Bugatti Chiron 4-005 jest jednym z 8 prototypów modelu, z których każdy został wykonany ręcznie i z części zrobionych na zamówienie. Numer "4" w nazwie oznacza właśnie prototyp, natomiast "5" to jego liczba porządkowa. Ten hipersportowy samochód służył działowi rozwoju elektryki i elektroniki jako laboratorium testowe na kołach i w całym okresie dostawał konkretny wycisk, którego celem było stworzenie perfekcyjnego już auta seryjnego.

Bugatti Chiron 4-005 – jeżdżące labolatorium

Inżynierowie Bugatti z działu Elektryki i Elektroniki zaczęli wykorzystywać ten konkretny prototyp już w 2013 r., czyli na 3 lata przed oficjalną premierą modelu. To z jego pomocą testowano całe oprogramowanie oraz działanie wszystkich pokładowych systemów elektronicznych. Co ciekawe, sprawdzaniu podlegało około 30 jednostek sterujących, najpierw na stanowisku badawczym, a później już w samym pojeździe. Monitorowano jakość wykonania jak i niezawodność działania poszczególnych elementów w skrajnych warunkach użytkowych. Chiron 4-005 był zatem pierwszym Chironem, który jeździł w Dolinie Śmierci i w Wielkim Kanionie w USA, a także w zasypanej śniegiem Skandynawii, na torze Nardo czy w upalnej Afryce Południowej.

"W przypadku modelu 4-005 przeprowadziliśmy wszystkie testy i byliśmy na drodze przez wiele tygodni, a to zbliża do siebie. Prototyp ukształtował naszą pracę, a my z prototypem ukształtowaliśmy Chirona" – wyjaśnia Rüdiger Warda, który od prawie 20 lat zajmuje się rozwojem pojazdów Bugatti i jest odpowiedzialny za system infotainment i audio w Chironie.

"Z pojazdem pracuje 13 inżynierów, informatyków i fizyków, którzy dbają o niego jak o swoje własne – choć jest to tylko narzędzie pracy. Każdy programista zajmuje się konkretnym komponentem, ale zna również właściwości systemu jako całości – dodaje. Zespół był odpowiedzialny m.in. za zainstalowanie oświetlenia powitalnego w Chironie, działanie map nawigacji oraz systemu chłodzenia, w tym szybkości jego działania generowanego hałasu. Wszystkie, nawet drobne aktualizacje pokładowej elektroniki również najpierw były testowane w 4-005, a dopiero potem trafiały do modeli seryjnych. Jak mówi Warda „Istnieje wiele obszarów, które mogą być symulowane, ale ostateczne dostrojenie odbywa się na drodze przez wiele tygodni". Tylko w takich warunkach można w kocu sprawdzić, co działa, co pomaga, a co przeszkadza lub irytuje kierowcę w trakcie jazdy z prędkością 400 km/h.

Mark Schröder, który od 2011 r. rozwija w Chironie interfejs człowiek-maszyna (HMI), obejmujący m.in. obejmuje nawigację po menu, wspomina, że kiedyś podczas testów w Arizonie w ostrym słońcu miał problem z odczytaniem napisów w menu nawigacyjnym. Wpadł wtedy na pomysł aby w takich sytuacjach automatycznie zmieniało się podświetlenie ekranu i kolor czcionki i rzeczywiście, znacznie poprawiło to czytelność wskazań. Jak widać nawet czcionka i jej wielkość oraz rozmieszczenie menu lub dodatkowych elementów są wielokrotnie sprawdzane podczas jazd próbnych.

Ogromną wagę w trakcie testów przywiązuje się także do wyciszenia wnętrza i działania systemu audio. W końcu mamy do czynienia z autem, które może poruszać się z ponadprzeciętnymi prędkościami. To że w aucie znajdziemy m.in. cztery głośniki wysokotonowe z 1-karatową membraną diamentową, dwa głośniki basowe średniotonowe i dwa subwoofery to zasługa ekspertów hi-fi, którzy spędzili całe dnie w Chironie 4-005.

Bugatti Chiron 4-005 – potwierdzona jakość

Najczęściej prototypy po fazie testowej i wdrożeniu modelu do produkcji są utylizowane, rozbierane na części albo trafiają gdzieś do zamkniętych magazynów. Ale nie 4-005. On po 8 latach służby nadal prezentuje doskonałą formę i mimo ekstremalnych testów tylko tu i ówdzie daje po sobie poznać, że przejechał ponad 74 tys. km. Co ważne, elektronika działa bez zarzutu, podobnie zresztą jak wszystkie podzespoły mechaniczne. Wiele wskazuje na to, że na zasłużonej emeryturze będzie można podziwiać ten prototyp Chirona przy okazji różnych imprez organizowanych przez markę oraz oczywiście w muzeum Bugatti.