Obraz wyświetlany na ekranie przypomina proste gry wideo, w które dawniej grało się na automatach. Masywny monitor w kabinie Mercedesa Actrosa ma jednak pokazywać przyszłość, nie przeszłość. W każdym razie przyszłość samochodów ciężarowych – taką, jak ją sobie wyobraża Siemens. Monachijski koncern chce przenieść na drogi sprawdzoną na kolei technikę sieci trakcyjnych i w ten sposób zrobić z ciężarówek pojazdy elektryczne przyjazne środowisku naturalnemu.

Zielona belka na ekranie symbolizuje odbierak prądu przymocowany do dachu samochodu. Dwie kropki to przewody elektryczne. Jeśli symbole znajdują się jeden nad drugim, wtedy ciężarówkę można za pośrednictwem panelu dotykowego połączyć z siecią elektryczną. Gdy odbierak łączy się z przewodami, samochodem lekko trzęsie.

Silnik Diesla hybrydowej ciężarówki pracuje jeszcze kilka sekund, po czym automatycznie się wyłącza. Rozpoczyna się czysto elektryczna, prawie pozbawiona wibracji jazda po torze testowym. Jeśli samochód wyprzedza i zjeżdża na lewy pas, odbierak odłącza się od przewodów, a po powrocie automatycznie znów łączy. Prototyp, którym jeździmy, różni się technicznie od przyszłego auta seryjnego. Nie zmieni się natomiast infrastruktura. A jest ona potężna – co 60 m maszt, co 2-3 km stacja, w której czerpany z sieci prąd zmienny zamienia się w prąd stały.

Prace nie tylko w niemczech

Podczas gdy w Wielkiej Brytanii rząd wspiera milionami funtów rozwój zintegrowanej z drogą techniki ładowania indukcyjnego, Niemcy stawiają na liczące sobie 100 lat rozwiązanie. Jego wielką zaletą jest niezawodność działania. W Los Angeles trwają prace nad 5-kilometrowym odcinkiem pilotażowym. W Szwecji w tym roku pojawią się 2 km drogi, a w Niemczech w 2017 r. – trasa testowa.

Czas nagli, bo do 2030 r. eksperci przewidują wzrost transportu towarowego o 40 proc. Kolej może przewieźć tylko część towarów, wzrośnie więc liczba ciężarówek i emitowanych przez nie spalin. Pojazd Siemensa chroniłby środowisko, gdyby prąd w przyszłości pochodził głównie ze źródeł odnawialnych.

Opłacalnie dla spedytorów

Inne technologie elektryczne nie nadają się do ciężarówek – tak twierdzi Siemens. Akumulatory są za ciężkie, ogniwa paliwowe za drogie. Technika trakcyjna w aucie ciężarowym kosztowałaby ok. 90 000 euro – ta inwestycja powinna się spedytorom opłacić ze względu na dużą wydajność silników elektrycznych.

Dodatkowe koszty zamortyzowałyby się w ciągu 3-4 lat. A co o jeździe elektrycznym autem mówi zawodowy kierowca z 30-letnim stażem za kółkiem tira z dieslem? Na niego zasilana z trakcji ciężarówka przede wszystkim działa przyjemnie uspokajająco. Ma to niestety jednak pewną wadę. Nasz kierowca przewiduje, że podczas jazdy nocą zasnąłby, gdyby nie słyszał pracy diesla.

Naszym zdaniem

Czy tak ma wyglądać przyszŁość transportu? Nie, te słupy i przewody naprawdę nie wyglądają przyszłościowo. Ciężarówki trakcyjne mogą mieć rację bytu jako przejściowe rozwiązanie. Mamy jednak nadzieję na szybki przełom w bezprzewodowej technologii przenoszenia energii na drogach.