To pierwsza i zapewne ostatnia taka okazja, żeby zobaczyć w naszym kraju obok siebie aż pięć Koenigseggów, w tym modele, których nie da się już zamówić. Taki przywilej dostają miejsca, które będą oficjalnymi showroomami szwedzkiej marki, a tych, licząc już z katowickim dilerstwem, jest na świecie zaledwie 36.

To, że salon Koenigsegga powstanie w Katowicach, nie oznacza, że wszystkie zaprezentowane auta będzie można tam zamówić. Niewielkie i elitarne manufaktury, jak Koenigsegg, Bugatti czy Pagani, produkujące tak wyjątkowe i nietuzinkowe modele, mają to do siebie, że ich auta rozchodzą się zanim jeszcze zostaną ostatecznie dopracowane.

Tak właśnie było z zaprezentowanym w Katowicach kosmicznie wyglądającym Jesko, którego Christian von Koenigsegg nazwał na część swojego ojca. Mimo że auto zaprezentowano zaledwie rok temu, sprzedano już wszystkie 125 sztuk. Tak samo nie uda się już zamówić ekstremalnego modelu ONE:1, który był pierwszym autem Koenigsegga nazwanym megaautem, gdyż jego moc przekracza 1 MW (1360 KM). Jednocześnie jest to pierwszy samochód, którego stosunek mocy do masa wynosi idealnie 1 do 1. Koenigsegg zbudował zaledwie 6 sztuk tych wyjątkowych aut.

Niewiele więcej egzemplarzy będzie także bardziej ekstremalnej wersji Jasko, którą Szwedzi okrasili przydomkiem Absolut. Podobno ma powstać jedynie 25 sztuk tych samochodów. To auto jest wyjątkowe, ponieważ Koenigsegg stworzył je głównie po to, by przekroczyć magiczną granicę 500 km/h i pobić dotychczasowy rekord 490,48 km/h należący aktualne do Bugatti Chiron 300+. Absolut ma ten sam układ napędowy, co "zwykły" Jasko, czyli 5-litrowy silnik V8 z dwoma turbinami o mocy 1280 KM na standardowym paliwie lub 1600 KM na paliwie E85 oraz 9-biegową skrzynię z... 7 sprzęgłami. To ostatnie rozwiązanie pomaga redukować i wbijać w ułamku sekundy kilka biegów naraz – wystarczy dłużej przytrzymać manetkę zmiany biegów, żeby auto wybrało optymalny bieg. Oczywiście, zarówno silnik, jak i niekonwencjonalna skrzynia, są konstrukcją autorską Koenigsegga. Podobnie zresztą jak opatentowany przez firmę system otwierania ku górze drzwi, które jednocześnie przesuwają się w dwóch płaszczyznach – wszystko po to, by nie odstawały zbytnio od samochodu, a kierowca i pasażer mieli łatwiejszy dostęp od foteli.

Swoją drogą, taka troska o najdrobniejsze szczegóły to dość charakterystyczna cecha szwedzkiej firmy. Tu nie ma przypadku. Dlatego trudno nie wierzyć zapewnieniom Christiana von Koenigsegga, że Absolut pobije granicę 500 km/h, i to dość wyraźnie. Właściciel szwedzkiej manufaktury twierdzi, że dzięki ulepszonej aerodynamice i wyższej sile docisku Jesko Absolut może rozpędzić się do 531 km/h! Problem w tym, że analizy komputerowe, na które powołuje się von Koenigsegg, trudno będzie zweryfikować, bowiem nie ma odpowiedniej trasy na świecie do podjęcia tak szybkiego i rekordowego przejazdu.

Koenigsegg Gemera – nowe, hybrydowe otwarcie

O ile Jesko Absolut powstaje głównie, po to, żeby pobić Bugatti i ustawić nowy rekord prędkości wśród aut z homologacją uliczną (swoją drogą właściciele Koenigsegga zapowiedział, że na Absolucie zakończy wyścig zbrojeń i nie zbuduje już szybszego samochodu), to Gemera wydaje się niemal autem pospolitym. Co więcej, jak na skalę małej manufaktury (do tej pory Koenigsegg produkował zaledwie 25-30 aut rocznie), czteroosobowe GT będzie wręcz modelem wielkoseryjnym. Szwedzi zapowiedzieli, że zbudują aż 300 egzemplarzy Gemery i nieco zwiększą swoje moce produkcyjne. W każdym razie ma to być pierwszy, bardziej dostępny Koenigsegg.

Także na tle innych modeli Gemera będzie nieco tańsza. Bazową wersję wyceniono na... 1,32 mln euro netto, czyli niespełna 6 mln złotych. Dla porównania, za bazową wersję Jesko trzeba było zapłacić ok. miliona euro więcej (nie ma też problemu, żeby doposażyć ten model w opcje dodatkowe za kolejny milion euro!).

Niższa cena nie oznacza, że Gemera to auto nie mające tyle charakteru, co inne Koenigseggi. Nic z tych rzeczy. Wystarczy spojrzeć na parametry: 1700 KM i 1,9 s do „setki”. To rezultaty lepsze niż w Jesko. Jedynie prędkość maksymalna w tym przypadku jest znacznie niższa – producent ograniczył ją elektronicznie do 400 km/h, co i tak brzmi dość absurdalnie (Koenigsegg Jesko ma rozpędzać się do 485 km/h).

Poza tym wszystko jest tu inne niż w dotychczasowych modelach szwedzkiego producenta. Po pierwsze auto jest hybrydą, i to od razu z 3 silnikami elektrycznymi. Po drugie, to pierwsze auto, w którym nie znajdziemy już potężnej "V-ósemki". O zgrozo, zastąpił go... trzycylindrowiec z dwiema turbosprężarkami. Jednak w tym przypadku nie jest to zwykły silnik. Koenigsegg z 2 litrów wycisnął moc 600 KM przy 7500 obr./min oraz 600 Nm w zakresie 2000-7000 obr./min (dane zmierzone na czystym etanolu).

Po trzecie, zamiast wałka rozrządu zastosowano tu pneumatyczny układ sterowania zaworami. Czasy otwarcia zaworów ssących i wydechowych są dzięki temu dowolnie regulowane i zmieniają się w zależności od obciążenia silnika, czyli motor może pracować zarówno bardzo agresywnie jak i oszczędnie, a nawet odłączać poszczególne cylindry czy przechodzić w tzw. cykl Millera.

Co ciekawe do optymalizacji sterowania systemem Freevalve Koenigsegg wykorzystuje sztuczną inteligencję. Cała spalinowa jednostka napędowa waży tylko 70 kg i jest tak mała, że mieści się w walizce kabinowej, a wydajnością może się mierzyć z wielkimi jednostkami V8. Ten nietypowy silnik zyskał już w firmę nazwę "Tiny Friendly Giant".

Jednak, jak wyjaśnił mi w rozmowie specjalista z fabryki Koenigsegga, ten nietypowy silnik ma być głównie generatorem, ładującym baterię silnikom elektrycznym. Choć teoretycznie Gemera ma przejechać na samym prądzie do 50 km, to sami inżynierowie nie traktują tej opcji na poważnie.

Koenigsegg Gemera – tu nie ma skrzyni biegów!

To jednak nie koniec nowinek. Silnik spalinowy w Gemerze nie wspólpracuje z żadną skrzynią biegów, bo jej tu nie ma. Między wały korbowy a napędowy jest wpięta elektryczna jednostka, generująca 400 KM i 500 Nm. Hybrydowy zestaw napędza przednie koła, natomiast przy tylnej osi znajdują się dwa silniki elektryczne - każdy o mocy 500 KM i momencie obrotowym aż 1000 Nm.

A jakie jest wnętrze pierwszego GT Koenigsegga? Wygląda zaskakująco minimalistycznie. Oprócz futurystycznie zaprojektowanych foteli (mają jeszcze się nieco zmienić) mamy tu tylko kierownicę i ogromny ekran, którym mamy obsługiwać wszelkie funkcje, podobnie jak w Tesli. W prezentowanym egzemplarzu przedprodukcyjnym umieszczono także kamery zamiast bocznych lusterek. Niestety, tu mamy mały zgrzyt. Ekrany wyświetlające są nieproporcjonalnie duże i wyglądają jakby zostały przyklejone chybcikiem tuż przed prezentacją auta. Możliwe jednak, że ten element też będzie jeszcze dopracowany. Zresztą dla zwolenników tradycyjnych rozwiązań mają być też dostępne zwykłe lusterka.

Salon Koenigsegga powstanie w przeciągu kilku miesięcy

Katowicki salon, a bardziej showroom Koenigsegga, prawdopodobnie powstanie jeszcze w tym roku. Jak udało się nam dowiedzieć, oprócz folderów znajdziemy tam też jeden z hipersamochodów szwedzkiego producenta. Jeśli showroom powstanie na terenie galerii La Squadra, to będzie miał doborowe towarzystwo. W tym momencie znajdują się już tam m.in. salony Maserati i Ferrari.