslem 2.2 D-4D o mocy 180 KM, a jego osiągi oraz widoczność są na dobrym poziomie, jednak hałas w kabinie jest zauważalny.
  • Model wyposażony jest w akumulator LiFePO4 o pojemności 135 Ah oraz opcjonalny panel słoneczny, zwiększający niezależność energetyczną w trasie.
Zacznijmy od tła, bo jest w tej opowieści bardzo ważne. Toyota późno weszła na rynek kamperowy ze swoją stałą ofertą. Od dawna kampervany w różnych rozmiarach oferuje choćby Volkswagen. Tymczasem japońska marka dopiero pod koniec ubiegłego roku zaprezentowała Proace Verso (tego przedłużanego, czyli w wersji Long) w zabudowie Tanuki, za którego przygotowanie odpowiadała firma AE Conversions z siedzibą w Łężycach pod Gdynią. Firma relatywnie nieduża, ale z dużym doświadczeniem. Za większe, najnowsze Tanuki (zbudowane na dostawczaku Proace Max, czyli de facto Fiacie Ducato, bardzo cenionym jako baza kamperowa) odpowiedzialni są ludzie z innej firmy – Affinity RV z siedzibą w Ozorkowie pod Łodzią. Szybki rzut oka do KRS-u zdradza powiązania firmy ze szwedzkim kamperowym gigantem, którym jest firma KABE. Widać, Toyota stawia na doświadczonych graczy. Słusznie, bo jest o co walczyć. Rynek caravaningowy w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie.
W pierwszym półroczu sprzedano w naszym kraju prawie 1200 kamperów, czyli o ponad 14 proc. więcej niż rok temu (realnie o około 7 proc., jeśli odejmiemy styczniowe zawirowania, w które nie będę się zagłębiać, bo nigdy nie skończę tego przydługiego wstępu). Na każdy nowy kamper przypadają ponad dwa używane, co oznacza, że w Polsce w pierwszym półroczu 2026 r. zarejestrowano prawie 3400 tego typu pojazdów. W tym roku na rynku nowych kamperów rządzą — w kolejności — Benimar, Volkswagen i Rimor. Dalej są McLouis i Masuria. Po tygodniu spędzonym z największą Toyotą Tanuki jestem pewien, że wspomniani liderzy nie cieszą się z debiutu japońskiej marki na tym rynku.

Toyota Tanuki 599 i 636 — czym się różnią?

Toyota oferuje kampera na Proace Max w dwóch wersjach: 599 i 636. Nazwy zdradzają długość obu aut, a ta znacząco wpływa na organizację przestrzeni w środku. Różnica w cenie obu wersji to 7 tys. zł, co przy kwocie minimalnej, którą trzeba zapłacić za 599 (466 900 zł brutto), wydaje się niemal pomyłką. Naprawdę warto dopłacić za dodatkowe niemal 40 cm przestrzeni i dający więcej możliwości układ 636 z dwoma łóżkami, które w minutę można zamienić w wielkie łoże. Wygodnie wyśpi się na nim dwoje dorosłych i dwoje dzieci (sprawdziłem na własnej skórze, dzieci w wieku dwóch i czterech lat).
Toyota Tanuki 636 i Toyota Tanuki 599
Materiały prasowe
Toyota Tanuki 636 i Toyota Tanuki 599
Największe kampery Toyoty nie należą do najtańszych. Sześciometrowa Grand California z dwulitrowym dieslem o mocy 163 KM i automatem kosztuje od 391 400 zł brutto. Wyraźnie mniej od 599 Tanuki, a dodatkowo bazowy, 140-konny diesel w Toyocie sprzęgany jest z manualną skrzynią. Dopiero droższy, 180-konny ma automat. Na korzyść Toyoty przemawiają jednak wykończenie i wyposażenie. Wnętrze kampera japońskiej marki ma znacznie bardziej luksusowy charakter, a standardowym wyposażeniem są m.in. zaawansowane systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy Toyota T-MATE, automatyczna klimatyzacja, inteligentny kluczyk, 7-calowy wirtualny kokpit oraz system multimedialny z 10-calowym ekranem dotykowym i nawigacją z aktualizacjami online, Android Auto i Apple CarPlay. Samochód ma drzwi boczne z moskitierą przesuwane z prawej strony. Dodatkowo wejście ułatwia elektrycznie wysuwany stopień o szerokości 70 cm (jeszcze do niego wrócę). Fotele w przednim rzędzie są obrotowe, a w podwójnej podłodze jadalni jest pojemny schowek. Izolacja ścian, podłogi i dachu ma do 20 mm grubości, dwa okna dachowe dobrze doświetlają przestrzeń.
Standardem są też kabina prysznicowa, zintegrowana toaleta, 90-litrowa lodówka z zamrażarką oraz dwupalnikowa kuchenka gazowa. Izolowany zbiornik wody czystej pomieści 100 l, a zbiornik wody szarej ma 75 l pojemności. Kamper Toyoty wyposażony jest też w ogrzewanie gazowe Truma Combi 4E i akumulator mieszkalny LiFePO4 o pojemności 135 Ah.
Imponująca jest też lista dodatków, ale trzeba pamiętać, że niektóre wzajemnie się wykluczają. Przykład? Kto chce zamówić dodatkowe miejsce do spania, czyli podnoszony dach z łóżkiem o wymiarach 200 na 120 cm (za 24 900 zł), ten nie zamówi markizy. Przynajmniej na razie, bo podobno ludzie z Affinity RV już nad tym pracują. Na długiej liście opcji są panele słoneczne (można je łączyć z otwieranym dachem) z regulatorem napięcia i przetwornicą napięcia. Toyota trafnie nazywa to pakietem niezależności i wycenia na 10 300 zł. Tę opcję dodatkową zaznaczyłbym w pierwszej kolejności. Za chwilę wyjaśnię dlaczego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak jeździ się kamperem Toyota Tanuki 636?

Jazda Tanuki 636 jest jak jazda dostawczakiem z towarem na pace. Widoczność jest świetna, pozycja za kierownicą wysoka. Fotel jest bardzo wygodny, choć brakuje mu lewego podłokietnika. Wbrew pozorom to spory minus, choć zapewniono mnie, że to jedynie wyjątek w egzemplarzach testowych. Auta, które trafią do klientów, ponoć będą już miały nie tylko prawy, ale też lewy podłokietnik.
180-konny diesel 2.2 D-4D bardzo dobrze radzi sobie z rozpędzaniem Tanuki i bardzo dobrze współpracuje z automatem. Czy w aucie podczas jazdy jest głośno? No pewnie, że jest. W końcu to jeżdżąca szafa pancerna, na dodatek obsiana dającymi mnóstwo światła we wnętrzu oknami bocznymi i dachowymi. Musi być głośno, jak w każdym kamperze, choć naprawdę głośno robi się dopiero na ekspresówkach i autostradach. Tu nie ma zaskoczeń. Spodziewałem się jednak znacznie większego spalania.
Trasa na kemping prowadziła mnie przez zakorkowaną Warszawę, później drogę ekspresową, a na końcu drogę leśną. Ekspresówka stanowiła zdecydowaną większość, jakieś 80 proc. trasy. Wynik? 10,2 l na 100 km, a kamper był załadowany „po dach”.
Manewrowanie tym kolosem jest zaskakująco łatwe i satysfakcjonujące. Doskonała widoczność i pozycja za kierownicą oraz ponadprzeciętna zwrotność są na kempingu nieocenione. Nie przeszkadza nawet to, że kamera cofania nieszczególnie dobrze oddaje odległości, jakie dzielą nas od przeszkód, choć szczęśliwie prezentuje bardziej pesymistyczny, a nie optymistyczny obraz rzeczywistości — wydaje ci się, że odległość dzieląca cię od przeszkody jest znacznie mniejsza niż w rzeczywistości, a lepiej zatrzymać się metr od przeszkody niż na niej.
Kamera pomaga przy cofaniu, ale szeroki kąt widzenia ma swoje minusy
Auto Świat / Piotr Kozłowski
Kamera pomaga przy cofaniu, ale szeroki kąt widzenia ma swoje minusy

Jak żyje się w Toyocie Tanuki 636?

Projektanci odpowiedzialni za wnętrze kamperów Toyoty to mistrzowie wykorzystania przestrzeni. Każdego centymetra przestrzeni. Wszędzie, gdzie tylko się dało, wygospodarowali miejsce na szafki i skrytki. Przednią część kampera Toyoty (tę przed toaletą) w kilka chwil można przemienić w jadalnię. Dwa niezależne fotele dla pasażerów (w 599 standardowo montowana jest podwójna kanapa), oba z isofixami, można pochylać i odsuwać od siebie. Fotele kierowcy i pasażera są standardowo obracane, a między oba rzędy siedzeń można wstawić rozkładany stolik. Co ważne, nad głową kierowcy nie ma półki, co jest zabiegiem celowym. Co prawda dawałaby dodatkową przestrzeń na różne rzeczy, ale częściej byłaby narzędziem powodującym powstawanie guzów. Dzięki usunięciu tej półki w jadalni można swobodnie stać z wyprostowanymi plecami. Zresztą jak w całym kamperze.
Przygotowywanie posiłków w Tanuki 636 to czysta przyjemność, niewymagająca ekwilibrystyki. Palniki są dwa, znajdujący się obok zlew z regulowanym kranem można przykryć szklaną pokrywą, dzięki czemu zyskujemy dodatkowy blat roboczy. Obok kuchenki stoi ponadprzeciętnie pakowna, 90-litrowa lodówka. Są też kuchenne szafki i szuflady.
Wnętrze jest doskonale oświetlone. Ledowe listwy biegną wzdłuż wszystkich szafek z obu stron, są też dwie lampki do czytania przy łóżkach na dole i dwie w rozkładanym łóżku na górze, jest też oczywiście standardowe oświetlenie kabiny kierowcy i rzecz jasna pełne oświetlenie toalety. Za dnia naturalne światło dociera do części wypoczynkowej przez cztery okna boczne i dwa świetliki dachowe. Wszystkie okna mają przesuwne rolety i moskitiery. Dodatkowo wielka, przesuwna moskitiera znajduje się przy głównym wejściu do części wypoczynkowej. Opcją są sprytne rolety w szoferce (2500 zł), które zapewniają prywatność na kempingu.
W niedużej łazience znajdują się toaleta, prysznic, rozkładana umywalka i niewielka szafka z lusterkiem. Nic nie przecieka (to wcale nie jest oczywiste w kamperach), a woda nie zalega na podłodze. Po kąpieli pod prysznicem w łazience nie jest ślisko, bo pomyślano o drewnianej kratce, dzięki której mokre stopy nie mają kontaktu ze śliskim laminatem, tylko z przyczepnym, naturalnym podłożem.
W największych kamperach Toyoty montowane jest też wysokiej jakości nagłośnienie dla tych, którzy zamiast ciszy, śpiewu ptaków lub krzyku dzieci wolą posłuchać ulubionej playlisty. Warto o tym wspomnieć, bo to rzadkość w kamperach tego segmentu. Wysokiej jakości jest też wykończenie. Szafki i szuflady zbudowano z płyt wiórowych i pokryto drewnopodobną okleiną. Wszystko jest świetnie zmontowane, bardzo solidne. Wewnątrz trudno znaleźć gołą blachę. Tam, gdzie nie ma szafek, jest przyjemny w dotyku, zamszopodobny materiał, pod którym jest miękki materiał izolacyjny.

Warto dopłacić za niezależność

Na kempingach jest prąd, jest woda, jest miejsce, w którym można opróżnić zbiornik wody szarej i toaletową kasetkę. Kto jednak na kempingi jeździ, ten wie, że przerwy w dostawach prądu bywają tu częste, a to właśnie prąd jest zasobem, który w kamperze wyczerpuje się najszybciej i to mimo tego, że akumulator mieszkalny LiFePO4 w kamperach zbudowanych na Proace’ach Max ma imponujące 135 Ah, a nie każde urządzenie zużywa prąd do pracy. Przykładowo, nagrzewnica wody korzysta z oleju napędowego (oczywiście nie wymaga włączenia silnika). Mimo to ładujące się telefony, nagłośnienie, lodówka, przetwornice, pompy wody, wentylacja – to wszystko konsumuje prąd. Przerwy w jego dostawie na kempingach zwykle są krótkie i ryzyka braku prądu nie ma, ale są tacy kierowcy, którzy od zorganizowanych kempingów wolą miejsca bardziej dzikie – takie, w których legalnie można biwakować, ale gdzie o słupku z prądem mowy nie ma. Dla nich pojemny akumulator w Tanuki 636 będzie zbawienny, choć nawet on nie wystarczy na kilka dni wypoczynku na łonie natury.
I tu z pomocą przychodzi wspomniany pakiet niezależności z panelem słonecznym na dachu. Oczywiste jest, że jego efektywność zależy od pogody i miejsca postoju, ale nawet w gęstym lesie i pochmurny dzień pozwala spowolnić tempo ubywania energii w akumulatorze, a w dni słoneczne i przy mądrym konsumowaniu prądu doładowywać akumulator od świtu do nocy. Pakiet niezależności i rolety w szoferce to dwie opcje, które moim zdaniem są wręcz obowiązkowymi dodatkami z listy wyposażenia opcjonalnego Tanuki 636. Przydałby się też inny wysuwany stopień, który ułatwia wchodzenie i wychodzenie z części wypoczynkowej. Ten standardowy, sygnowany logo Thule, czasem odmawia posłuszeństwa, bo w jego mechanizm dostają się piach i błoto spod przednich kół. Ponoć nad rozwiązaniem i tego drobnego problemu pracują już ludzie odpowiedzialni za zabudowy Tanuki.
Elektrycznie wysuwany stopień czasem się blokuje
Auto Świat / Piotr Kozłowski
Elektrycznie wysuwany stopień czasem się blokuje
Podsumowując, Toyota Tanuki 636 to po prostu świetny, dopracowany, przemyślany kamper zbudowany na sprawdzonej, cenionej w branży bazie, na którego zabudowę Toyota daje gwarancję jak na pozostałe auta z serii Pro, czyli trzy lata lub do miliona (!) kilometrów. Jest droższy niż bezpośredni rywale, ale po wejściu do środka czujesz, za co dopłaciłeś. To mocny, rynkowy debiut. Aż chce się zapytać: co tak późno, Toyoto?
145
Powiązane tematy:ToyotaKamperOpinie

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!