W armii wszystko jest proste. To, co już jest zbędne, trafia do Agencji Mienia Wojskowego, której zadanie jest jak najszybsze pozbycie się niechcianego sprzętu. Stąd tak regularnie odbywają się przetargi, w których amatorzy militariów mogą upolować coś dla siebie. Nie brak także ofert dla zmotoryzowanych. W wojskowym parku jest bowiem całkiem sporo samochodów osobowych, dostawczych i ciężarowych, które powinny już trafić do tzw. cywila.

Zwykle na wojskowych przetargach najłatwiej o dość wysłużone Honkery czy Stary. Pojawiają się jednak także inne pojazdy, takie jak Mercedesy Klasy G czy Ople Insignia. Zazwyczaj na co dzień służyły kadrze oficerskiej. Na drogach publicznych (szczególnie w okolicach sztabów i siedzib MON) łatwiej było jednak dostrzec służbowe Ople niż Mercedesy.

Przypominamy, że wojsko wskazuje ceny wywoławcze, a zwycięża w przetargu ten, kto zaproponuje najwyższą ofertę. Stąd konieczność wpłacenia wadium i złożenia dokumentów w miejscach wskazanych przez AMW. Trzeba także liczyć się z karą w sytuacji zwycięstwa w przetargu i opóźnienia w odbiorze sprzętu.