• Mechanik polecany na jednym z portali społecznościowych skorzystał z samochodu bez wiedzy właścicielki i wybrał się w długą świąteczną podróż nad morze, gdzie utknął autem na plaży
  • Właścicielka dowiedziała się o historii z lokalnych mediów, na opublikowanych zdjęciach rozpoznała swoje auto
  • Gdy zostawiamy swoje auto w serwisie, skorzystajmy z protokołu przyjęcia auta - warto spisać licznik przebiegu, nie zaszkodzi także sfotografować samochód
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Jazda próbna po dokonanej naprawie to zasadniczo nic szczególnego. Zazwyczaj mechanik potrzebuje kilku kilometrów, żeby upewnić się, czy wszystko jest w porządku. W niektórych przypadkach zdarza się jednak, że trzeba pokonać dłuższy dystans, o ile oczywiście zostało to wcześniej uzgodnione z klientem. Bywają jednak dość zaskakujące wyjątki.

Mechanik polecany w internecie

Mechanik z polecenia (rekomendowany na jednym z portali społecznościowych), który podjął się naprawy Volkswagena Passata, urządził sobie dość długą świąteczną przejażdżkę. Z Nakła nad Notecią wybrał się na plażę w Kołobrzegu (Kamienny Szaniec), co oznacza trasę o długości znacznie ponad 200 km w jedną stronę. Podróż skończyła się zakopaniem auta, mandatem w wysokości 50 zł oraz punktami karnymi, o czym informowały nie tylko lokalne media (m.in. MIastoKolobrzeg.pl). Na tym jednak historia się nie zakończyła.

Na internetowe publikacje o zakopanym Volkswagenie Passacie natknęła się właścicielka samochodu, która rozpoznała swoje auto na zdjęciach. Według informacji "Kuriera Nakielskiego", mieszkanka Nakła nad Notecią powiadomiła o całej sprawie policję. Otwartą kwestią pozostaje, jakie zarzuty usłyszy polecany mechanik. W publikacji "Kuriera Nakielskiego" wspomniano o karze nawet do kilku lat więzienia.

Lepiej spisać licznik i sporządzić protokół

Historia z zakopanym Passatem to dobra okazja, by przypomnieć o przysługujących nam prawach oraz formach zabezpieczenia, żeby uniknąć podobnych historii, gdy zostawiamy swoje auto w serwisie. Pamiętajmy, by spisać stan licznika (zwykle widnieje na protokole przyjęcia pojazdu). Nie zaszkodzi także wykonać zdjęć całego nadwozia, by w razie jakichkolwiek wątpliwości przedstawić stosowny dowód (niektóre serwisy także zabezpieczają się, fotografując auto w chwili odbioru od klienta). Lepiej także zachować protokół z przekazania auta do serwisu.

Naturalnie każdy dobry warsztat powinien mieć wykupione odpowiednie ubezpieczenie majątkowe, które służy do pokrycia potencjalnych szkód. Wbrew pozorom samo OC warsztatu nie jest gwarancją spokoju. Nie brak w nich wyłączeń (choćby dotyczących limitu km jazdy próbnej), przez które trudniej będzie uzyskać stosowne odszkodowanie.

Jeśli warsztat nie pokryje wszystkich poniesionych strat, pozostaje dochodzenie swoich roszczeń na drodze cywilnej (składamy sprawę do właściwego sądu rejonowego). Pamiętajmy przy tym, że nie mamy obowiązku pokrywania szkód z polisy AC naszego auta w sytuacji, gdy wina warsztatu jest bezsporna (chyba że zechcemy skorzystać z opcji tzw. regresu, by nasz ubezpieczyciel dochodził od sprawcy stosownej kwoty).