Gdy nowy model jest tak podobny do poprzednika, jak najnowsze Audi, znaczy to, że producent albo ma dużą wiarę w sukces albo lubi ryzyko. A jeśli ponadto auto nie oszałamia stylistycznymi fajerwerkami, to musi zachwycać jakością i właściwościami jezdnymi, żeby mieć poważną szansę w rywalizacji z BMW serii 3. Czy nowe A4 podoła temu zadaniu?

Powiedzmy to od razu: jeszcze żadne Audi nie miało tylu zalet monachijskiego konkurenta. Nowe A4 w wersji 2.0 TDI podczas pierwszego spotkania w okolicach Wenecji dało tyle radości z jazdy, że może „trójce” wytrącić z rąk jej sloganowy argument.

Już samo zajęcie miejsca za kierownicą dostarcza wielu pozytywnych wrażeń. Rzut oka na wykończenie i dotknięcie jakiejkolwiek powierzchni przekonują, że BMW 320d, niedawno poddane modernizacji, będzie miało teraz trudniej na rynku.

Kierowca Audi ma przed oczami duży, kolorowy wyświetlacz (wirtualny kokpit za 1220 zł), a poprzez centralny monitor zarządza licznymi systemami elektronicznymi. Jednak obsługa urządzeń pokładowych nie przebiega w Audi tak gładko, jak w BMW. Poza tym „trójka” – z większą przestrzenią na nogi pasażerów podróżujących z tyłu – pozostaje lepszym wyborem dla rodziny.

Ta różnica będzie się liczyła zwłaszcza w kombi. W ich przypadku diesle zyskują też większe znaczenie niż w testowanych sedanach. 2.0 TDI Audi pracuje ciszej niż zwyczajowo bardziej szorstkie 320d BMW. Mniej je słychać także dlatego, że Audi po raz pierwszy zastosowało z przodu szyby tłumiące hałas. Oba 190-konne silniki mają znakomite osiągi – przyspieszają w nieco ponad 7 s do „setki” i mkną z prędkością do 240 km/h (BMW: 230). Te luksusowe maszyny zadowalają się 6,5 l paliwa na 100 km, nawet gdy kierowca ma ciężką nogę.

Audi zrezygnowało z użycia lekkiego aluminium w konstrukcji nadwozia ze względu na koszty. Testowana wersja z manualną skrzynią biegów waży 1505 kg, a BMW z 8-stopniowym „automatem” – 1525 kg.

Na włoskiej autostradzie prowadzącej w kierunku gór oba sedany grają początkowo rolę prawdziwych limuzyn. BMW z nowymi amortyzatorami sunie pewnie jak krążownik – tylko w trybie sportowym i przy wysokich prędkościach reaguje dość wrażliwie. W Audi czuje się poprawę, jednak jego regulowane zawieszenie na tym etapie jazdy wykazuje niewielkie różnice pomiędzy trybami Comfort i Dynamic.

Największa niespodzianka czeka nas na krętych drogach poza autostradą. Im ciaśniejszy zakręt i im gorszy stan asfaltu, tym żwawsze wydaje się A4. Nowy układ kierowniczy i poprawiona pięciowahaczowa oś pracują tak harmonijnie, że prawie zapominamy o przednim napędzie Audi. Auto na 18-calowych kołach lekko i zwinnie wchodzi z zakrętu w zakręt, precyzyjnie aż do granicy przyczepności i bez wstrząsów na wybojach, co mu się wcześniej zdarzało. Tyle BMW w Audi? Tego jeszcze nie było.

BMW serii 3 musi się teraz mocno starać, żeby nadążyć za A4. BMW 320d w wariancie Luxury Line i z automatyczną skrzynią biegów sprawia łagodniejsze, bardziej komfortowe wrażenie. Pierwszy test porównawczy, w którym oba samochody będą twardo walczyły na punkty, zapowiada się jako bardzo wyrównany pojedynek.

Audi przystąpi do niego z cenami świadczącymi o dużej pewności siebie. Czasy, gdy A4 wygrywało kosztami, minęły. Kiedy porówna się wersje bazowe sedanów, to A4 2.0 TDI okaże się droższe od 320d z manualną skrzynią biegów o ponad 9000 zł. Na korzyść Audi przemawia bogate wyposażenie seryjne, w którym znalazły się np. reflektory ksenonowe, ma też opcje niedostępne w BMW, jak choćby wirtualny kokpit. O ile więc „twarz” A4 wygląda znajomo, o tyle jego inne cechy stawiają je w zupełnie nowym świetle.

Audi A4 kontra BMW serii 3 - nasza opinia

Pod względem właściwości jezdnych nowe Audi bardzo pozytywnie zaskakuje. Wnętrze i systemy elektroniczne są także lepsze niż wcześniej, ale BMW mocno broni się sportowym charakterem i łatwością obsługi.