Rząd już dawno temu ogłosił ambitne plany zelektryfikowania polskiego parku samochodowego. Najpierw obiecał milion aut elektrycznych do 2025 roku, potem wycofał się z tej deklaracji, ale za to obiecał zbudowanie i produkcję taniego narodowego auta elektrycznego. Do dziś nie widzieliśmy prototypu, budowa fabryki jeszcze nie wystartowała, a auta elektryczne stanowią margines.

Aktualnie w Polsce mamy zarejestrowanych 6 056 samochodów elektrycznych (dane Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych – PSPA). W tej kwestii jesteśmy sporo za czołówką europejską, nie wspominając już o Norwegii. Jednak ten skandynawski kraj jest ewenementem, a popularność tego typu aut jest mocno stymulowana przez rząd.

Diesle i benzyniaki dołują – auta elektryczne szybko rosną

Jednak widać spore ożywienie w sprzedaży aut elektrycznych w całej Europie. Według danych ACEA w pierwszym kwartale 2020 r. udział segmentu pojazdów elektrycznych znacznie się - do 6,8 proc. (z 2,5 proc. w I kwartale 2019 r.), mimo że w wyniku pandemii koronawirusa Stary Kontynent zanotował potężne spadki sprzedaży. Najwięcej traciły diesle – w I kwartale 2020 r. liczba zarejestrowanych samochodów z tymi silnikami w całej Unii Europejskiej spadła o 32,6 proc. - do 738 392. Udział diesla spadł do 29,9 proc. w porównaniu z 33,2 proc. w I kwartale 2019 r..

W tym samym czasie sprzedaż aut benzynowych skurczyła się o 32,2 proc., z poziomu prawie 2 milionów sztuk w ubiegłym roku do 1,3 miliona w I kwartale 2020 r. Z wyjątkiem Cypru i Litwy, wszystkie rynki UE zmagały się z dwucyfrowymi spadkami.

Tylko auta elektryczne zanotowały w 2020 roku wzrosty, i to całkiem pokaźne. Co prawda, wolumen sprzedaży jest tu znacznie mniejszy (w całej UE zarejestrowano 167 132 samochodów ECV, do grona których wlicza się auta w pełni elektryczne i hybrydy typu plug-in), ale i tak ponad 100-procentowy. wzrost sprzedaży robi wrażenie.

Polacy też są gotowi na elektryki

W czasach pandemii także i Polacy wydają się być coraz lepiej nastawieni do aut elektrycznych. Dobrą koniunkturę potwierdza najnowszy sondaż przeprowadzony przez Volkswagena i InsightOut Lab. Według niego co co drugi ankietowany potwierdził chęć posiadania auta elektrycznego.

Foto: Volkswagen
Ilu Polaków chce mieć auto elektryczne, a ilu chce je kupić?

Na pytanie „Czy chciałbyś mieć auto elektryczne?” 18 proc. badanych odpowiada, że zdecydowanie tak, a 34 proc., że raczej tak, co daje łączny odsetek odpowiedzi pozytywnych na poziomie 52 proc. Wśród pozostałych 48 proc. połowa to osoby niezdecydowane. Tylko co czwarty Polak kategorycznie nie chce mieć auta elektrycznego.

Co istotniejsze, jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa 28 proc. respondentów zapytanych przez PSPA zadeklarowało, iż bierze pod uwagę zakup samochodu elektrycznego w ciągu najbliższych trzech lat.

Eksploatacja auta elektrycznego kontra stereotypy

Volkswagen twierdzi, że odsetek ten mógłby być wyższy gdyby nie szkodliwe stereotypy na temat aut elektrycznych, jakie krążą wśród polskich kierowców. Z przeprowadzonego sondażu wynika, że 73 proc. badanych Polaków jest zdania, że samochody elektryczne nie mogą być ładowane ze zwykłego gniazdka. Co ciekawe, prawie trzy czwarte osób, które mieszkają w domach, nie ma świadomości, że już dziś, nawet bez konieczności instalacji przyspieszającego proces ładowania wallboxa, może ładować samochód elektryczny w swoim domu.

Okazuje się także, że nie lepiej jest z wiedzą na temat wspomnianych wallboxów. Aż 83 proc. ankietowanych nie wie, co trzeba zrobić, by móc zamontować domową stację ładowania samochodów, a tylko 2 proc. pytanych uważa, że jest bardzo dobrze zorientowana w tej kwestii.

Zasięg oczekiwany i realny

Autorzy Sondażu zapytali ankietowanych także o to, ile dziennie kilometrów pokonują i jaki ich zdaniem zasięg powinny mieć auta elektryczne, by były użyteczne na co dzień?

Co ciekawe, średnia deklarowana z badania wyniosła 51,3 km. To i tak znacznie więcej niż pokazują statystyki. Z badania GUS z 2018 roku wynika bowiem, że średni dzienny przebieg samochodów w Polsce to 37 km. Wynik ten dodatkowo zawyżany jest przez długie podróże (wakacje, długie weekendy, etc.). Mediana przebiegów według GUS wynosiła w 2018 roku tylko 27 km dziennie.

Foto: Volkswagen
Jaki zasięg powinny mięć auta elektryczne?

Z kolei wśród badanych, aż 76 proc. osób zgodziło się z tezą, że samochody elektryczne mają za mały zasięg. Ciekawie na tym tle prezentują się deklaracje Polaków, których InsightOut Lab i Volkswagen zapytali, jaki minimalny zasięg powinno mieć auto elektryczne, by było użyteczne na co dzień. Zakresy do 300 km wskazało aż 65 proc. badanych. Co równie ciekawe, aż 28 proc. wskazało zakresy do 100 km. Zasięgi przekraczające 400 km wskazał co czwarty Polak (25 proc.). Jednym słowem wiele z dzisiaj dostępnych aut elektrycznych spełnia te wymagania. Skąd zatem tak mała popularność aut elektrycznych na polskich drogach?

Według autorów badania problem tkwi w zbyt małej wiedzy o eksploatacji tego typu samochodów oraz różnicę między percepcją polskich kierowców, a stanem faktycznym. Innymi słowy – jeździmy mniej, niż nam się wydaje.

Nam jednak wydaję się, że nadal najpoważniejszą barierą są wysokie ceny – znacznie wyższe niż w przypadku aut spalinowych. W jej pokonaniu mogłyby pomóc obiecane przez rząd dopłaty, ale na te, w najbliższej przyszłości raczej nie powinniśmy liczyć.

Jak przeprowadzono sondaż?

Badanie InsightOut Lab i marki Volkswagen przeprowadzono na panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1101 osób. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Termin realizacji: 3-8 kwietnia 2020. Metoda: CAWI.