Wszystko zaczęło się w 2018 r., kiedy Sławomir Jakubowski postanowił przekazać 82 zużyte opony lokalnej fundacji, pokrywając nawet koszty transportu. Organizacja wykorzystała opony do stworzenia ekologicznego ogrodu na terenie zniszczonym przez bobry. Niestety, jak już wcześniej informowaliśmy, zamiast podziękowań, przedsiębiorca szybko otrzymał mandat w wysokości 300 zł od Inspektoratu Ochrony Środowiska – powodem było przekazanie opon podmiotowi bez stosownych zezwoleń na przetwarzanie odpadów. Urzędnicy twierdzili, że pan Sławomir robi to, żeby pozbyć się kłopotu.
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Kontrowersje wokół opłat w Szczecinie. Bezprawne kary za parkowanie poza miejscami?
Jaką karę nałożono na wulkanizatora za przekazanie opon?
Do sprawy dołączył nawet wójt gminy Suwałki, który nie zgodził się z decyzją i w 2019 r. wydał decyzję, że opony mogą zostać w fundacji i być wykorzystane do umocnienia brzegów stawu. Inspektorat Ochrony Środowiska był jednak bardzo zdeterminowany, by pana Sławomira ukarać, więc zaskarżył tę decyzję, ale Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało rację przedsiębiorcy. To jednak nie zakończyło sprawy – kilka miesięcy później decyzja wójta została uchylona, a jesienią 2020 r. nakazano usunięcie opon. Wulkanizator odebrał je i przekazał do utylizacji. Niestety sprawa się na tym nie skończyła.
W grudniu 2021 r. wulkanizator otrzymał pismo z Urzędu Marszałkowskiego, w którym poinformowano go o konieczności zapłaty ponad 1 mln 100 tys. zł kary za składowanie opon na działce położonej na terenie Wigierskiego Parku Narodowego. Z odsetkami suma przekraczała dwa mln zł. Dla lokalnego przedsiębiorcy oznaczało to widmo upadku firmy i utraty miejsc pracy przez kilka rodzin, a nawet utratę całego dobytku.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w pierwszej instancji uchylił decyzje urzędów. Jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku wniosło kasację, przedłużając trwający już latami spór.
Jaki wyrok wydał na wulkanizatora sąd?
Dopiero 13 stycznia 2026 r. po ośmiu latach przepychanek Naczelny Sąd Administracyjny wydał ostateczny wyrok na korzyść Sławomira Jakubowskiego. Sąd odrzucił wszystkie wcześniejsze decyzje urzędowe, potwierdzając, że kary nie powinny być egzekwowane.
Sprawa Jakubowskiego stała się symbolem walki z urzędniczą nadgorliwością. Jak podkreślał w Telewizji Suwałki pełnomocnik przedsiębiorcy Daniel Lisowski, niekorzystny wyrok oznaczałby tragedię dla kilku rodzin i koniec działalności lokalnego zakładu. – Od początku wskazywaliśmy na błędy organów, które wydawały decyzje w sposób pobieżny i chaotyczny. Cieszymy się, że sąd potwierdził nasze racje – komentował Lisowski.
Jak skończyła się historia wulkanizatora?
Dla państwa Jakubowskich wyrok to nie tylko ulga finansowa, ale również dowód, że warto walczyć o sprawiedliwość. – Jesteśmy szczęśliwi i wzruszeni. Mamy nadzieję, że nasza historia zachęci innych do pomagania – podkreślali po ogłoszeniu decyzji sądu.
Wyrok jest bardzo ważny i pokazuje, że nawet niewielkie firmy mogą wygrać z bezduszną machiną państwową. Niestety te niemiłe doświadczenia wulkanizatora z Suwałk mogą też zniechęcać do pomagania, jeśli istnieje ryzyko otrzymania kary, szczególnie patrząc na wyjątkowo silną determinację urzędników dążących do ukarania przedsiębiorcy.