Już pod koniec ubiegłego roku pisaliśmy, że Toyota wreszcie dołącza do elektrycznego wyścigu i pracuje intensywnie nad modelami wykorzystującymi ten rodzaj napędu. Wtedy też zaprezentowaliśmy wizualizacje pierwszego auta z nowej elektrycznej rodziny marki. Jak widać były one bardzo zbliżone do wersji, jaka oficjalnie zadebiutowała podczas salonu samochodowego w Szanghaju. Póki co, koncern stosuje jednak zasadę stopniowania napięcia i poza wyglądem, nie ujawnia wielu szczegółów na temat SUV-a bZ4X. Czego zatem możemy oczekiwać?

Toyota bZ4X – pierwszy z nowej rodziny bZ

Litery „bZ” w nazwie modelu odnoszą się do programu „Beyond Zero” związanego z promowaniem przez markę motoryzacji o zerowej emisji spalin. Po jego najnowszej aktualizacji zaprezentowanej w Szanghaju, wiemy że na rynek do 2025 r. ma trafić w sumie aż 15 modeli z napędem elektrycznym w tym siedem z linii bZ.

Nowy bZ4X został zaprojektowany we współpracy z Subaru i bazuje na elektrycznej platformie e-TNGA stworzonej z myślą o samochodach zasilanych właśnie prądem. Pod względem wymiarów nadwozia jest zbliżony do Toyoty RAV4 (częściowo potwierdza to „4” w nazwie, „X” z kolei oznacza crossovera). Dzięki jednak większemu rozstawowi osi i krótszym zwisom zaoferuje znacznie przestronniejsze wnętrze, zwłaszcza na tylnej kanapie, gdzie miejsca jest nawet więcej niż w sedanach klasy średniej wyższej,. To z kolei potwierdza, że bZ4X będzie pozycjonowany w segmencie, w którym już oferowane są takie modele jak Skoda Enyaq czy Volkswagen ID.4.

Toyota bZ4X – wyrazisty styl

Stylistyka nadwozia z pewnością może być jedną zalet modelu. Wyrazista i surowa z ostrymi przetłoczeniami wpisuje się w modny rynkowy trend. Z przodu uwagę zwracają wąskie ledowe reflektory i brak klasycznego grilla. Zamiast niego mamy zgrabny panel, pod którym umieszczono zestaw czujników. Na dachu umieszczono panele fotowoltaiczne, które mają dostarczać dodatkowej energii do zasilania urządzeń pokładowych. Duży prześwit i osłony podwozia sugerują offroadowe zdolności modelu.

Ciekawy styl prezentuje również wnętrze, w którym nie znajdziemy już tradycyjnego koła kierownicy, a specjalnie zaprojektowany wolant. Jego zamontowanie stało się możliwe dzięki zastosowaniu w Toyocie bZ4X systemu steer-by-wire, w którym układ kierowniczy nie ma fizycznego połączenia z kołami i jest kontrolowany w pełni elektronicznie. Według Toyoty technologia ta eliminuje konieczność odrywania rąk od kierownicy podczas skrętu i daje więcej przyjemności z jazdy, a bZ4X pierwszym na świecie masowo produkowanym samochodem z tym systemem.

Sama deska rozdzielcza jest również inna od tego, do czego przyzwyczaiła nas Toyota. Za wolantem umieszczono wyświetlacz cyfrowych zegarów, a centralne miejsce na konsoli środkowej zajmuje duży dotykowy ekran systemu multimedialnego. Nowością jest ponadto wykorzystanie materiału do wykończenia paneli kokpitu.

Toyota bZ4X – napęd na 4 koła i duży zasięg

Auto zostanie wyposażone w napęd na obydwie osie za które odpowiada układ silników elektrycznych z przodu i z tyłu, zaprojektowany wspólnie z Subaru. Ma ona zapewniać doskonałe właściwości trakcyjne zarówno na zwykłych drogach jak i sporą dzielność terenową. Niestety, Toyota nie ujawniła jeszcze, jaką mocą będzie dysponować jej elektryczny SUV ani pojemności baterii. Obiecuje tylko, że „napęd elektryczny – silnik, jednostka sterująca oraz system zarządzania – zapewnią wiodącą w klasie wydajność oraz bardzo konkurencyjny zasięg”. Póki co nadal pozostajemy przy naszych przewidywaniach, że podstawowy wariant będzie mógł przejechać w cyklu WLTP około 300 km (tyle oferuje obecnie elektryczna wersja Lexusa UX’a), natomiast w topowym – ponad 500 km.

W salonach sprzedaży Toyota bZ4X ma pojawić się w połowie 2022 r. Ceny oczywiście jeszcze nie są znane, choć poziom startowy zaczynający się od około 200 tys. zł. wydaje się być realny. Warto dodać, że do 2025 r. japońska marka chce mieć w swojej ofercie ponad 70 zelektryfikowanych modeli, w tym 15 czysto elektrycznych.