- Nie da się porównać miejskiego samochodu z luksusowym SUV-em, wybrałem więc najlepsze auta 2025 r. w sześciu kategoriach
- Mimo to i tak mam swojego faworyta, którego nie zamieniłbym na żaden inny samochód
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się na końcu artykułu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Najprostsze rzeczy najtrudniej zaprojektować — powie ci to każdy stylista i konstruktor. Projektant supersamochodu nie musi się głowić, jak wygospodarować dodatkowe 100 l bagażnika, poprawić widoczność na godzinie piątej czy powiększyć ilość miejsca nad głową z tyłu i nie popsuć przy tym designu.
Konstruktor limuzyny dobierając materiały wykończeniowe, nie ma takich ograniczeń budżetowych jak jego kolega projektujący miejski samochód. Droższe modele brylują bardziej efektownymi przetłoczeniami, bo mogą sobie pozwolić na wyższe koszty produkcji. Dlatego największe wrażenie robią na mnie auta miejskie, kompaktowe i klasy średniej, którym zwyczajnie brakuje wad. I właśnie takie (z jednym wyjątkiem) trafiły do mojego zestawienia najlepszych samochodów, jakimi jeździłem w 2025 r.
Wybór jest czysto subiektywny, ale wygląd auta nie miał na niego żadnego wpływu. Do mojego zestawienia mógłby trafić nawet delikwent o urodzie Fiata Multipli — pod warunkiem że wszystko inne zrobiłoby na mnie spore wrażenie. Tak się jednak złożyło, że na każde auto w tym rankingu patrzy się z przyjemnością.
Przeczytaj także: Te marki przegrały na rynku nowych aut w 2025 r. Chyba już wiesz, która najbardziej
Układając to zestawienie, doszedłem do jednego wniosku: poziom jest dziś tak bardzo wyrównany, że wybór najlepszych samochodów, jakimi jeździłem w 2025 r., był naprawdę trudny. Ale to dla klientów to akurat świetna wiadomość.
Przeczytaj także: Pani Joanna sprzedawała SUV-a. To był dołujący proces. "Uczyła się pani na nim jeździć?"
Najlepszy SUV, jakimi jeździłem w 2025 r. i jednocześnie najlepsze chińskie auto, które można kupić w Polsce
Motoryzacja składa się dziś prawie wyłącznie z SUV-ów, więc wybór w tej kategorii powinien być wyjątkowo ciężki. Tymczasem akurat tutaj faworyt przyszedł mi na myśl od razu. To Omoda 9 Super Hybrid.
Przeczytaj także: Które auto premium kupić, żeby najmniej stracić? Ranking spadku wartości 10 hitów polskiego rynku
Określenie "Super" pasuje praktycznie do każdego aspektu tego chińskiego SUV-a klasy średniej. Mierząca 477,5 cm długości Omoda 9 ma multum miejsca w środku, przepotężny bagażnik (660-1783 l) i ponadprzeciętną jakość wykonania.
Napęd Omody 9 Super Hybrid składa się z aż czterech silników: spalinowego i trzech elektrycznych. 537 KM zapewnia niesamowitą dynamikę (0-100 km na godz. w 4,9 s), ale jednocześnie chińskie auto okazuje się wyjątkowo wygodne. Na dodatek obiecuje aż 1100 km zasięgu, z czego 145 km da się przejechać na samym prądzie.
Omoda 9 Super Hybrid to obecnie najlepsze chińskie auto na polskim rynku.
Najlepsze auto poniżej 100 tys. zł, jakim jeździłem w 2025 r.
Nowe Renault Clio to najlepszy dowód na to, że miejski samochód potrafi osiągnąć poziom kompaktowego auta.
Bo nowa generacja francuskiego hitu prowadzi się jak kompakt i oferuje komfort jazdy godny segmentu C. Przy 90 km na godz. wewnątrz 160-konnej wersji z napędem hybrydowym było tak cicho, że wyraźniej słyszałem opory toczenia niż sam silnik. Duże wrażenie zrobiły na mnie również wyjątkowo wygodne zawieszenie oraz niskie zużycie paliwa: choć kręte dróżki wokół Lizbony nie sprzyjały eco-drivingowi, to ani razu średnia nie przekroczyła 3,7 l/100 km.
Kosztujące minimum 84900 zł nowe Renault Clio ujmuje też szybkim i intuicyjnym menu multimediów, wygodną obsługą klimatyzacji (wyłącznie przełączniki!) oraz sporym bagażnikiem (391-1176 l).
I tylko mała ilość miejsca na nogi z tyłu przypomina, że to jednak miejski samochód.
Najlepsze auto premium, jakim jeździłem w 2025 r.
Trzeba mieć nieprawdopodobny talent, żeby skonstruować takie auto jak BMW 550e xDrive. Jego hybrydowy napęd rozwija 489 KM, a mimo to zużycie paliwa utrzymuje się na poziomie minisamochodów. Zawieszenie jest twarde, ale i tak niewiele pojazdów na świecie neutralizuje nierówności mniej zauważalnie od tej "piątki".
Przyjemność z jazdy BMW 550e jest przeogromna. Zaczyna się na fantastycznym fotelu kierowcy (tylko w Porsche 911 GT3 RS miałem lepszy "fikoł"), rozwija przy fenomenalnej dynamice (0-100 km na godz. w 4,3 s) i osiąga kulminację dzięki superprecyzyjnemu układowi kierowniczemu. Na dodatek wnętrze wyciszono prawie tak dobrze, jak pomieszczenie bezechowe.
Mało tego, 21 km jazdy z rozładowanym (do bezpiecznego poziomu) akumulatorem trakcyjnym Południową Obwodnicą Warszawy i zapchaną do cna drogą wojewódzką skończyło się średnim zużyciem... 4,6 l/100 km.
W BMW serii 5 trudno znieść mi tylko jedno: zbyt wiele funkcji obsługuje się za pomocą ekranu dotykowego. A to nie ma już nic wspólnego z przyjemnością jazdy.
Najlepsze auto kompaktowe, jakim jeździłem w 2025 r.
Najlepszym autem kompaktowym, jakim jeździłem w 2025 r., był Peugeot 408.
Francuski liftback ujął mnie jakością wykonania i znakomitymi fotelami. Uwielbiam też koncepcję małej kierownicy i wysoko położonych wskaźników, czyli Peugeot i-Cockpit, którego współtwórcą jest Polak Adam Bazydło. A jako zagorzały audiofil, który naprawdę słyszy różnicę między miedzianym a srebrnym kablem, mogę śmiało powiedzieć, że opcjonalny sprzęt Focala to jeden z najlepszych samochodowych systemów audio, jakie spotkałem w życiu.
Peugeot 408 w testowej wersji z 225-konnym napędem hybrydowym zachwycał mnie również temperamentem i cichuteńkim wnętrzem, choć zawieszenie było nieco za twarde jak na mój gust. Za to podczas 25-kilometrowej jazdy Południową Obwodnicą Warszawy i bardzo ruchliwą drogą wojewódzką samochód zużył mi — przy praktycznie rozładowanym (do bezpiecznego poziomu) akumulatorze trakcyjnym — jedynie 4,2 l/100 km.
Minusy Peugeota 408 sprowadzają się w zasadzie do centralnego ekranu. Tylko na nim można regulować kluczowe funkcje klimatyzacji (trwa to zbyt długo i za bardzo odciąga uwagę), a jego menu działa czasem zbyt wolno.
Najlepszy SUV premium, jakim jeździłem w 2025 r.
Jeśli miałbym wskazać jeden samochód, który pokazałby sceptykom, na jakim poziomie jest chińska motoryzacja, to wybrałbym Exlantixa ET.
Ten chiński SUV klasy wyższej zachwyca pod każdym względem: od przestronności wnętrza i jakości wykonania (skóra jest na wyższym poziomie niż w większości BMW) przez wyposażenie standardowe (składa się z aż 114 punktów) po fenomenalną dynamikę (480 KM) i cichuteńkie wnętrze. Elektryczny Exlantix ET to istny kolos: mierzy 498 cm długości, 197,5 cm szerokości oraz 169,8 cm wysokości.
Drażni mnie w nim tylko jedno: absurdalna redukcja klasycznych przycisków. Z poziomu ekranu zawiaduje się nie tylko wszystkimi funkcjami klimatyzacji — włącznie z ogrzewaniem tylnej szyby i maksymalnym nadmuchem na przednią — ale też np. rygluje drzwi od wewnątrz oraz wywołuje regulację bocznych lusterek i kolumny kierownicy.
Exlantix to marka premium koncernu Chery, który w Polsce jest znany m.in. z aut Omody i Jaecoo. SUV-em ET jeździłem bardzo przedpremierowo. Samochód (i marka) zadebiutują bowiem w Polsce w styczniu 2026 r.
Najlepsze auto elektryczne, jakim jeździłem w 2025 r.
Tu miałem największy dylemat. Koniec końców Renault 4 o przysłowiowy włos przegrało z Kią EV3.
Z mojego punktu widzenia Kia EV3 ma tylko jedną wadę: jest elektryczna, a mieszkając w bloku, nie miałbym jej jak ładować. Cała reszta to dzieło geniusza.
Ten w gruncie rzeczy niewielki samochód (431 cm długości) ma ogromne wnętrze ze znakomitymi fotelami, na którym siedzi się wyżej niż w większości SUV-ów. Choć pierwszym, co widzisz w kokpicie, jest szeroka tafla trzech ekranów, to od kluczowych funkcji klimatyzacji są stylowe przełączniki.
Testowa wersja Kii EV3 (204 KM i 81,4 kWh) miała fenomenalne zawieszenie serwujące komfort na poziomie aut premium. Na dodatek okazała się wyjątkowo dynamiczna, świetnie wyciszona i niesamowicie oszczędna.
Autem jeździłem w maju. W popołudniowym szczycie komunikacyjnym pokonałem nim odcinek Południowej Obwodnicy Warszawy i jeszcze bardziej zapchaną drogę wojewódzką — łącznie 24 km. SUV w trybie Eco zużył średnio 10,8 kWh/100 km.
A po naładowaniu do 100 proc., komputer wyświetlił zasięg 599 km.
Najlepsze auto, jakim jeździłem w 2025 r.
Gdybym z tej szóstki miał wybrać jeden jedyny samochód, którym chciałbym jeździć każdego dnia 2026 r., to — po chwili wahania — wybrałbym BMW serii 5. Nie zamieniłbym go na żaden inny pojazd.