Fakt, Crafter to nie jest polska myśl techniczna, ale nie zmienia to faktu, że cieszę się, iż model ten powstaje w Polsce. Dlaczego? Otóż, moim zdaniem to jeden z najlepszych dostawczaków dostępnych na rynku: ze względu na jakość wykonania, komfort jazdy, dobór silników i mnogość przeróżnych wersji. Oczywiście jednej rzeczy nie będę w stanie tu ocenić: codziennej funkcjonalności. Na to potrzeba miesięcy eksploatacji, ale jak wynika z mojego rozeznania na rynku, firmy cenią sobie Craftery. Ja też go polubiłem, choć miałem z nim do czynienia tylko przez tydzień.

Volkswagen Crafter – jak auto osobowe

Już samo wsiadanie do Craftera to nie lada przeżycie. Szczególnie, że do auta tego przesiadłem się wprost z BMW 840d. To spora zmiana. W Crafterze podłoga kabiny umieszczona jest tak, że w praktyce siedzimy wyżej niż kierowcy autobusów, większości innych dostawczaków, a nawet niektórych ciężarówek. Co więcej, siedzimy bardzo wygodnie, bo w testowym samochodzie zamontowano fotele, które można regulować chyba na milion różnych sposobów, a dodatkowo wyposażone są w amortyzację. To ciekawe uczucie, gdy jedziemy nierówną drogą, a siedzisko łagodnie unosi się i opada, dodatkowo niwelując niedoskonałości drogi. I jeszcze jedno: te fotele mają nawet funkcję masażu! Prostego, może nawet prymitywnego, ale jednak. A to w końcu pojazd dostawczy.

Co jeszcze znajdziemy wokół kierowcy i pasażera? Otóż, dobrze wykonany kokpit, porównywalny pod względem jakości z autami miejskimi. Inne atrakcje to automatyczna klimatyzacja, rozbudowany system multimedialny z 8-calowym ekranem dotykowym i nawigacją. Jest nawet ogrzewanie postojowe, bezcenne zimą, bo jednak silnik Diesla rozgrzewa się dość długo. Aż dziwne, że w miejscu analogowych wskaźników nie ma wirtualnego kokpitu znanego np. z Passata lub Golfa. Do dyspozycji kierowcy jest za to garść systemów, które ułatwiają jazdę i zwiększają poziom bezpieczeństwa. W testowym Crafterze mamy np. tempomat z radarem, system utrzymujący auto w pasie ruchu, czy też ostrzegający przed samochodami, które mogą nam przeciąć drogę, gdy cofamy. Mało tego, jest też asystent parkowania wraz z kamerami. Dzięki niemu, nawet w mieście Crafterem manewruje się łatwo. Oczywiście przyznaję, że te wszystkie dodatki, choć świetnie wyglądają i zbliżają Craftera do świata aut osobowych, to jednak sporo kosztują. W sumie „mój” Crafter miał na pokładzie wyposażenia za 60 tys. zł netto! Wiadomo, mało który przedsiębiorca tyle wyda, ale jeśli zechce – ma tę możliwość.

Volkswagen Crafter – szczególna wersja

Testowy Crafter to nie tylko bardzo bogato wyposażone auto, ale też z mocnym silnikiem i szczególnym rodzajem napędu. Pod jego maską pracuje 2-litrowy diesel, który ma aż 177 KM, ale ważniejsze, że daje do dyspozycji 410 Nm i to już przy 1500 obr./min. Oznacza to, że nawet po załadowaniu tony towaru, można będzie liczyć na dobre osiągi na trasie, gdy przyjdzie np. nagle zwiększyć prędkość. Do charakterystyki silnika (maksymalny moment jest tylko do 2000 obr./min) dostosowano oczywiście sposób działania 8-biegowej, automatycznej skrzyni, która w normalnym trybie zmienia przełożenia dość wcześnie. Tak, by silnik nie wchodził bez potrzeby na wysokie obroty. Jeśli chcemy poeksperymentować, są jeszcze tryb sportowy albo możliwość ręcznej zmiany przełożeń.

Duży moment obrotowy sprawiałby oczywiście, że Crafter lubiłby ruszać z poślizgiem tłumionym przez elektronikę. W naszym egzemplarzu jest jednak napęd 4x4, dzięki któremu nawet w zimowych warunkach, także na zaśnieżonej, polnej drodze, samochód rusza bez zastanowienia, bez buksowania i bez problemów. A jeśli trzeba podjechać pod górę albo droga jest błotnista lub mocno zaśnieżona? Cóż, reduktora nie ma, ale jest do dyspozycji blokada tylnego mostu. W wielu sytuacjach rozwiązanie to pomoże wyjść z opresji. Kierowcę wspiera też elektronika. Oczywiście to także dodatkowe koszty: wersja 4x4 Craftera jest sporo droższa od zwykłej, a za blokadę tylnego mostu dorzucamy kolejne 2,5 tys. zł netto. Napęd 4x4 zwiększa też koszty eksploatacji. Samochód na autostradzie, z około 100 kg ładunku na pokładzie (plus kierowca), spala mniej-więcej 14 l/100 km, a na drodze krajowej – nieco ponad 10 l/100 km. Wszystko zależy od prędkości, ale przy jeździe ponad 100 km/h apetyt na paliwo szybko rośnie. Wersja z napędem na jedną oś na pewno jest bardziej oszczędna.

Volkswagen Crafter – wystarczająco praktyczny?

Tu muszę się przyznać do dyletanctwa, bo przecież nie woziłem testowym Crafterem palet i nie świadczyłem usług transportowych. Czego się dowiedziałem w trakcie tygodniowego testu? Na pewno dobre rozwiązanie to opcjonalne tylne drzwi, otwierane pod kątem 270 stopni. To ułatwia ładowanie z użyciem wózka widłowego (co akurat sprawdzałem). W wersji 4x4 podłoga ładowni położna jest dość wysoko, więc korzystanie z „widlaka” na pewno ułatwia umieszczanie towarów na „pace”. Dobrym pomysłem jest też sklejka, jaką wyłożono przedział ładunkowy: dzięki niej nie obijemy blachy, którą przecież wymienić lub naprawić jest trudniej niż drewniane płyty. W obu przypadkach to niestety płatne opcje. Od strony użytkowej warto jeszcze pochwalić szerokie boczne drzwi, dodatkowe lampki oświetlające przestrzeń bagażową, czy też umieszczony z tyłu próg. Minusem będą zaś wysokie nadkola, które ograniczają szerokość ładowni o około 40 cm, przynajmniej na wysokości podłogi.

A jak jest z codzienną poręcznością? Na trasie nie ma żadnego problemu, ale jazda w mieście też jest prosta i przyjemna. Duże lusterka eliminują problemy z widocznością, a bardzo wysoka pozycja za kierownicą sprawia, że widzimy daleko do przodu, patrząc ponad dachami coraz liczniejszych SUV-ów. Nawet tych dużych. Problemem może być parkowanie, ale ten kłopot nie dotyczy akurat testowanej wersji, naszpikowanej kamerami i czujnikami. Tym Crafterem zaparkuje bez problemu nawet świeżo upieczony kierowca. Tym bardziej, że respekt budzi zwrotność auta – przednie koła da się mocno skręcić, a to wpływa na łatwość manewrowania w ciasnych miejscach.

Volkswagen Crafter – czy warto go kupić?

Takiego samochodu, jak testowy egzemplarz, zapewne nikt nie kupi. Taki wóz kosztuje ponad 200 tys. zł netto i ma zainstalowanych mnóstwo dodatków, o których większość kierowców zawodowych może tylko pomarzyć. Jednak nawet bez nich Crafter pozostanie samochodem dopracowanym, praktycznym i wygodnym. Owszem, nie jest najtańszy, ale jeśli samochód zarabia i przeznaczony jest do ciężkiej pracy – cena nie zawsze jest najważniejsza. Poza tym, kupując Craftera, wspieramy polskich pracowników fabryki Volkswagena.

 Volkswagen Crafter 2.0 TDI 4Motion 8A – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1968 cm3, R4, turbo diesel
Moc 177 KM przy 4600 obr./min
Moment obrotowy 410 Nm przy 1500-2000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 163 km/h
Średnie zużycie paliwa 11 l/100 km (w teście)
Masa własna/ładowność 2501/1099 kg
Cena od 151 tys. zł