• Na rynku debiutuje trzecia generacja pikapa Mazdy, czyli model BT-50
  • To pierwsza w historii modelu konstrukcja, bazująca na samochodzie Isuzu (D-Max)
  • Pierwsze dwie generacje opracowano na podstawie Forda Rangera

Nie ma się co łudzić, Europa nie jest miejscem dla pikapa Mazdy. Firma już raz próbowała swoich sił z pierwszą generacją modelu BT-50. Nietrudno zgadnąć, że auto nie gościło w czołówkach sprzedaży. Z dawnej historii pozostały tylko nieliczne egzemplarze, jakie można znaleźć na Otomoto (trzy sztuki) czy w niemieckim Mobile (znaleźliśmy zaledwie 24 egzemplarze). Dla porównania, Toyota Hilux notuje znacznie lepsze wyniki (ponad 600 aut w niemieckim serwisie i 79 w polskim).

Tymczasem daleko poza Europą Mazda BT-50 doczekała się już trzeciej generacji. Zapisze się w historii jako pierwsza konstrukcja o japońskim pochodzeniu. Nowe BT-50 to nieco zmodyfikowane, najnowsze Isuzu D-Max (debiutowało na rynku w 2019 roku). Obie wcześniejsze generacje Mazdy były natomiast dziełami Forda, a ściślej zmodyfikowanymi odmianami popularnego Rangera.

Póki co Mazda nie zdradziła zbyt wielu szczegółów. Firma chwali się poprawieniem komfortu jazdy i lepszą funkcjonalnością. W materiale prasowym nie zabrakło nawet takich sformułowań jak „sportowa i mocna konstrukcja”. Znana jest na razie jedynie specyfikacja wersji australijskiej. Auto trafi także do sprzedaży w Afryce, krajach Azji (ASEAN), Ameryce Środkowej i Południowej czy na Bliskim Wschodzie.

Klienci na Antypodach otrzymają pikapa z trzylitrowym dieslem o mocy 190 KM (460 Nm momentu obrotowego). Nietrudno zgadnąć, że o takich parametrach jak prędkość maksymalna czy przyspieszenie od 0 do 100 km/h Mazda nawet nie wspomina. I trudno jej nie przyznać racji.