Logo

Co może straż miejska?

Piotr Karczmarczyk
Piotr Karczmarczyk
Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Sąd Najwyższy orzekł, że straże miejskie mogą kierować wnioski o ukaranie kierowców, którzy nie wskazali, kto prowadził auto uchwycone przez fotoradar.
  • Straże miejskie, zamiast pilnować porządku publicznego, zajmują się głównie kontrolą prędkości, co potwierdzają raporty NIK-u.
  • W niektórych gminach, jak Kobylnica, aż 99,9% mandatów dotyczyło kontroli ruchu drogowego.
  • Sąd Najwyższy uznał, że straże gminne mogą występować jako oskarżyciele publiczni w sprawach dotyczących nieujawnienia kierowcy.
  • Uchwała Sądu Najwyższego może prowadzić do zwiększenia liczby wystawianych mandatów, co wpływa na budżety miast i gmin.
Z definicji straży miejskich i gminnych wynika, że są to umundurowane formacje stworzone do ochrony porządku publicznego. Niestety, służby te przekształciły się w policję drogową, która zamiast pilnowania porządku na osiedlach zajmuje się głównie kontrolą prędkości – takie wnioski płyną z raportu NIK-u.
Podczas audytu wyszło na jaw, że u rekordzistów (Straż Gminna w Kobylnicy) udział mandatów nałożonych w wyniku kontroli ruchu drogowego w wartości wszystkich mandatów wystawionych przez strażników wyniósł 99,9 proc.!
Dzięki temu ci, którzy migali się od wskazania kierującego przyłapanego przez fotoradar straży miejskiej i jednocześnie sami odmawiali przyjęcia mandatu, mieli spore szanse na uniknięcie kary. Wiele sądów, do których strażnicy kierowali wnioski o ukaranie, umarzało sprawy, uznając, że strażnicy nie mogą występować w tej sytuacji w roli oskarżyciela publicznego.
Opinię tę potwierdzał Rzecznik Praw Obywatelskich, który w przypadku niekorzystnych dla kierowców rozstrzygnięć wnosił o kasację wyroku.
W związku z całym zamieszaniem problemem zajął się Sąd Najwyższy – 30 września wydał uchwałę, w której stwierdził, że straże gminne mają prawo występować w roli oskarżyciela publicznego w sprawach z art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń, który mówi, że karze grzywny podlega osoba, która na żądanie uprawnionego organu nie wskaże, komu powierzyła pojazd.
W uzasadnieniu Zbigniew Puszkarski, sędzia Sądu Najwyższego, stwierdził: „Nie po to intencją posłów było uwolnienie paruset policjantów od pracy papierkowej za biurkiem i przekazanie tej pracy inspektorom transportu drogowego, żeby ci policjanci przejęli inną pracę biurkową, czyli kierowanie do sądów wniosków dostarczanych przez straże miejskie”.
Na wyrok Sądu Najwyższego strażnicy zapewne będą się często powoływać, za to wcześniejsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego (z marca 2014 r.) o tym, że tzw. wezwania alternatywne (powszechnie wykorzystywane przez straże miejskie w postępowaniu mandatowym) są niezgodne z prawem, dalej będzie przez nich ignorowane.
Niedawna uchwała Sądu Najwyższego z pewnością zachęci ich do wzmożonej aktywności na tym polu – to najszybszy i najprostszy sposób na hurtowe wystawianie mandatów, z których wpływy zasilają budżety miast i gmin. Tyle że na te gigantyczne pieniądze chrapkę ma też wiecznie dziurawy budżet centralny – politycy już pracują nad odebraniem strażom prawa do używania dochodowych fotoradarów.
Autor Piotr Karczmarczyk
Piotr Karczmarczyk

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!