Niedawno pisaliśmy o tym, jak bardzo na śliskiej drodze — oblodzonej lub zaśnieżonej może wydłużyć i wydłuża się droga hamowania. Po ilu metrach auto zahamuje na lodzie? Przeczytaj, żebyś nie musiał tego sam sprawdzać. Tym razem mamy jednak konkretne dane — wyliczone z dokładnego wzoru, który garściami czerpie wprost z praw fizyki. A tych zmienić się nie da.
Poznaj kontekst z AI
O ile wydłuża się droga hamowania na śliskiej drodze? Jest na to wzór
Wielu kierowców wciąż kieruje się letnimi nawykami, zakładając, że auto zatrzyma się w ciągu kilku metrów. Jednak zimą, gdy nawierzchnia pokryta jest lodem, te założenia mogą okazać się tragiczne w skutkach. Niedostosowanie prędkości do warunków drogowych od lat znajduje się wśród trzech najczęstszych przyczyn wypadków w kraju. W okresie zimowym liczba kolizji spowodowanych poślizgiem lub zbyt długą drogą hamowania wzrasta nawet o 30 proc.
Zimowe warunki na drogach potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych kierowców. Gdy pojawia się gołoledź, droga hamowania samochodu przy prędkości 50 km na godz. może wydłużyć się z 25 do aż 265 metrów. To różnica, która może decydować o życiu i zdrowiu uczestników ruchu.
Ten wzór nie wybacza kierowcom
Skąd takie konkretne dane? Aby zrozumieć, dlaczego zimą droga hamowania tak drastycznie się wydłuża, warto przyjrzeć się jednemu z podstawowych wzorów fizycznych, który pozwala obliczyć drogę hamowania.
s = v² / (2 * g * f)
Gdzie v oznacza prędkość w metrach na sekundę, a f to współczynnik tarcia. G to oczywiście wartość przyspieszenia ziemskiego, czyli 9,81 m/s2.
Jak zatem świetnie widać, dla drogi hamowania najważniejszy jest współczynnik tarcia. A ten zimą potrafi spaść do naprawdę niskich wartości. Na suchym asfalcie wynosi on około 0,8, na mokrym śniegu zaledwie 0,2. Na lodzie może być to nawet 0,05–0,1.
Jeśli pod uwagę weźmiemy prędkość 50 km na godz. oraz czas reakcji kierowcy, całkowita droga hamowania może sięgnąć 265 metrów. To suma 14 metrów drogi, którą to odległość zdążymy przejechać zanim zareagujemy i zanim zaczną działać hamulce oraz około 250 metrów faktycznego hamowania. Dla porównania, na suchej nawierzchni cały proces zatrzymania auta trwałby zaledwie 25–30 metrów.
Eksperci bezpieczeństwa ruchu drogowego podkreślają, że te wyliczenia nie są jedynie teoretyczne. Dokładnie taki sam wzór stosuje się w metodologii stosowanej w analizach bezpieczeństwa drogowego. Na lodzie droga hamowania wydłuża się niemal dziesięciokrotnie w porównaniu do suchych warunków.
Dlaczego zimą może być bardziej ślisko, niż się tego spodziewamy?
Sama pogoda zimą to jednak nie wszystko, co może w tej porze roku zaskoczyć kierowców. Może się też okazać, że jest znacznie bardziej niebezpiecznie i bardziej ślisko, niż sądziliśmy. Szczególnie zdradliwe zimą może być poleganie na samochodowym termometrze. Dlaczego? Bo mierzy on temperaturę powietrza, a nie nawierzchni. Może np. pokazywać temperaturę na plusie, a tymczasem asfalt może mieć poniżej zera i droga może być bardzo śliska.
Najbardziej niebezpieczne są mosty i wiadukty, gdzie nawierzchnia wychładza się szybciej niż na zwykłej drodze. W efekcie, podczas gdy w mieście asfalt może być jedynie mokry, na moście kierowca może natrafić na niewidoczną warstwę lodu. Podobne zagrożenie pojawia się na skrzyżowaniach, gdzie stojące auta ogrzewają asfalt, powodując topnienie śniegu i lodu, który następnie zamarza. Równie niebezpieczne są leśne odcinki dróg, gdzie cień i śnieg nawiewany z lasu sprzyjają powstawaniu niewidocznych, śliskich fragmentów drogi.
Zimą cały czas warto pamiętać, że to nie kierowca, ale prawa fizyki decydują o tym, co dzieje się na drodze. W takich warunkach kluczowe jest zachowanie odpowiedniego odstępu od poprzedzającego samochodu i dostosowanie prędkości do warunków.