Logo

Test długodystansowy Opla Astry 1.7 CDTI Cosmo

Piotr Wróbel
Piotr Wróbel
Kondycja Opla dziś to porażki w notowaniach giełdowych zamiast zwycięstw w testach porównawczych, redukcja etatów w zakładach w Bochum (Niemcy), wyniki sprzedaży słabe jak nigdy dotąd.
Bez dwóch zdań: niemiecki producent pamięta o wiele lepsze czasy. Pozytywne wiadomości stały się więc na wagę złota. Czy przyniesie je przeprowadzony przez nas długodystansowy test kompaktowego Opla Astra?
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Jak wiele ostatnio opisywanych prób na dystansie 100 tys. km, również i ta rozpoczęła się od wysokich oczekiwań. Wysokich na miarę ceny: dwa lata temu za Astrę 1.7 CDTI w bogatej wersji Cosmo dilerzy Opla życzyli sobie niemal 85 tys. zł. Jednak nasz egzemplarz, po uwzględnieniu wyposażenia dodatkowego, kosztował grubo ponad 100 tys. zł.
Warto zainwestować w zawieszenie FlexRide
Szybko miało się jednak okazać, że np. 3,5 tys. zł za adaptacyjne zawieszenie FlexRide to dobra inwestycja. Amortyzatory o zmiennej sile tłumienia sprawdziły się bowiem o wiele lepiej niż w testowanej przez nas niedawno Insignii.
Możliwość wyboru któregoś z trzech trybów – Normal, Tour i Sport – naprawdę ma w Astrze sens. Jeśli chodzi o ten ostatni, podobała nam się praca układu kierowniczego: precyzyjna i bezpośrednia. Mimo że Astra jest przednionapędówką, kierowcy w każdym momencie doskonale czuli, co działo się z przednimi kołami.
Fotele w Astrze są bardzo wygodne
Fotele standardowo montowane w wersji Cosmo rozpieszczają pod względem komfortu i świetnie sprawdzają się podczas długich podróży. To nie przypadek, że Astra otrzymała rekomendację ortopedów z niemieckiego stowarzyszenia AGR („Akcja Zdrowe Plecy”).
Co równie ważne, fotele przetrwały nasz maraton w doskonałej kondycji. Końcowy demontaż nie ujawnił niemal żadnego zużycia, ładnie prezentowały się boczki narażone na przetarcia.
Jazda nocą albo podczas złej pogody? Dla Astry to żaden problem. Duża w tym zasługa adaptacyjnych biksenonowych reflektorów AFL (dopłata 5,2 tys. zł) – nie tylko doskonale oświetlają drogę wraz z poboczem, lecz także automatycznie regulują snop światła i nie oślepiają kierowców nadjeżdżających z przeciwka. Pochwała za bezbłędny czujnik deszczu (bo to – jak wiadomo – wcale takie oczywiste nie jest).
Turbodiesel 1.7 CDTI wymaga dopracowania
Przyszedł jednak czas na krytykę. Najbardziej dostało się jednostce napędowej Astry. 125-konny diesel 1.7 CDTI nie ma turbodziury. On ma... turbokrater! To prawda, podczas ruszania Astrze wyraźnie brakowało mocy.
Poza tym motor 1.7 – łagodnie mówiąc – do najnowszych konstrukcji już nie należy. Najdotkliwiej przekonały się o tym nasze uszy: pod względem kultury pracy do silników konkurencji brakuje mu dość dużo. Niedostatki stwierdzamy również, jeśli chodzi o dynamikę: 1,5 tony i 125 KM to słabe połączenie.
Przy wyższych prędkościach Astra rozpędza się niechętnie. Lepiej sytuacja wygląda na autostradzie – po osiągnięciu „prędkości przelotowej” nie trzeba często przyspieszać. W tych warunkach spalanie na poziomie niecałych 6 l/100 km to naprawdę dobry wynik.
Końcowy demontaż silnika ujawnił – poza „wnętrznościami” pamiętającymi jeszcze lata 90. XX w. – normalne ślady zużycia, nieco zbyt duże ilości nagaru na tłokach i... nienormalne, choć wyraźne „szlify” na ścianach cylindrów nr 1 i 4.
O czym warto wspomniećpoza tym? Początkowo irytowało nas szarpanie wyczuwalne podczas ostrego przyspieszania – potrzeba było kilku wizyt w serwisie, by ustalić przyczynę usterki. Jak się okazało, źródłem kłopotów były przewody na pompie paliwa: zamieniono je miejscami. „Odosobniony przypadek” – zapewnia Opel.
Mechanika Astry bardzo dobrze zniosła trudy naszego maratonu
Jeśli coś się psuło, to była to elektryka: po przejechaniu 84 622 km musieliśmy wymienić przycisk od sterowania szybą w drzwiach kierowcy, oprócz tego „głupiało” doświetlanie zakrętów.
Tempomat wyłącza się sam? Wymienimy więc czujnik położenia pedałów sprzęgła i hamulca – pomyśleli w ASO. Jak jednak później przyznali mechanicy, naprawa nie była konieczna.
Musimy jeszcze wspomnieć o przygasającym podświetleniu ekranu nawigacji – dowód na to, że dziś elektronika psuje się częściej niż podzespoły mechaniczne.
To jednak mały problem w porównaniu z... dużą średnicą zawracania. Wynosi ona ponad 11 m – czyżby inżynierowie Opla, konstruując Astrę, pomylili się w obliczeniach?
Minus także za słabe wykorzystanie przestrzeni: Astra ma 4,42 m długości, a z tyłu jest tak ciasna jak auto miejskie. Chwalisię za to dobre zabezpieczenie antykorozyjne – profile zamknięte wręcz pływają w wosku ochronnym.
Opel w czołówce naszych testów długodystansowych
Trochę to trwało, ale w końcu mamy Opla w ścisłej czołówce naszego zestawienia testów długodystansowych. I to od razu z doskonałą oceną 5+, na dodatek w czasach, które z perspektywy niemieckiej marki trudno uznać za łatwe. Co równie ważne, zakłady Vauxhalla w Ellesmere Port udowodniły, że są gotowe na przejęcie całej produkcji Astry.
Jednak do kilku kwestii musimy się przyczepić. Po raz kolejny okazało się na przykład, że elektryka w wielu przypadkach zamiast pomagać kierowcy, jedynie go irytuje (ekran nawigacji GPS). Poza tym ustalanie przyczyn szarpania przy pełnym obciążeniu trwało chyba zbyt długo, a turbina nie powinna tak wyglądać po 100 tys. km.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Autor Piotr Wróbel
Piotr Wróbel

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!