• Nowe rozwiązanie może trafić do samochodów Audi w ciągu najbliższych 2-3 lat
  • Audi rozważa wykorzystanie nie tylko kosztownych gogli Oculus Rift, ale także tanich rozwiązań Google
  • Platforma wirtualnych gier i filmów ma być udostępniona także innym producentom samochodów

Pamięć USB z muzyką, radio FM czy cyfrowe DAB albo smartfon ze Spotify lub dostępem do YouTube – oto typowe formy rozrywki w samochodzie. Nasze dzieci pewnie jeszcze wspomną o grach i wszelkich pomysłowych aplikacjach na smartfonie. Nieliczni dorzucą ponadto odtwarzacz DVD i cały klaser z płytami. Zasadniczo całkiem sporo. Można jednak więcej.

Audi, Disney, Ubisoft i Renault

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o nowym pomyśle Audi stworzenia parku rozrywki na tylnej kanapie, to byłem wówczas dość sceptyczny. Ot, firma chce dorzucić wirtualną rzeczywistość do kabiny auta. Zasadniczo nic nowego. Już rok temu Renault wspólnie z Ubisoft przekonało mnie do tego, by pędząc po autostradzie ponad 120 km/h puścić kierownicę, odsunąć fotel jak najdalej od pedału hamulca i aktywować tryb jazdy autonomicznej, a następnie założyć na głowę gogle VR, by całkowicie stracić z oczu prawdziwą drogę. Wówczas nic złego się nie stało. Co więcej, samochód opuszczałem dość niechętnie, gdyż pokaz zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dokładnie tak samo było w przypadku Audi e-Tron z prototypowym systemem VR na pokładzie.

Foto: Audi / Audi
Audi Holoride

Według Audi kabina samochodu staje się prawdziwym parkiem rozrywki. I wcale nie chodzi o zwyczajne dołożenie do auta konsoli gier czy też jeszcze bardziej zaawansowanego systemu multimedialnego. Audi intensywnie pracuje nad tym, by każdy z podróżujących mógł skorzystać z niezwykłej wirtualnej rzeczywistości (VR a nie AR, czyli jeszcze nie rozszerzona rzeczywistość) połączonej z prawdziwym zachowaniem samochodu na drodze. Podczas CES w Las Vegas, czyli największych na świecie targów elektroniki konsumenckiej, producent z Ingolstadt pokazał niezwykłe rozwiązania opracowane wspólnie z nie byle kim – Marvel Studios i Disney Games. Na naszych oczach rodzi się zupełnie nowa platforma samochodowej rozrywki.

Nie trzeba mieć Audi, by zyskać Holoride

Nils Wollny, szef działu digital w AUDI AG oraz przyszły szef nowej firmy Holoride (to ona będzie odpowiedzialna za cały system samochodowego VR), liczy na to, że nowa platforma stanie się rozwiązaniem dla wielu producentów samochodów (i nie chodzi jedynie o marki z grupy Volkswagena, ale także o innych producentów) oraz twórców gier i multimedialnej rozrywki „Możemy rozwijać ten nowy segment rozrywki tylko poprzez przyjęcie wspólnego, otwartego podejścia do pojazdów, urządzeń i twórców treści.” Póki co to oczywiście pobożne życzenie, bo między producentami aut trwa wciąż ostra rywalizacja. 

Daniel Profendiner, jeden z inżynierów Audi, z którymi mieliśmy okazję dłużej porozmawiać, nie kryje tego, że obecny projekt jest wciąż na bardzo początkowym etapie. „Na rynek trafi zapewne nie wcześniej niż za 2- 3 lata” - wyjaśnia Profendiner. Wtóruje mu Marcus Kuehne, który zapewnia, że obecnie trwają prace nad wykorzystaniem obecnie dostępnych rozwiązań gogli VR. Pod uwagę biorą nawet tanie kartonowe Google Cardboard. Wszystko po to, by finalny produkt był jak najbardziej przystępny cenowo.

Załóż gogle na głowę

Same gogle, jakie trzeba założyć na głowę, to tylko niewielka część projektu. Daniel Profendiner wyjaśnia, że gogle łączą się bowiem z mocnym komputerem (przynajmniej na razie) oraz z pokładową nawigacją i czujnikami samochodu (np. radar, GPS i kamery) i takimi układami jak ABS czy ESP. Dzięki temu akcja gry jest dostosowywana do tempa jak i stylu jazdy. Na podstawie danych z nawigacji można zatem wcześniej oszacować, kiedy nagle gracz będzie musiał skręcić by np. ominąć wirtualną przeszkodę. Tyle teorii. A jak to wygląda w praktyce?

Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Audi Holodrive

Na pierwszą przejażdżkę wybraliśmy się bardzo daleko – aż za ocean do amerykańskiego Las Vegas. Na torze Speed Vegas, który na co dzień gości sporo mocnych aut (m.in.: Audi R8, Ferrari 488, Lamborghini Huracan, Mercedes AMG GT-S, Nissan GTR Nismo czy Porsche 911 GT3), Audi przygotowało egzemplarze nowego e-tron wzbogacone o system holoride. Pozostało tylko zająć miejsce na tylnej kanapie, założyć gogle Oculus Rift, chwycić w dłoń pilota i ruszyć w drogę.

Avengers, szop i Audi e-tron

Podczas pierwszej jazdy wypróbowaliśmy specjalnie przygotowaną grę Marvel’s Avengers – Rocket’s Rescue Run. Naszym przewodnikiem w kosmicznej przygodzie okazał się jeden z bohaterów cyklu filmów "Strażnicy galaktyki", czyli genetycznie zmodyfikowany szop Rocket. Nie zabrakło także innej słynnej postaci – Iron Mana, który wspomaga nas w misji.

Przestrzeń kosmiczna stała się polem bitwy, przez które przemierzamy Audi e-tron. Zależnie od ruchu samochodu (czy skręca, hamuje czy przyspiesza) omijamy lub rozbijamy asteroidy (pilot w ręku to nic innego jak spust pistoletu) oraz obce statki kosmiczne. Cel wskazujemy ręką, co oznacza, że w lusterku kierowca ma dość specyficzny widok – pasażerów intensywnie machających rękami oraz częściej biorących głębsze oddechy.

Tak, zapiera dech w piersiach

Zdumiewające jest to, jak gra pochłania naszą uwagę (nawet mimo ograniczonej rozdzielczości obrazu w goglach), co sprawia, że przypominamy sobie o podróży samochodem tylko, gdy skręcamy lub mocniej przyspieszamy czy równie mocno hamujemy. Nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że na długiej prostej podróżowaliśmy z prędkością aż 150 km/h! Co równie ważne, nie odczuwaliśmy przy tym żadnego dyskomfortu. Choć na co dzień cierpię na ból głowy przy dłuższym oglądaniu filmów z aktywnymi okularami 3D, a gra na prawdziwym symulatorze z goglami Oculus Rift skończyła się dłuższym cierpieniem, to jednak w Audi nie ma mowy o jakimkolwiek dyskomforcie i chorobie lokomocyjnej. Zgodnie z obietnicą nie było bowiem żadnych problemów z błędnikiem. Według przedstawicieli Audi to m.in. zasługa tego, że podróżujących odizolowano od nieruchomych elementów jako punktów odniesienia. Brak także wizualizacji np. samochodów mijanych po drodze. Znamienne, że Ubisoft z Renault pozostawili jednak odwzorowanie mijanych po drodze obiektów, co również nie przyczyniło się do wystąpienia choroby lokomocyjnej i zapewniło lepsze poczucie tego, że podróżujemy samochodem.

Foto: Audi / Audi
Audi Holoride

Pierwsza przejażdżka na każdym z pasażerów wywarła ogromne i bardzo pozytywne wrażenia. Uśmiech i jeszcze raz uśmiech – oto pierwsze reakcje osób po opuszczeniu samochodu. Otwartą kwestią pozostaje, czy będzie równie przyjemnie po wielogodzinnej podróży. Wciąż bowiem trudno rozstrzygnąć jak bardzo długa zabawa wpłynie na nasze samopoczucie, wzrok, ciśnienie czy też mięśnie rąk (szczególnie gdy nimi intensywnie poruszamy). Nietrudno jednak o wrażenie, że największymi beneficjentami nowego rozwiązania będą rodzice podróżujący z dziećmi. Gwarancja świętego spokoju (ile razy słychać pytanie – daleko jeszcze?) wydaje się wówczas gwarantowana w trakcie każdej podróży. Niemniej równie łatwo o inną refleksję – czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak święty spokój w trakcie długiej podróży wpłynie na ogólne relacje między wszystkimi podróżującymi? Niemniej o święty spokój będzie ciężko, jeśli okaże się, że będzie więcej chętnych na jazdę z Holoride, niż jest gogli w kabinie.

Na koniec pozostaje jeszcze jedna kluczowa kwestia: ile zapłacimy za jazdę z Holoride? Choć na szacowanie kosztów jest jeszcze za wcześnie (finalny produkt pojawi się za 2-3 lata), to warto pamiętać o tym, że całe przedsięwzięcie ma szanse powodzenia, jeśli zdoła na siebie zarobić. W końcu to ma być przede wszystkim dobry biznes….