Cała sprawa na początku wyglądała na zupełnie zwyczajną, a zważywszy na wyjątkowo niskie przekroczenie prędkości — nawet na dość błahą. W szwajcarskim okręgu Delemont fotoradar zarejestrował samochód osobowy, który poruszał się szybciej, niż obowiązujące tam ograniczenie prędkości.
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: W końcu ktoś to wyjaśnił. O tyle trzeba przekroczyć prędkość, aby naprawdę dostać mandat z fotoradaru
Ile może kosztować mandat za przekroczenie prędkości o 1 km na godz. w Szwajcarii? Czasem bardzo dużo
Jego kierowca prowadził go z prędkością 64 km na godz. na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do 60 km na godz. Po uwzględnieniu marginesu błędu pomiarowego urządzenia, okazało się, że realne przekroczenie prędkości, za które kierowca musi być ukarany wyniosło tylko 1 km na godz
Jak informuje szwajcarski serwis "Quotidien Jurassien", zgodnie z lokalnymi przepisami na kierowcę nałożono mandat w wysokości 40 franków szwajcarskich, czyli w przeliczeniu około 180 zł. Właściciel samochodu odmówił jednak zapłacenia kary, argumentując, że to nie on prowadził auto w momencie wykroczenia. Odmówił jednak wskazania, kto siedział wtedy za kierownicą. Sprawa trafiła więc do sądu.
Na podstawie zdjęcia z fotoradaru sędzia uznał, że to właśnie właściciel samochodu prowadził go w momencie popełnienia wykroczenia i nakazał mu zapłatę mandatu. Kierowca nie zgodził się jednak z tą decyzją i sprawę skierowano do szwajcarskiego sądu federalnego. Cały proces trwał niemal trzy lata.
Ostatecznie sędziowie częściowo przyznali rację właścicielowi samochodu, uznając, że to nie on prowadził go w chwili popełnienia wykroczenia. Z tego względu sprawa została przekwalifikowana z karnej na administracyjną.
Jednak zgodnie ze szwajcarskimi przepisami, jeśli nie uda się ustalić kierowcy, odpowiedzialność spada na właściciela auta. W efekcie pierwotny mandat pozostał w mocy, ale do niego doliczono grzywnę za niewskazanie kierowcy. W sumie właściciel samochodu musiał więc zapłacić 2 600 franków szwajcarskich, czyli w przeliczeniu nieco ponad 11,9 tys. zł.
W Polsce można dostać mandat za przekroczenie prędkości o 1 km na godz.?
Przez wiele lat w Polsce obowiązywała zasada niekarania kierowców za przekroczenie prędkości do 10 km na godz. Wszystko zmieniło się jednak 1 stycznia 2022 r., wraz z wejściem w życie nowego taryfikatora mandatów. Zgodnie z nim, od tego momentu każde przekroczenie prędkości jest podstawą do nałożenia kary w postaci mandatu i punktów karnych. Oznacza to, że nawet jazda z prędkością 62 km na godz. przy ograniczeniu do 60 km na godz. może skutkować mandatem.
Wysokość mandatów za przekroczenie prędkości w 2026 r. przedstawia się następująco:
- do 10 km na godz. — 50 zł, 1 pkt karny
- od 11 km na godz. do 15 km na godz. — 100 zł, 2 pkt. karne
- od 16 km na godz. do 20 km na godz. — 200 zł, 3 pkt. karne
- od 21 km na godz. do 25 km na godz. — 300 zł, 5 pkt. karnych
- od 26 km na godz. do 30 km na godz. — 400 zł, 7 pkt. karnych
- ponad 30 km na godz. — 800 zł (recydywa 1600 zł), 9 pkt. karnych
- ponad 40 km na godz. — 1000 zł (recydywa 2000 zł), 11 pkt. karnych
- ponad 50 km na godz. — 1500 zł (recydywa 3000 zł), 13 pkt. karnych
- ponad 60 km na godz. — 2000 zł (recydywa 4000 zł), 14 pkt. karnych
- ponad 70 km na godz. — 2500 zł (recydywa 5000 zł), 15 pkt. karnych
Zmiany w taryfikatorze mandatów sprawiły, że obecnie nawet niewielkie przekroczenie prędkości może skutkować karą finansową i punktami karnymi. Warto więc pamiętać o obowiązujących limitach i marginesie błędu, który wynosi obecnie 10 km na godz.
A czy można dostać mandat za przekroczenie prędkości o 1 km na godz. Jak się okazuje, można, co pokazuje sytuacja kierowcy z Łodzi, który dostał mandat za przekroczenie prędkości właśnie o 1 km na godz. Polskie przepisy metrologiczne dopuszczają błąd pomiarowy w wysokości 3 km na godz. do prędkości 100 km na godz., a powyżej — 3 proc. wartości. Jeśli kierowca ukarany za tak nieznaczne przekroczenie prędkości, nie przyjąłby mandatu, to mógłby bronić swoich racji w sądzie. Tam byłaby spora szansa, że taki mandat zostałby unieważniony. Kierowca z Łodzi miał jednak na sumieniu także inne przewinienia, które skłonili policjantów do kontroli. W jej wyniku otrzymał pouczenie za brak włączonych świateł, a mandat dostał za mniej kosztowne dla niego przewinienie, czyli właśnie za przekroczenie prędkości. Mandat za brak odpowiedniego oświetlenia wynosiłby 300 zł oraz 6 punktów karnych. Policjanci ukarali go więc mniej dotkliwym mandatem.