• Elektryczne silniki Audi A6 e-tron concept oferują łącznie 476 KM i 800 Nm
  • Maksymalna moc ładowania 270 kW pozwala w optymalnych warunkach ładować akumulator od 5 do 80 proc. w zaledwie 25 minut
  • Reflektory Digital Matrix LED działają jak projektory o wysokiej rozdzielczości, pozwalają np. podczas postoju na ładowanie wyświetlać na ścianie przed samochodem grę
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Audi jeszcze bardziej podkręca tempo elektryfikacji swojej gamy: nie tak dawno ofertę zasilił trzysilnikowy wariant e-trona S, czyli elektrycznego SUVa. Raptem miesiąc temu na drogi wyjechały pierwsze egzemplarze e-trona GT – spektakularnie wyglądającego gran turismo dzielącego technikę z Porsche Taycanem. Dosłownie przed kilkoma dniami poznaliśmy też seryjne wersje duetu Q4 e-tron i Q4 e-tron Sportback – bardzo ważnych i wyczekiwanych SUVów, które latem pojawią się w salonach. Teraz Audi odsłoniło na salonie w Szanghaju kolejnego, efektownie wyglądającego elektryka: A6 e-tron concept.

Jak bezsprzecznie zdradza nazwa, ten koncepcyjny model zapowiada nowe, elektryczne A6. A właściwie to nawet dość wiernie oddaje to, co zobaczymy na drogach już w 2023 r. Bowiem jak przyznają sami styliści, A6 e-tron concept jest w około 95 proc. zgodne z wersją seryjną! Ten sam trik zastosowano już przy e-tronach GT i Q4. Dlaczego tak?

Można podejrzewać, że Audi chce by potencjalni klienci jak najwcześniej zakochali się w swoim przyszłym aucie. Tu nie chodzi o badanie gustów i reakcji, a o rezerwację miejsca w garażu i portfelu klienta z odpowiednim wyprzedzeniem. Strategia trochę w stylu Tesli, tyle że tam granice są dość płynne między konceptem, a autem prezentowanym na długo przed rynkowym debiutem, które jednak zwykle można już rezerwować w dniu pra-premiery. Audi, w odróżnieniu od Tesli, nie zbiera jeszcze zamówień ani zaliczek na A6 e-trona i też nie finansuje w ten sposób swojej działaności.

A6 e-tron concept zbudowano na platformie PPE – Premium Platform Electric, stworzonej wspólnie z Porsche. Dlaczego nie platforma J1, którą wykorzystują Taycan i e-tron GT? Inżynierowie Audi tłumaczą, że ta baza techniczna J1 jest dedykowana bardzo niskim modelom o sportowym charakterze. Jako cechę definiującą jej przeznaczenie zwracają uwagę m.in. na otwory w akumulatorze, czyli słynne „garaże dla stóp”.

Natomiast PPE daje większą swobodę konstruowania, umożliwia zarówno zbudowanie dużego liftbacka czy sedana (jak A6 e-tron) jak i SUVa. To bardzo ciekawa deklaracja zważywszy na parametry zawieszenia i różnych wielkości kół w limuzynach i SUVach, ale faktycznie już pod koniec 2022 r. zobaczymy na rynku model Q6 e-tron właśnie z platformą PPE. W przyszłości będą ją wykorzystywać także elektryczne wersje A4, A5 i Q5. Mniejsze modele natomiast – volkswagenowską platformę MEB (VW ID.3, ID.4, Skoda Enyaq, Cupra Born)

Audi A6 e-tron concept – platforma PPE, a nie J1 ze względu na skalę produkcji?

Akumulator w PPE ma prostszy kształt niż w Taycanie i e-tronie GT (ponoć bez „garaży dla stóp”) i jednolitą grubość dla wszystkich planowanych modeli. To, o czym ludzie Audi nie wspomnieli, a może mieć kluczowe znaczenie, to koszty: możemy zakładać, że PPE było projektowane z myślą o większej skali produkcji, czyli też tańszej jednostkowo, niż J1, na które było mniej czasu, bo koncern VW chciał możliwie szybko mieć efektownego „Teslakillera”.

Pod względem zasięgu, wreszcie ma szanse nim zostać właśnie A6 e-tron. Akumulator w koncepcyjnej wersji magazynuje około 100 kWh energii i pozwala przejechać na jednym ładowaniu aż 700 km i to w cyklu WLTP. To wysoka obietnica, którą na ten moment ma spełniać, a nawet przebijać m.in. Mercedes EQS, zdolny pokonać w cyklu WLTP 770 km. Jest większy od A6 e-tron i niebawem trafi do sprzedaży.

Audi swoimi rewelacjami nie przyćmiewa co prawda "hype’u" na EQSa, ale daje sygnał, że prowadzi zaawansowane prace nad równie wydajnym elektrykiem co EQS, jednak nieco bardziej dostępnym, bo o klasę mniejszym i na pewno tańszym. Lepsza niż w EQSie jest w A6 e-tron za to maksymalna moc ładowania: 270 kW, czyli jak w e-tronie GT i Taycanie. Mercedes osiąga maksymalną moc ładowania 200 kW. W optymalnych warunkach naładowanie akumulatora koncepcyjnego Audi od 5 do 80 proc. ma zajmować niecałe 25 minut, a 10 minutowy „pit stop” przy superszybkiej ładowarce ma pozwalać na uzupełnienie 300 km zasięgu.

Audi A6 e-tron concept mierzy 4,96 m długości, 1,96 m szerokości i zaledwie 1,44 m wysokości – jest dłuższe od aktualnych A6 i A7, a także szersze niż A8. Co ciekawe, jego sylwetkę styliści określają mianem Sportback, ale w nazwie modelu to określenie pominięto.

Audi A6 e-tron concept – najbardziej płaskie światła Audi w historii

Z przodu designerzy odważyli się rozdzielić światła – górne, bardziej przyciągające uwagę są najbardziej płaskimi jakie kiedykolwiek znalazły się w modelu Audi. Grafikę świateł do jazdy dziennej można konfigurować. Z kolei reflektory „długie” ukryto w górnych rogach bocznych wlotów powietrza, przez co zauważa się je dopiero przy bliższym spojrzeniu. Te światła działają w technice Digital Matrix LED – oznacza to tyle, że właściwie są projektorami o „jakości kinowej” i zdolne np. do wyświetlania… gry na ścianie przed samochodem – idealne do zabicia czasu chociażby podczas ładowania akumulatora. Za kontrolery do gry mają służyć smartfony kierowcy i pasażerów.

Projektory znalazły się także w narożnikach nadwozia Audi A6 e-tron. Mogą one wyświetlać ostrzeżenia adresowane do innych użytkowników drogi, lub działać jak rozszerzenie kierunkowskazów. Podczas otwierania zamków witają kierowcę napisami i grafiką wirtualnej „sceny”, na której stoi pojazd.

Z tyłu, podobnie jak z przodu, utrzymano „szczupłą” proporcję oświetlenia do pozostałych elementów. Efektowny, zachodzący na boki pas świetlny tworzy jedną całość z logotypem czterech pierścieni. Tu wykorzystano technikę OLED, która ma bardzo niski pobór prądu i zamienia światło w wyświetlacz z trójwymiarowym efektem. Kierowca może zmieniać „cyfrowe sygnatury” widoczne na tylnych światłach.

Audi A6 e-tron concept – spoiler trochę jak w Porsche 959

Show świetlne jest tak efektowne, że można niemal przeoczyć wspaniale wkomponowany w tył spoiler. Jego kształt płynnie przechodzi w boczne panele karoserii i nasuwa skojarzenia z Porsche 959 z przełomu lat 80. i 90. Dwa piętra niżej znajduje się zaskakująco pokaźny jak na limuzynę tej klasy dyfuzor. Według zapewnień twórców, minimalizuje on siłę nośną i zarazem pomaga zmniejszyć opór aerodynamiczny.

Aerodynamika jest tak samo popisową dyscypliną Audi co oświetlenie. Tradycja niskich współczynników oporów powietrza jest w marce pielęgnowana od czasów modelu 100 C3, tzw. Cygara – w 1982 r. mógł on się pochwalić wartością cW (Cx) na poziomie 0,30, co było sensacją wśród seryjnych aut. W przypadku Audi A6 e-tron concept ten współczynnik wynosi zaledwie 0,22, czyli sylwetka auta stawia minimalny opór aerodynamiczny. A to ma znaczące przełożenie na zużycie energii przy wyższych prędkościach. Zwróćcie uwagę, że koncept nie ma klamek ani lusterek. Te drugie są tu w formie wirtualnej, znanej już z e-trona SUVa, więc można się ich spodziewać (pewnie opcjonalnie) także w finalnym modelu A6 e-tron.

Patrząc na Audi A6 e-tron concept z boku można zauważyć jak masywne jest to auto – mimo stosunkowo krótkich zwisów. Grubość dolnej partii wynika z umieszczenia akumulatora w podłodze. By wizualnie „zgubić” te centymetry Audi A6 e-tron concept otrzymało aż 22-calowe koła i kontrastowe, strzeliste wstawki na burtach, których linia jest kontynuowana na zderzaku i dyfuzorze – sprytne i dodające dynamiki.

Audi A6 e-tron concept – napęd ma 476 KM i 800 Nm

Dwa silniki w Audi A6 e-tron concept zapewniają łączną moc 476 KM i moment obrotowy 800 Nm. Przyspieszenie 0-100 km/h ma zajmować mniej niż 4 sekundy. Czy to będzie szczyt możliwości A6 e-trona, czy może szykuje się tez wersja RS? Tego jeszcze nie wiemy, natomiast pewne jest, że będą też słabsze, jednosilnikowe odmiany, oferujące co najmniej 7-sekundowy czas przyspieszenia do „setki”. Technicznym elementem, który także zobaczymy w seryjnej wersji jest pneumatyczne zawieszenie z regulowanym prześwitem.

A co z wnętrzem? Audi go jeszcze nie ujawnia, co może dziwić w przypadku tak dużego zaawansowania projektu. Należy zatem zakładać, że jego wygląd będzie równie ewolucyjny co design nadwozia i Audi zostawia jego ujawnienie na osobną okazję.